Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - Inna bajka

Jedna noc sprawiła, że wymarzona przyszłość Karoliny pękła jak bańka mydlana. Nie skończy studiów, nie pójdzie na staż, nie zdobędzie świetnej pracy. Jest w ciąży i nie chce o tym powiedzieć ojcu dziecka, by nie psuć szczęścia przyjaciółki. Jednak to czas zweryfikuje, kto jest jej prawdziwym przyjacielem, a kto zniknie z jej życia. Czy ta bajka może się dobrze skończyć?

Gdy ktoś lub coś rujnuje Ci marzenia, jak na to reagujesz? Z radością przyjmujesz nadchodzącą zmianę, czy może walczysz, próbując za wszelką cenę wrócić do poprzedniego dobrego etapu w swoim życiu? Karolina była ambitna, miała dalekosiężne plany, wiedziała co chce robić na piątym roku studiów i w dalszym życiu. Nie przewidywała w nich wakacyjnej wpadki, ciąża w tym wieku wydała się jej karą. Tego nie mogła cofnąć, zaprzeczanie nie odczarowało rzeczywistości. Piąty rok studiów zaczęła z nudnościami i mocnym postanowieniem, że ojciec dziecka nie dowie się o ciąży.


W ciągu dziewięciu miesięcy Karolina zmieniała się. Przekonała się, jak nietrafnie oceniała swoich bliskich. Zaskoczyła ją reakcja babki i ojca. Zdziwiło zachowanie ludzi, których uważała za swoich przyjaciół. Choć dla siebie nie widziała nadziei na miłość, konsekwentnie odmawiając sobie jakichkolwiek prób, mieszała w związkach obok siebie, zawsze w dobrych intencjach. 

Spodobała mi się konstrukcja postaci w powieści, takich naturalnych, z charakterystycznymi cechami. Takich bohaterów jak Karolina, czy jej babcia, musiałam polubić od razu! Cała książka utrzymana była w pogodnym nastroju, choć życie głównej bohaterki nie zawsze było łatwe. Ale ciągle wierzyłam, że taka realistka, jak ona, da sobie radę z problemami, wytrwa w swoich postanowieniach. To historia o miłości, która pojawia się nieśmiało, niepostrzeżenie, by po dziewięciu miesiącach wybuchnąć z ogromną siłą, niszcząc wszystkie negatywne wspomnienia. Tak, mówię o miłości do dziecka. Ale inna miłość też się pojawia, choć może nie w tak oczywisty sposób. 


"Inna bajka" ma szczęśliwe zakończenie. Choć Karolina nie tak wyobrażała sobie przyszłość, zmiana scenariusza wcale nie wyszła jej na złe. Odkryła w sobie siłę. Choć nie była księżniczką, w synku odnalazła swojego księcia i największe na świecie szczęście. Czego chcieć więcej? To książka idealna na letnie czytanie, pozostawiła mnie z uśmiechem na ustach i mnóstwem pozytywnych uczuć w sercu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu

Książki autorki:
- Dom na skraju
- Inna bajka
- Meandry miłości
- Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
- Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna

środa, 22 lipca 2015

Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście

Karolina znajduje w komputerze mamy list, który ma przeczytać po jej śmierci. Zawierał tkliwe pożegnanie, ale także listę osób, które mogą pomóc jej i młodszej siostrze. Pierwsza na liście jest Karolina Rybińska, osoba, o której dziewczyna nigdy nie słyszała. Wyrusza do Warszawy, by ją poznać i spytać, kim była dla mamy. Gdy wreszcie udało się jej doprowadzić do rozmowy, okazało się, że Ina była przyjaciółką mamy w  młodości. Karolina opowiedziała jej historię życia i choroby mamy. A Ina zrewanżowała się opowieścią o ich młodości i wydarzeniu, które je rozdzieliło. Choć minęło tyle czasu, wspomnienia nadal są bolesne. Czy przyjaźń jest zdolna wszystko wybaczyć? Co jest w życiu ważniejsze, przyjaźń czy miłość?
 
Powieści Magdaleny Witkiewicz od dłuższego czasu królują na blogach, lecz dopiero teraz miałam okazję sprawdzić, czy ja również ulegnę urokowi pióra tej polskiej pisarki. Potrzebowałam przeczytać coś z kobiecej literatury, pełnej dobrych uczuć i delikatności, a to wszystko, a nawet dużo więcej, odnalazłam w „Pierwszej na liście”.

To wzruszająca historia o przyjaźni i miłości, przebaczeniu i  darowaniu życia. Zerwane więzi niełatwo naprawić, zwłaszcza, gdy minęło tyle czasu. A może właśnie czas, lecząc rany, pozwoli spojrzeć w przeszłość trzeźwym okiem, pozwalając na większy obiektywizm? Pięć kobiet i ich historie, które łączą się, dzięki decyzji jednej z nich. I choć ta decyzja wydawała się jej niemożliwa do dokonania, to jednak podjęła ja i poczuła się silniejsza. Magdalena Witkiewicz pisze o miłości nastoletniej, rozkwitającej, szczęśliwej. I tej zakończonej płaczem. O miłości małżeńskiej i miłości do dzieci oraz o miłości do bliźniego. A obok pojawiała się przyjaźń, równie silna jak miłość. Która potrafiła zmienić charakter, wskazać na nowo sens życia.

Autorka pięknie pisała o uczuciach, ale oprócz tego poruszyła jeszcze jeden ważny temat - przekazywanie szpiku kostnego. Odrzucała stereotypowe skojarzenia, przekazywała rzetelną prawdę. Pokazała wahanie kobiety, która mogła oddać swój szpik, w pełni dla mnie zrozumiałe, jej lęk przed ewentualnymi zagrożeniami, który na początku przyćmiewał radość, jaką daję szansa uratowania życia drugiej osobie.

Bohaterki powieści wydają się być kobietami z krwi i kości, przedstawione zostały z zaletami i wadami, z lękami i nadziejami. "Pierwsza na liście"to książka, która pod przykrywką lekkości, z jaką wydaje się być napisana i tematów, które skuszą każda kobietę do przeczytania, w tle przekazuje ważne wartości, wskazuje co powinno się w życiu liczyć.

 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu









Książki Magdaleny Witkiewicz
- Opowieść niewiernej
- Ballada o ciotce Matyldzie

- Szkoła żon (1)
- Pensjonat marzeń (2)

- Milaczek (1)
- Panny Roztropne (2)
- Szczęście pachnące wanilią (3)
- Zamek z piasku

- Lilka i spółka (1)
- Lilka i wielka afera (2)

- Pierwsza na liście {ocena 8/10}
- Moralność pani Piontek
- Po prostu bądź (premiera: 07.10.2015)

wtorek, 14 lipca 2015

PRZEDPREMIEROWO! Natasza Socha - Rosół z kury domowej

Jednego dnia Wiktoria straciła wszystko - męża, dom i pracę. Mąż ją zdradzał i zażądał rozwodu, dom był wspólny, więc go sprzedadzą, dlatego nie ma już gdzie i dla kogo być pełnoetatową kurą domową. Zrozpaczona, chce zacząć życie od nowa i wyjeżdża do ciotki, do Niemiec. I choć przyjechała to ze stereotypowymi poglądami na temat Niemców i ich obyczajów, na przekór pozorom, zaczęła zawierać przyjaźnie. Cztery kobiety, które uważały się za kury domowe. Ich przyjaźń zaowocowała odważnym projektem na YouTube. Ale to nie był koniec niespodzianek, jakie los przygotował dla Wiktorii.
Kura domowa- pogardliwe określenie kobiet rzucających pracę zawodową, by w pełni poświęcić się dla domu i rodziny. Nie mają łatwo, nie są samodzielne. Taka była Wiktoria, dopóki miała dla kogo. Takie były jej nowe przyjaciółki. Wszystkie zaczęły zdawać sobie sprawę, że ich życie straciło sens. Ale przyjaźń i wspólny projekt mają szansę kompletnie odmienić ich monotonną egzystencję.

Kobieta pracująca zawodowo, oprócz tego, że o świcie idzie do pracy, potem wraca i pracuje w domu na drugi etat. Zawsze uważałam, że kobiety tylko zajmujące się domem mają łatwiejsze życie, mniej stresów i mniej obowiązków. Bohaterki powieści, nie mogąc realizować się zawodowo, całe swoje ambicje i umiejętności przekierowały na zajmowanie się domem, same siebie wpędzając w nieustanne dążenie do perfekcji, znajdując ciągle nowe wyzwania, pracowały ciężej, niż mogłoby się wydawać. Dzięki Wiktorii i jej pomysłowi, przeszły metamorfozę, odnajdując siłę, czasem ukrytą bardzo głęboko, by zacząć walczyć o siebie. Zrozumiały, że mogą znów czuć jak kobieta, a nie jak robot kuchenny z kilkoma innymi przydatnymi funkcjami. Każda była inna, były dalekie od ideału, ale wspólnie mogły osiągnąć wiele, nawzajem się motywując i zwalczając kompleksy.

"Rosół z kury domowej" to zabawna, ciepła książka, niepozbawiona ironii, którą czytałam z przyjemnością. Należy się jej duży plus za świetną okładkę! Zaprzyjaźnione kury domowe i ich historie, oprócz tego, że wywoływały uśmiech na twarzy, to przede wszystkim dawały nadzieję. Optymistycznie nastrajały do świata i tego, co życie może przynieść. Autorce muszę pogratulować pomysłowości, czytanie tej książki o przewrotnym tytule zapewniło mi na rozrywkę na wysokim poziomie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce. 
 Książki Nataszy Sochy:
- Ketchup
- Zbuki, czyli jak bardzo boli nas cudzy sukces
- Nasza klasa
- Macocha
- Gotuj, karm i kochaj
- Maminsynek
- Rosół z kury domowej

czwartek, 18 czerwca 2015

Katarzyna Bonda - Pochłaniacz

Profilerka, Sasza Załuska wraz z kilkuletnią córeczką wraca z Anglii do Polski, by kończyć doktorat i podjąć spokojną pracę w banku. Jednak szybko przyjmuje nietypowe zlecenie- ma sporządzić profil osoby, która wysyła anonimowe pogróżki jednemu z właścicieli klubu „Igła”. Sasza wkracza do gry i zaczyna rozmawiać z ludźmi z otoczenia zagrożonego biznesmena. Drugi właściciel klubu to Janek „Igła” Wiśniewski, piosenkarz znany z jednego przeboju- „Dziewczyna z północy”. Kilka dni później okazuje się, że Igła został zamordowany, a menadżerka klubu walczy o życie w szpitalu. Sasza spotyka dawnych kolegów z policji i oficjalnie wkracza do śledztwa, bacznie obserwowana przez zwierzchników. To śledztwo, to możliwość uziemienia miejscowej mafii. Kto gra w jednej drużynie, a kto został już przekupiony? I co wspólnego ma z tą sprawą ksiądz i burzliwa historia jego młodości?

To książka napisana z rozmachem, poruszająca wiele aktualnych tematów. Piramidy finansowe, alkoholizm, układy, które rządzą miastem, korupcja w polityce, korupcja w policji. Dobrzy gliniarze pragnący poznać prawdę i ukarać winnych. Źli gliniarze, opłacani przez mafię i wpływowych ludzi, mający za zadanie mataczyć w śledztwie, kierować je na fałszywe tropy. W „Pochłaniaczu” nie jest łatwo z pełną precyzją powiedzieć, kto jest po czyjej stronie, kto wykonuje swoje obowiązku rzetelnie, a kto doskonale udaje. Ten zabieg potęguje element zaskoczenia po rozwiązaniu zagadki. Autorka przedstawiła szczegóły prowadzenia śledztwa, przede wszystkim analizy zapachowej, o której czytałam z rosnącym zainteresowaniem, profilowania, mozolnego zbierania i selekcjonowania dowodów.

Sasza Załuska niczym nie odbiega od kryminalnych wzorców. Z problemem – ciągłą walką o wytrwanie w abstynencji, samotnie wychowująca córkę. Z sekretem sprzed lat, potęgującym zainteresowanie. Została pokazana w różnych rolach. Jako matka, wyrzucająca sobie, że nie jest idealna, że nie poświęca swojemu dziecku tyle czasu, ile powinna. Jako profilerka - skupiona na swoim zadaniu, silna, zdeterminowana, by poznać prawdę, mimo zwątpienia w jej umiejętności. Jako była alkoholiczka – narażona na ciągłe pokusy, wykazująca się silną wolą. Jako kobieta – w szokujących wspomnieniach z przeszłości.

Powieść rozkręca się powoli. Przedstawiono tragiczne wydarzenia z 1993 roku, które miały wpływ na obecny bieg wydarzeń. Miałam czas na poznanie bohaterów, na wysłuchanie ich historii, wysnucie pierwszych wniosków. A potem nagle zaczyna się właściwa akcja, elementy układanki wskakują na właściwe miejsca, a ja z ustami otwartymi ze zdumienia i palcami coraz szybciej przewracającymi strony, chcę czytać szybciej i szybciej, by poznać rozwiązanie wszystkich tajemnic. I chwila opamiętania- przecież miałam się cieszyć z czytania, delektować każdą stroną. Po czym znów wracała niepohamowana ciekawość, zmuszająca mnie, by dowiedzieć się wszystkiego jak najprędzej.

Katarzyna Bonda bardzo skutecznie mieszała mi w głowie. Podsuwała różne możliwe rozwiązania, by na końcu zrobić z nich elektryzujący koktajl, wykorzystując przepis, który uwielbiam. Kilku podejrzanych, trochę motywów zbrodni, wiele niewiadomych i osoba, która musi powiązać ze sobą wszystkie wątki. Na koniec coś gorzkiego, co nie pozwoli tak szybko zapomnieć smaku, będzie intrygować i zmuszać do ponownego spróbowania przepisu. Odpowiednio wstrząśnięte i zmieszane. Wyszło przepysznie! I mam ochotę na więcej!

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik: 2. polska autorka

 






Książki Katarzyny Bondy:


  • Cykl z Hubertem Meyerem
      1. Dziewiąta runa (wydane też jako "Sprawa Niny Frank")
      2. Tylko martwi nie kłamią
      3. Florystka {ocena 8/10}

  • Cztery żywioły Saszy Załuskiej
      1. Pochłaniacz
      2. Okularnik 
  • Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania.
  • Polskie morderczynie

niedziela, 14 czerwca 2015

Katarzyna Berenika Miszczuk - Pustułka

Grecka Wyspa Ptaków od dawna była własnością rodziny Spyropoulosów, lecz minęło już sporo czasu, odkąd wszyscy razem spędzali na niej czas. Wiktor był wściekły, że przyjazd rodziny przerwał mu słodkie tête-à-tête z atrakcyjną sekretarką. Ignorował wiecznie pijaną żonę, wściekał się na syna i jego świeżo poślubioną małżonkę. O młodszej córce w ogóle nie chciał myśleć. Sylwia była zresztą przyzwyczajona do jego oziębłości. Przyjazd siostry Wiktora z partnerem i hałaśliwym psem jeszcze bardziej zagęścił już i tak napiętą atmosferę. Tymczasem nad wyspę nadciągała burza… Zaginięcie sekretarki, a potem znalezienie jej ciała nie pozostawiało wątpliwości. Wśród mieszkańców wyspy był morderca!

"Rozmyślali, kto mógł ją zabić. Na wyspie nie było nikogo poza nimi. To musiał zrobić ktoś znajdujący się w tym pokoju.
Jedna osoba myślała o czymś innym. Zastanawiała się, kto będzie jej następną ofiarą."
str. 8

Katarzyna Berenika Miszczuk zachwyciła mnie książką „Ja, diablica”. Od tamtej pory przeczytałam wszystkie jej książki, za każdym razem odnajdując się w jej stylu pisania i poczuciu humoru. „Pustułka” to jej kryminalny debiut. Jak wyszedł?

Książkę czyta się dobrze i szybko. Jest napisana prostym językiem, pełnym dialogów, które pozwoliły się rozeznać w skomplikowanej siatce uczuć i pragnień bohaterów. Sympatie i antypatie, kombinacje i układy. Tu nie można było liczyć na szczerość i dobre intencje drugiej osoby, gdy w grę wchodziły tak duże pieniądze. Z tej chciwej drapieżnej rodziny polubiłam tylko Sylwię – nastolatkę uwielbiającą pustułki, pogodzoną ze swoją rolą niekochanej córki, szukającą akceptacji w sieci.

Autorka umieściła rodzinę w miejscu idealnie nadającym się na zbrodnię i stworzyła odpowiednie warunki. Niesympatyczna rodzina, która myśli tylko o pieniądzach i nie darzy się głębszymi uczuciami. Wyspa, na którą można się dostać tylko kutrem. Kilkudniowa potężna burza, podczas której utracona została łączność internetowa i telefoniczna. Ciemność. Bohaterowie całkowicie odcięci od świata zewnętrznego i żyjący z niepokojącą świadomością, że ktoś z nich jest zabójcą. Co dziwne- nikt nie współczuł ofierze, jej śmierć każdemu przynosiła potencjalne korzyści materialne. Jedenaście osób.  Nieco zagubiona, wśród tylu czarnych charakterów, podejrzewałam prawie każdego, jedynie na wstępie uniewinniłam trzy osoby. Zastanawiałam się, kto zyskuje najwięcej na śmierci ofiary.
Morderstwo na wyspie, zamknięta liczba potencjalnych morderców – widać inspirację mistrzynią kryminałów Agathą Christie i jej książką „I nie było już nikogo” (teraz się wstydzę, że jeszcze nie czytałam takiej klasyki). „Pustułka” przypomina kryminał w starym stylu. Brak tu dynamicznej akcji i pełnej napięcia atmosfery, jakie znajdziemy na przykład w książkach Tess Gerritsen. Jest natomiast tajemnicza zbrodnia, jest ofiara i brak mordercy, dlatego każdy może być podejrzany. Zabrakło mi tutaj osoby, która prowadziłaby choć proste śledztwo, był za to lekarz, który pomógł od razu wykluczyć samobójstwo, wprawiając w zdumienie niektórych mieszkańców wyspy. Niewątpliwą zaletą książki jest jej zaskakujące zakończenie. Autorka stworzyła intrygę, której nie byłam w stanie sama rozwiązać. Sprawiła, że spojrzałam na powieść całkiem innym wzrokiem, doceniając pomysłowość i wprowadzone zamieszanie, utrudniające odgadnięcie intencji bohaterów.
Ciekawa jestem, czy Wam udałoby się odgadnąć, kto zabija?

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Pani Paulinie z wydawnictwa W.A.B.


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik: 2. polska autorka








Książki Katarzyny Bereniki Miszczuk:
- Wilk - ocena 6/10
- Wilczyca - ocena 6/10
- Ja, diablica - ocena 9/10
- Ja, anielica - ocena 8/10
- Ja, potępiona - ocena 6/10
- Druga szansa - ocena 8/10
- Gwiezdny Wojownik: Działko, szlafrok i księżniczka - ocena 7/10
- Pustułka - ocena 7/10

czwartek, 11 czerwca 2015

Joanna Bator - Ciemno, prawie noc

Alicja, dziennikarka znanej warszawskiej gazety, wraca po piętnastu latach do Wałbrzycha, by napisać reportaż o zaginionych dzieciach. Zamieszkała w swoim starym poniemieckim domu rodzinnym, pełnym wspomnień. Zbiera materiały o dzieciach, ale przy okazji dowiaduje się wiele o własnej przeszłości. Odkrywane przed nią tajemnice pokazują jej całkiem inną historię rodziny, niż zapamiętała z dzieciństwa, bardziej dramatyczną. A tłem poszukiwań prawdy jest społeczność Wałbrzycha, niezadowolona z życia, zjednoczona przez charyzmatycznego przywódcę.
To druga książka Joanny Bator, którą przeczytałam i druga, której akcja rozgrywa się w Wałbrzychu (pierwsza to Piaskowa Góra). Autorka rozlicza się z tym miastem przesiedleńców, eksponując jego wady, biedę, zniszczenie. Czytając, miałam wrażenie, że te opisy można by zastosować również do każdego innego miasta, wszędzie znajdzie się biedna dzielnica, rażąca swoją brzydotą, zwłaszcza w ponurym listopadzie. Została pokazana siła bezmyślnego tłumu, łatwego do zmanipulowania, potrzebującego do powstania tylko silnego przywódcy, który potrafiłby ubrać w doniosłe słowa ich codzienne troski i obawy. Autorka jest świetną obserwatorką, postaci przenoszone przez nią na papier wydają się żywe, idealnie został oddany ich sposób wyrażania się, nadużywane powiedzenia. Doskonale bawi się słowami, tworząc nowe, gdy są jej potrzebne. Wstawiając dialogi z internetowego forum, nawiązywała do aktualnych zdarzeń dotyczących nie tylko książkowej historii, ale także tych, które miały miejsce w rzeczywistości.

Przedstawiona została historia Alicji – teraźniejsza: dziennikarki badającej sprawę zaginionych dzieci w swoim rodzinnym mieście; i z przeszłości: wspominającej dzieciństwo pełne zmyślonych historii, starszą siostrę i jej fantazyjne opowieści, z wiecznie poszukującym skarbu ojcem w tle. Dorosła Alicja jest pełna duchów z przeszłości, nie chce nikomu pozwolić się do siebie zbliżyć, budując coraz szczelniejszy pancerz. Jak wiele może zmienić wizyta w dawno nieodwiedzanym mieście i poznanie prawdziwej historii rodziny? Podczas czytania zastanawiałam się, ile z Joanny Bator jest w Alicji Tabor.

Choć akcja rozkręca się powoli, nie da się uciec od doskonale zbudowanego klimatu mroku i strachu. Ciemność, listopadowy chłód, sekrety z przeszłości, tajemnicze zaginięcie dzieci – i nawet nie zdałam sobie sprawy, kiedy zaczęłam się bać. To nie był widoczny strach, reakcja na zaskakujące zdarzenia. To strach powoli rozpełzający się po podświadomości, zmieniający pogodne sny w koszmary. Śledztwo Alicji, próba odkrycia prawdy, przeplatały się z historiami z przeszłości- zaginione perły księżnej, pełne okrucieństwa zdarzenia z czasów wojny. Za książkę „Ciemno, prawie noc” Joanna Bator otrzymała w 2013 roku nagrodę NIKE i tym razem nie mogłam się nie zgodzić z jury- ta niesamowita powieść zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie!

Recenzja została zamieszona również na stronie Empik.com
 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 2. polska autorka
- Czytam Opasłe Tomiska







Książki Joanny Bator:
- Piaskowa Góra
- Chmurdalia
- Ciemno, prawie noc
- Feminizm, postmodernizm, psychoanaliza. Filozoficzne dylematy feministek drugiej fali
- Japoński wachlarz
- Japoński wachlarz. Powroty
- Kobieta
- Rekin z Parku Yoyogi
- Wyspa łza

Spodobała Wam się książka "Ciemno, prawie noc"? 
Już niedługo będziecie mogli ją wygrać w pierwszym konkursie na moim blogu! :)

sobota, 9 maja 2015

Gaja Grzegorzewska - Topielica

Julia Dobrowolska - młoda, piękna pani detektyw, znak charakterystyczny: blizna na policzku, kiedyś występowała w telewizji, teraz prowadzi własną agencję.
Upalne lato. Julia wraz z Wiktorem, swoim dawnym partnerem telewizyjnym, jedzie na Mazury przeprowadzić szkolenie dla detektywów i trochę odpocząć. Przypadek sprawia, że w porcie spotyka swojego byłego kochanka i pod wpływem impulsu zgadza się płynąć w rejs z nim, jego narzeczoną i i ich znajomymi. Życie na luksusowym jachcie najpierw płynie sielankowo, jednak stopniowo napięcie pomiędzy pasażerami zaczyna wzrastać. Pogoda też nie daje wytchnienia- ciągłe upały wzmagają rozdrażnienie. Tajemnicza pasażerka i nagły sztorm całkowicie odmienią leniwy rejs.
Książkę Gai Grzegorzewskiej poleciła mi ciocia-bibliotekarka, mocno zachęcając, dlatego bez namysłu zaczęłam ją czytać. Jeśli jednak Wy również mielibyście ochotę na czytanie "Topielicy", lepiej zacząć od pierwszego tomu cyklu książek o Julii Dobrowolskiej:
1. Żniwiarz
2. Noc z czwartku na niedzielę
3. Topielica
4. Grób

Gdybym miała określić gatunek książki, nie powiedziałabym, że to kryminał. Więcej tu wątków obyczajowych, wieczorne popijawy, trochę erotyzmu, tajemnicza śmierć dziecka sprzed piętnastu lat. Właściwe śledztwo zaczyna się dopiero za połową książki i jak dla mnie przedstawione jest trochę zbyt skrótowo, nie angażując emocjonalnie, nie wzbudzając napięcia. Aż marzy się, żeby zostało bardziej rozbudowane. Pozytywnie za to oceniłam umieszczenie akcji na Mazurach, które literacko (i nie tylko) dobrze mi się kojarzą.

Znów nie potrafiłam polubić głównej bohaterki, choć naprawdę się starałam. Piękna i szczupła, jest bezwzględna dla potencjalnej rywalki, wyrzucając jej każdy zbędny gram tłuszczu, oczywiście nie prosto w oczy, krytykowała ją ciągle w myślach. Żałuję, że nie zaczęłam czytać książek o Julii w odpowiedniej kolejności. Może wtedy dowiedziałabym się skąd u niej ciągle obronna postawa, podszywana agresją. Tu działała w dość ekstremalnych warunkach, nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu. Zastanawiam się, czy dać jej jeszcze szansę, by zobaczyć, czy pod tą dość odpychającą, snobistyczną powłoką jest ktoś, kogo mogłabym zrozumieć. Ale wiecie... trochę z tym poczekam, jest przecież tyle innych książek do sprawdzenia!














Twórczość Autorki:
- Betonowy Pałac
- Orchidea
- Cykl z Julią Dobrowolską:
   1. Żniwiarz
   2. Noc z czwartku na niedzielę
   3. Topielica
   4. Grób

wtorek, 14 kwietnia 2015

Zygmunt Miłoszewski - Uwikłanie

Wreszcie nastąpiło moje długo wyczekiwane spotkanie z prokuratorem Szackim. Znając moją miłość do kryminałów, powinnam po przeczytaniu książki, z miejsca zapisać się do jego funclubu. Czy aby na pewno?

Prokurator Teodor Szacki ma prowadzić śledztwo w sprawie zabójstwa. Podczas kilkudniowej terapii zostaje zamordowany jeden z uczestników. Pozostali nie słyszeli nic podejrzanego, nikt nikogo nie widział, nie ma motywu zabójstwa. Ale ktoś musiał zabić. Śledztwo może zaraz utknąć w martwym punkcie, czemu Szacki rozpaczliwie próbuje zaradzić, łapiąc każdy możliwy trop. W jego życiu prywatnym dzieje się dokładnie to samo...

Teodor Szacki, trzydziestoparoletni, przystojny, białowłosy. Żona, córka. Znudzony swoim życiem, ciągle narzekający a to na miasto, w którym mieszka, a to na niskie zarobki, na rutynę, seks tylko z żoną. Dlatego korzysta z pierwszej nadarzającej się okazji by zmienić swoje życie - zaczyna romans z młodą dziennikarką. W tym momencie spada na sam koniec mojego rankingu głównych bohaterów. Bo (jak już gdzieś pisałam) wiele wybaczę: problemy z alkoholem, depresję, rozwód, szpecące blizny, czy nawet brak nogi. Ale jeśli zdradza z nudów – od razu go skreślam (tak samo miałam w przypadku głównej bohaterki „Pieśni o poranku”, powieści Paulliny Simons). Według mojego założenia, takiemu bohaterowi nie powinno się nic udawać.

Może zostanie mi zarzucona nieścisłość. Jak to, czytam kryminały, które powinny być mocne, męskie, a nie doceniam bohatera, który jest tak męski, że jedna kobieta mu nie wystarczy? Mam nadzieję, że będziecie mi wybaczać ten brak obiektywizmu także w kolejnych postach ;)

Do śledztwa i książki próbowałam podejść bardziej racjonalnie. Z niekłamanym zaciekawieniem czytałam o nietypowej terapii ustawień, czy ta metoda rzeczywiście istnieje? Zabójstwo połączone z mroczną historią PRL, szczegóły, które nie zostały ujawnione. Miłoszewski wspaniale zbudował nastój tajemnicy. Ta historia na pewno powinna mieć ciąg dalszy… Z niechęcią musiałam przyznać sama przed sobą, że podziwiałam zdolność dedukcji Szackiego, w momentach, w których zajmował się śledztwem prawie go lubiłam i zapominałam, jakim jest facetem. W samej historii zabrakło mi trochę napięcia (coś ostatnio mam pecha, albo... za dużo wymagam od książek?).

To na pewno nie koniec mojej przygody z twórczością Miłoszewskiego, tak wielu blogerów nie może się mylić- może i ja wkrótce zobaczę to, co wszyscy w nim widzą. Życzcie mi powodzenia!

Książka bierze udział w wyzwaniach:

- Najpierw książka, potem film (Uwikłanie, 2011)
- Klucznik (z półki)


Pozostałe książki autora:
- Bezcenny
- Domofon
- Seria z Teodorem Szackim
    1. Uwikłanie
    2. Ziarno prawdy
    3. Gniew
- Góry żmijowe

środa, 8 kwietnia 2015

Katarzyna Bonda - Florystka

Powoli poznaję świat polskich kryminałów, dlatego wśród moich lektur nie mogło zabraknąć książki autorstwa Katarzyny Bondy. Tytuł Królowej Polskiego Kryminału zobowiązuje, musiałam sprawdzić, czy sama bym go przyznała.

Hubert Meyer porzucił zawód policyjnego profilera po bolesnej wpadce. Od tamtej pory ledwie wiązał koniec z końcem, mieszkając w domu letniskowym rodziców, dopóki stary znajomy z policji nie zaprosił go do śledztwa. Znów miał się zająć profilowaniem, sprawa dotyczyła zaginięcia małej Cyganki. Podejrzanym mógł być każdy, łącznie z najbliższą rodziną dziewczynki. Sprawa wydaje się być podobna do morderstwa chłopca, syna zdolnej florystki. Jego morderca jednak nadal siedział w więzieniu. Czy możliwe, że był niewinny? Skoro tak, dlaczego poddał się karze bez walki? A jeśli nie, to kto tym razem zaatakował?


Ta rozkosznie gruba książka zawładnęła mną od pierwszych stron! Historia tak mnie zafascynowała, że nie miałam czasu zastanawiać się, czy się boję (a ostatnio łatwo dyskwalifikowałam książki, które mnie nie straszyły). Wspaniała intryga, która zaskakiwała do ostatnich stron. Czego chcieć więcej?!

Trochę martwiła mnie sama Florystka. Bałam się,  że duch jej syna okaże się bardziej rzeczywisty (lub mniej rzeczywisty, zależy jak na to spojrzeć), niż powinien być, na szczęście tak nie było. Florystka ciągle była dla mnie zagadką. Delikatna, cierpiąca- to maska, którą nosiła na co dzień, czy prawdziwe oblicze? 

"Jestem chora, zła, czy opętana? Nie wiem. Zostawiam to do wyboru wnikliwego czytelnika."

Polubiłam głównego bohatera, Huberta Meyera, trochę jedynie żałuję, że sięgnęłam bez zastanowienia po interesujący tytuł i okazało się, że to już trzecia książka o nim, więc nie miałam okazji przyjrzeć mu się od początku, zapoznać ze sprawą, która spowodowała jego odejście z policji. Nie przeszkadzało mi to jednak w odbiorze książki. Pierwszy raz miała okazję przyjrzeć się pracy policyjnego profilera i mam ochotę na więcej. Druga bohaterka, Lena, prawdopodobnie zgodnie z zamierzeniami autorki, najpierw mnie denerwowała, później zyskała moją sympatię. 

Mogę oficjalnie przyznać się, że od oceny bohaterów, w dużej mierze zależy moja ocena książki, kiedy kogoś nie polubię, nawet najwspanialsza fabuła nie jest mi w stanie tego zrekompensować. W książce Katarzyny Bondy ani bohaterowie, ani fabuła nie zawiedli, ale w następnej recenzji przedstawię Wam moją literacką antypatię. 

Wrócę jeszcze do „Florystki”. Przez książkę przewinęło się mnóstwo postaci drugoplanowych, mogłam sobie do woli rzucać oskarżeniami, by następnie zastanawiać się, czy na pewno mam rację,  bo do gry wchodziły kolejne podejrzane osoby. Do końca nie wiedziałam, czy wierzyć, w to, co jest sugerowane i wydawało się być logicznie wytłumaczone, czy może jeszcze istnieją inne rozwiązania.
Nie poznawałam szczegółów śledztwa, wyniki badań DNA miały poboczne znaczenie. W tej powieści liczyli się ludzie, ich opowieści, myśli i zachowania, na podstawie których profilerzy próbowali odkryć ukrytą pomiędzy wierszami prawdę. 

„Florystka” to mocny kryminał na wysokim poziomie, właśnie na taki liczyłam! Jasny, konkretny przekaz, w tej książce, poza kilkoma bohaterkami i autorką, nie ma nic kobiecego. Wielbiciele kryminałów na pewno się nie zawiodą!
 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik (2. Dziewczęta i kobiety)

Pozostałe książki autorki:

  • Cykl z Hubertem Meyerem
      1. Dziewiąta runa (wydane też jako "Sprawa Niny Frank")
      2. Tylko martwi nie kłamią
      3. Florystka

  • Cztery żywioły Saszy Załuskiej
      1. Pochłaniacz
      2. Okularnik (premiera 15 maja 2015)
  • Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania.
  • Polskie morderczynie

poniedziałek, 9 marca 2015

Wanda Szymanowska - Lardżelka

Otyłość dotyka coraz większą część społeczeństwa, nie tylko w kojarzącej się z tym Ameryce, ale także tu, w Polsce. Zanim kolejna osoba sięgnie po dietę cud, po której nie zdoła utrzymać straconej wagi, zanim urządzi kilkudniową głodówkę, po której ze zwiększonym apetytem rzuci się na odmawiane sobie wcześniej dania, może warto by sięgnęła po książkę Wandy Szymanowskiej i poznała inspirującą historię Zosi.


Chwilę przed wyjściem na zabawę sylwestrową, Zosia została brutalnie uświadomiona przez narzeczonego. Jest gruba! I w swojej nowej wystrzałowej sukience wygląda jak balia do prania. Kobieta straciła ochotę na zabawę, mężczyzna wyszedł sam. To był moment przełomowy- Zosia postanowiła coś ze sobą zrobić i rozpoczęła dietę. Początki bywają trudne, szczególnie, gdy nie ma się ani odpowiedniej wiedzy, ani wsparcia ze strony najbliższych. Zaraz, jakich najbliższych, przecież Zosia jest teraz sama. Postanawia wyjechać na obóz „Lardżelka” i to najlepsza decyzja w jej życiu!

Gdzie ta Elka, ewentualnie Żelka? Przyznam, że nie od razu zrozumiałam tytuł książki, olśniło mnie dopiero przy samym końcu. Zawsze lepiej późno niż wcale ;) A z czym Wam się kojarzy tytuł, gdy patrzycie na stronę tytułową?

To krótka powieść, którą dobrze się czyta, pisana z perspektywy Zosi, opis jej walki ze sporą nadwagą. Pokazanie, że odchudzanie to nie tylko treningi i dieta, ale przede wszystkim proces, który zachodzi w głowie. Zmiana nastawienia i sposobu myślenia o posiłkach- przede wszystkim zaprzestanie traktowania jedzenia jako nagrody za sukces, czy nagrody pocieszenia. Samej często zdarza mi się nagradzać jakimś dobrym, często niezdrowym jedzeniem- paradoksalnie bywa to nawet nagroda za wysiłek fizyczny. Jest nad czym pracować ;)

Książka jest przewodnikiem, pokazuje proces odchudzania, wyłapuje potencjalne pułapki i serwuje rady, jak walczyć mimo wszystko. To fit-poradnik, który zamiast nudzić suchymi faktami, wciąga w historię Zosi, mimochodem pozwalając na poznanie kilku ważnych zasad odchudzania. Taka forma przekazywania wiedzy bardzo do mnie przemawia, tym bardziej, że otyłość wydaje się być chorobą (tak, CHOROBĄ) coraz częściej dotykającą nasze społeczeństwo. Poruszana została też jeszcze jedna ważna kwestia- traktowanie osób otyłych. Choć zarzekamy się, że nie oceniamy po wyglądzie, czy nie zdarza się nikomu myśleć, że osoba otyła jest niekonsekwentna czy słaba, skoro nie potrafi pozbyć się zbędnych kilogramów? Życie Zosi doskonale to obrazuje.

Do książki dołączonych jest kilka przepisów - możecie na własnej skórze (na własnym języku?) przekonać się, że zdrowe jedzenie może być smaczne i wcale nie jest nudne. 

Za możliwość zrecenzowania książki bardzo dziękuję Autorce.

Twórczość Autorki:
- Zielone kalosze
- Lardżelka












I pamiętajcie- żeby zdrowo zacząć dzień, sięgnijcie rano, przed śniadaniem, po szklankę ciepłej wody z cytryną. Maggie z bloga I Love How It Feels wytłumaczyła dlaczego warto :)