Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - Inna bajka

Jedna noc sprawiła, że wymarzona przyszłość Karoliny pękła jak bańka mydlana. Nie skończy studiów, nie pójdzie na staż, nie zdobędzie świetnej pracy. Jest w ciąży i nie chce o tym powiedzieć ojcu dziecka, by nie psuć szczęścia przyjaciółki. Jednak to czas zweryfikuje, kto jest jej prawdziwym przyjacielem, a kto zniknie z jej życia. Czy ta bajka może się dobrze skończyć?

Gdy ktoś lub coś rujnuje Ci marzenia, jak na to reagujesz? Z radością przyjmujesz nadchodzącą zmianę, czy może walczysz, próbując za wszelką cenę wrócić do poprzedniego dobrego etapu w swoim życiu? Karolina była ambitna, miała dalekosiężne plany, wiedziała co chce robić na piątym roku studiów i w dalszym życiu. Nie przewidywała w nich wakacyjnej wpadki, ciąża w tym wieku wydała się jej karą. Tego nie mogła cofnąć, zaprzeczanie nie odczarowało rzeczywistości. Piąty rok studiów zaczęła z nudnościami i mocnym postanowieniem, że ojciec dziecka nie dowie się o ciąży.


W ciągu dziewięciu miesięcy Karolina zmieniała się. Przekonała się, jak nietrafnie oceniała swoich bliskich. Zaskoczyła ją reakcja babki i ojca. Zdziwiło zachowanie ludzi, których uważała za swoich przyjaciół. Choć dla siebie nie widziała nadziei na miłość, konsekwentnie odmawiając sobie jakichkolwiek prób, mieszała w związkach obok siebie, zawsze w dobrych intencjach. 

Spodobała mi się konstrukcja postaci w powieści, takich naturalnych, z charakterystycznymi cechami. Takich bohaterów jak Karolina, czy jej babcia, musiałam polubić od razu! Cała książka utrzymana była w pogodnym nastroju, choć życie głównej bohaterki nie zawsze było łatwe. Ale ciągle wierzyłam, że taka realistka, jak ona, da sobie radę z problemami, wytrwa w swoich postanowieniach. To historia o miłości, która pojawia się nieśmiało, niepostrzeżenie, by po dziewięciu miesiącach wybuchnąć z ogromną siłą, niszcząc wszystkie negatywne wspomnienia. Tak, mówię o miłości do dziecka. Ale inna miłość też się pojawia, choć może nie w tak oczywisty sposób. 


"Inna bajka" ma szczęśliwe zakończenie. Choć Karolina nie tak wyobrażała sobie przyszłość, zmiana scenariusza wcale nie wyszła jej na złe. Odkryła w sobie siłę. Choć nie była księżniczką, w synku odnalazła swojego księcia i największe na świecie szczęście. Czego chcieć więcej? To książka idealna na letnie czytanie, pozostawiła mnie z uśmiechem na ustach i mnóstwem pozytywnych uczuć w sercu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu

Książki autorki:
- Dom na skraju
- Inna bajka
- Meandry miłości
- Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
- Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna

środa, 22 lipca 2015

Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście

Karolina znajduje w komputerze mamy list, który ma przeczytać po jej śmierci. Zawierał tkliwe pożegnanie, ale także listę osób, które mogą pomóc jej i młodszej siostrze. Pierwsza na liście jest Karolina Rybińska, osoba, o której dziewczyna nigdy nie słyszała. Wyrusza do Warszawy, by ją poznać i spytać, kim była dla mamy. Gdy wreszcie udało się jej doprowadzić do rozmowy, okazało się, że Ina była przyjaciółką mamy w  młodości. Karolina opowiedziała jej historię życia i choroby mamy. A Ina zrewanżowała się opowieścią o ich młodości i wydarzeniu, które je rozdzieliło. Choć minęło tyle czasu, wspomnienia nadal są bolesne. Czy przyjaźń jest zdolna wszystko wybaczyć? Co jest w życiu ważniejsze, przyjaźń czy miłość?
 
Powieści Magdaleny Witkiewicz od dłuższego czasu królują na blogach, lecz dopiero teraz miałam okazję sprawdzić, czy ja również ulegnę urokowi pióra tej polskiej pisarki. Potrzebowałam przeczytać coś z kobiecej literatury, pełnej dobrych uczuć i delikatności, a to wszystko, a nawet dużo więcej, odnalazłam w „Pierwszej na liście”.

To wzruszająca historia o przyjaźni i miłości, przebaczeniu i  darowaniu życia. Zerwane więzi niełatwo naprawić, zwłaszcza, gdy minęło tyle czasu. A może właśnie czas, lecząc rany, pozwoli spojrzeć w przeszłość trzeźwym okiem, pozwalając na większy obiektywizm? Pięć kobiet i ich historie, które łączą się, dzięki decyzji jednej z nich. I choć ta decyzja wydawała się jej niemożliwa do dokonania, to jednak podjęła ja i poczuła się silniejsza. Magdalena Witkiewicz pisze o miłości nastoletniej, rozkwitającej, szczęśliwej. I tej zakończonej płaczem. O miłości małżeńskiej i miłości do dzieci oraz o miłości do bliźniego. A obok pojawiała się przyjaźń, równie silna jak miłość. Która potrafiła zmienić charakter, wskazać na nowo sens życia.

Autorka pięknie pisała o uczuciach, ale oprócz tego poruszyła jeszcze jeden ważny temat - przekazywanie szpiku kostnego. Odrzucała stereotypowe skojarzenia, przekazywała rzetelną prawdę. Pokazała wahanie kobiety, która mogła oddać swój szpik, w pełni dla mnie zrozumiałe, jej lęk przed ewentualnymi zagrożeniami, który na początku przyćmiewał radość, jaką daję szansa uratowania życia drugiej osobie.

Bohaterki powieści wydają się być kobietami z krwi i kości, przedstawione zostały z zaletami i wadami, z lękami i nadziejami. "Pierwsza na liście"to książka, która pod przykrywką lekkości, z jaką wydaje się być napisana i tematów, które skuszą każda kobietę do przeczytania, w tle przekazuje ważne wartości, wskazuje co powinno się w życiu liczyć.

 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu









Książki Magdaleny Witkiewicz
- Opowieść niewiernej
- Ballada o ciotce Matyldzie

- Szkoła żon (1)
- Pensjonat marzeń (2)

- Milaczek (1)
- Panny Roztropne (2)
- Szczęście pachnące wanilią (3)
- Zamek z piasku

- Lilka i spółka (1)
- Lilka i wielka afera (2)

- Pierwsza na liście {ocena 8/10}
- Moralność pani Piontek
- Po prostu bądź (premiera: 07.10.2015)

wtorek, 14 lipca 2015

PRZEDPREMIEROWO! Natasza Socha - Rosół z kury domowej

Jednego dnia Wiktoria straciła wszystko - męża, dom i pracę. Mąż ją zdradzał i zażądał rozwodu, dom był wspólny, więc go sprzedadzą, dlatego nie ma już gdzie i dla kogo być pełnoetatową kurą domową. Zrozpaczona, chce zacząć życie od nowa i wyjeżdża do ciotki, do Niemiec. I choć przyjechała to ze stereotypowymi poglądami na temat Niemców i ich obyczajów, na przekór pozorom, zaczęła zawierać przyjaźnie. Cztery kobiety, które uważały się za kury domowe. Ich przyjaźń zaowocowała odważnym projektem na YouTube. Ale to nie był koniec niespodzianek, jakie los przygotował dla Wiktorii.
Kura domowa- pogardliwe określenie kobiet rzucających pracę zawodową, by w pełni poświęcić się dla domu i rodziny. Nie mają łatwo, nie są samodzielne. Taka była Wiktoria, dopóki miała dla kogo. Takie były jej nowe przyjaciółki. Wszystkie zaczęły zdawać sobie sprawę, że ich życie straciło sens. Ale przyjaźń i wspólny projekt mają szansę kompletnie odmienić ich monotonną egzystencję.

Kobieta pracująca zawodowo, oprócz tego, że o świcie idzie do pracy, potem wraca i pracuje w domu na drugi etat. Zawsze uważałam, że kobiety tylko zajmujące się domem mają łatwiejsze życie, mniej stresów i mniej obowiązków. Bohaterki powieści, nie mogąc realizować się zawodowo, całe swoje ambicje i umiejętności przekierowały na zajmowanie się domem, same siebie wpędzając w nieustanne dążenie do perfekcji, znajdując ciągle nowe wyzwania, pracowały ciężej, niż mogłoby się wydawać. Dzięki Wiktorii i jej pomysłowi, przeszły metamorfozę, odnajdując siłę, czasem ukrytą bardzo głęboko, by zacząć walczyć o siebie. Zrozumiały, że mogą znów czuć jak kobieta, a nie jak robot kuchenny z kilkoma innymi przydatnymi funkcjami. Każda była inna, były dalekie od ideału, ale wspólnie mogły osiągnąć wiele, nawzajem się motywując i zwalczając kompleksy.

"Rosół z kury domowej" to zabawna, ciepła książka, niepozbawiona ironii, którą czytałam z przyjemnością. Należy się jej duży plus za świetną okładkę! Zaprzyjaźnione kury domowe i ich historie, oprócz tego, że wywoływały uśmiech na twarzy, to przede wszystkim dawały nadzieję. Optymistycznie nastrajały do świata i tego, co życie może przynieść. Autorce muszę pogratulować pomysłowości, czytanie tej książki o przewrotnym tytule zapewniło mi na rozrywkę na wysokim poziomie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce. 
 Książki Nataszy Sochy:
- Ketchup
- Zbuki, czyli jak bardzo boli nas cudzy sukces
- Nasza klasa
- Macocha
- Gotuj, karm i kochaj
- Maminsynek
- Rosół z kury domowej

piątek, 10 lipca 2015

Sophie Hannah - Twarzyczka / Buźka*

*W tym roku książka została wydana jako „Buźka”, ale jej pierwszy tytuł na polskim rynku to „Twarzyczka”.

Alice, namówiona przez teściową, pierwszy raz wychodzi z domu po porodzie i zostawia malutką córeczkę z mężem. Gdy wraca, drzwi wejściowe są otwarte, mąż śpi, a dziecko w łóżeczku nie wygląda jak jej córka! Zrozpaczona kobieta zawiadamia policję, tymczasem jej maż twierdzi, że dziecko nie zostało podmienione, że to ciągle ich córka. Choć mąż i teściowa wmawiają Alice szaleństwo i depresję postnatalną, jedyną drogą do ustalenia prawdy są badania DNA. Jednak przed terminem badań kobieta wraz z dzieckiem znika, a policja wszczyna śledztwo. Czy to na pewno przypadek, że poprzedniczka Alice, była żona jej męża, została zamordowana? A może kobiecie grozi niebezpieczeństwo? 

Jak bardzo niemowlęta różnią się od siebie?
Czy matka zawsze wie, które dziecko jest jej?
W jakim celu ktoś miałby podmieniać dziecko?

 


Historię opisują dwaj narratorzy, w dwóch różnych perspektywach czasowych. Alice opowiadała po kolei, co działo się, odkąd wyszła z domu, a potem wróciła i zobaczyła inne dziecko w łóżeczku córki. Druga narracja rozpoczyna się w momencie zaginięcia kobiety, przedstawia szczegóły prowadzonego śledztwa. Na przemian dowiadywałam się, co działo się kilka dni wcześniej z Alice i na jakim etapie są teraz jej poszukiwania. Wśród policjantów wyróżnia się jedna główna postać- detektyw konstabl Simon Waterhouse. Z genialną intuicją i mnóstwem nagan na koncie. Często dający się porwać swoim przeczuciom i zapominający o służbowym regulaminie. Chroniony przez swoją przełożoną, jednocześnie będący pod ciągłym ostrzałem jej krytyki. Jego wiara w słowa Alice, przedstawianej przez męża i teściową jako niezrównoważoną psychicznie, nie przysparza popularności podejrzeniom, którymi dzieli się z resztą zespołu. Czy zabójstwo sprzed kilku lat pomoże im znaleźć rozwiązanie tajemniczego zniknięcia Alice? 

Depresja postnatalna kobiet, która nierzadko może skończyć się tragedią. Ukryta przemoc domowa, która przy dobrze zachowywanych pozorach, nie ma szans ujrzeć światła dziennego. Siła zaborczej miłości, która nie znosi konkurencji i jest zdolna pchnąć do niewyobrażalnych czynów. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, czyniąc z nich wiarygodne tło powieści. 

W książce nie zabrakło niczego, co charakteryzuje dobry thriller. Akcja, której tempo znacznie przyspiesza pod koniec powieści, wraz z rosnącym napięciem. Głęboko skrywane tajemnice. Zaskakująca intryga, dzięki której nie dało się przewidzieć zakończenia. Napisana jest bardzo dobrze, czyta się ją błyskawicznie, w pośpiechu połykając kolejne strony tej pasjonującej powieści.

Twórczość autorki:
- Chór sierot
- Inicjały zbrodni. Agatha Christie.
- Cykl: Simon Waterhouse
 1. Twarzyczka/ Buźka
 2. Przemów i przeżyj
 3. Na ratunek
 4. Druga połowa żyje dalej
 5. Powiedz prawdę
 6. Zabójcze marzenia
 7. Trauma
 8. Niewygodna prawda
 9. Błąd w zeznaniach

niedziela, 14 czerwca 2015

Katarzyna Berenika Miszczuk - Pustułka

Grecka Wyspa Ptaków od dawna była własnością rodziny Spyropoulosów, lecz minęło już sporo czasu, odkąd wszyscy razem spędzali na niej czas. Wiktor był wściekły, że przyjazd rodziny przerwał mu słodkie tête-à-tête z atrakcyjną sekretarką. Ignorował wiecznie pijaną żonę, wściekał się na syna i jego świeżo poślubioną małżonkę. O młodszej córce w ogóle nie chciał myśleć. Sylwia była zresztą przyzwyczajona do jego oziębłości. Przyjazd siostry Wiktora z partnerem i hałaśliwym psem jeszcze bardziej zagęścił już i tak napiętą atmosferę. Tymczasem nad wyspę nadciągała burza… Zaginięcie sekretarki, a potem znalezienie jej ciała nie pozostawiało wątpliwości. Wśród mieszkańców wyspy był morderca!

"Rozmyślali, kto mógł ją zabić. Na wyspie nie było nikogo poza nimi. To musiał zrobić ktoś znajdujący się w tym pokoju.
Jedna osoba myślała o czymś innym. Zastanawiała się, kto będzie jej następną ofiarą."
str. 8

Katarzyna Berenika Miszczuk zachwyciła mnie książką „Ja, diablica”. Od tamtej pory przeczytałam wszystkie jej książki, za każdym razem odnajdując się w jej stylu pisania i poczuciu humoru. „Pustułka” to jej kryminalny debiut. Jak wyszedł?

Książkę czyta się dobrze i szybko. Jest napisana prostym językiem, pełnym dialogów, które pozwoliły się rozeznać w skomplikowanej siatce uczuć i pragnień bohaterów. Sympatie i antypatie, kombinacje i układy. Tu nie można było liczyć na szczerość i dobre intencje drugiej osoby, gdy w grę wchodziły tak duże pieniądze. Z tej chciwej drapieżnej rodziny polubiłam tylko Sylwię – nastolatkę uwielbiającą pustułki, pogodzoną ze swoją rolą niekochanej córki, szukającą akceptacji w sieci.

Autorka umieściła rodzinę w miejscu idealnie nadającym się na zbrodnię i stworzyła odpowiednie warunki. Niesympatyczna rodzina, która myśli tylko o pieniądzach i nie darzy się głębszymi uczuciami. Wyspa, na którą można się dostać tylko kutrem. Kilkudniowa potężna burza, podczas której utracona została łączność internetowa i telefoniczna. Ciemność. Bohaterowie całkowicie odcięci od świata zewnętrznego i żyjący z niepokojącą świadomością, że ktoś z nich jest zabójcą. Co dziwne- nikt nie współczuł ofierze, jej śmierć każdemu przynosiła potencjalne korzyści materialne. Jedenaście osób.  Nieco zagubiona, wśród tylu czarnych charakterów, podejrzewałam prawie każdego, jedynie na wstępie uniewinniłam trzy osoby. Zastanawiałam się, kto zyskuje najwięcej na śmierci ofiary.
Morderstwo na wyspie, zamknięta liczba potencjalnych morderców – widać inspirację mistrzynią kryminałów Agathą Christie i jej książką „I nie było już nikogo” (teraz się wstydzę, że jeszcze nie czytałam takiej klasyki). „Pustułka” przypomina kryminał w starym stylu. Brak tu dynamicznej akcji i pełnej napięcia atmosfery, jakie znajdziemy na przykład w książkach Tess Gerritsen. Jest natomiast tajemnicza zbrodnia, jest ofiara i brak mordercy, dlatego każdy może być podejrzany. Zabrakło mi tutaj osoby, która prowadziłaby choć proste śledztwo, był za to lekarz, który pomógł od razu wykluczyć samobójstwo, wprawiając w zdumienie niektórych mieszkańców wyspy. Niewątpliwą zaletą książki jest jej zaskakujące zakończenie. Autorka stworzyła intrygę, której nie byłam w stanie sama rozwiązać. Sprawiła, że spojrzałam na powieść całkiem innym wzrokiem, doceniając pomysłowość i wprowadzone zamieszanie, utrudniające odgadnięcie intencji bohaterów.
Ciekawa jestem, czy Wam udałoby się odgadnąć, kto zabija?

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Pani Paulinie z wydawnictwa W.A.B.


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik: 2. polska autorka








Książki Katarzyny Bereniki Miszczuk:
- Wilk - ocena 6/10
- Wilczyca - ocena 6/10
- Ja, diablica - ocena 9/10
- Ja, anielica - ocena 8/10
- Ja, potępiona - ocena 6/10
- Druga szansa - ocena 8/10
- Gwiezdny Wojownik: Działko, szlafrok i księżniczka - ocena 7/10
- Pustułka - ocena 7/10

środa, 13 maja 2015

Kathryn Tylor - Barwy miłości

Grace pechowo rozpoczyna trzymiesięczną praktykę w Londynie. Już na lotnisku zaczepia szefa, myśląc, że przyjechał ją odebrać. Potem okazuje się, że mieszkanie, które wynajęła, nie istnieje. Pomaga jej nowa koleżanka z firmy, Anne, proponując wspólne mieszkanie i ostrzegając przed nieprzyzwoicie przystojnym szefem. Na ostrzeżenia jest jednak za późno, gdyż Jonathan Huntington już zauważył Grace i zrobił z niej swoją asystentkę. To nie jedyna rola, jaką dziewczyna chciałaby odegrać w jego życiu. Czy ten pełen tajemnic mężczyzna pozwoli jej na to?
Ostatnio czytałam kilka recenzji tej erotycznej powieści, wszystkie wydały mi się dość pozytywne i bardzo chciałam sprawdzić, jak ja odbiorę tę książkę. Przy czytaniu nie udało mi się uniknąć porównań do trylogii o Greyu. Tym bardziej, że okładka jest utrzymana w bardzo podobnym klimacie, na pierwszy rzut oka kojarzącym się z tym słynnym (czy osławionym?) erotykiem.

Uwaga! Teraz ważna informacja: 
Przeczytałam wszystkie 3 części trylogii o Greyu i nie czuję się z tego powodu skrzywdzona przez los, powiem więcej: wciągnęła mnie historia Any i Christiana. Ale o ekranizacji nie mogę powiedzieć tego samego.

Niewątpliwą zaletą "Barw miłości" jest fakt, że bardzo dobrze i szybko się ją czyta, a zakończenie nie jest przewidywalne. Ale daleka byłabym od zachwytów nad tą książką. Historia jakich wiele ostatnimi czasy- on bogaty i przystojny, ona biedniejsza i niedoświadczona. Wpadają sobie w oko, ona zaczyna snuć wizje wspólnego życia i żywi do niego coraz głębsze uczucia, jemu zależy tylko na seksie (który jest zawsze fantastyczny) i jeśli nawet czuje coś więcej, skrywa to za swoimi zasadami. Ona deklaruje, że zrobi dla niego wszystko, ale gdy przychodzi do realizacji obietnicy...

Choć nie było tu wewnętrznej bogini, ani notorycznego przygryzania wargi, za to często pojawiała się perełka. Widać taki urok powieści erotycznej, zawsze jakieś źle dobrane określenie musi się przewijać w tekście i śmieszyć lub irytować. 

Dlaczego dałam dobrą ocenę? Bo mimo woli wciągnęłam się w tę historię, a otwarte zakończenie dobrze zagrało swoją rolę i sprawiło, że ciekawa jestem, jak się potoczą relację miedzy parą głównych bohaterów. Przypomniała mi wakacje, kiedy na wsi z kuzynką odkryłyśmy pudło harlequinów i zaczytywałyśmy się nimi, zupełnie nie przejmując się tym, że każdy był przewidywalny i podobny. Jeśli lubicie powieści erotyczne i potraficie je zaakceptować ze wszystkimi wadami gatunku, dajcie książce szansę. Ale jeśli na dźwięk słowa "Grey" wzdrygacie się z obrzydzenia, omijajcie "Barwy miłości" szerokim łukiem.


Twórczość autorki:
- Barwy miłości
- Nieznośna dziedziczka
- Twardy orzech do zgryzienia

poniedziałek, 9 marca 2015

Wanda Szymanowska - Lardżelka

Otyłość dotyka coraz większą część społeczeństwa, nie tylko w kojarzącej się z tym Ameryce, ale także tu, w Polsce. Zanim kolejna osoba sięgnie po dietę cud, po której nie zdoła utrzymać straconej wagi, zanim urządzi kilkudniową głodówkę, po której ze zwiększonym apetytem rzuci się na odmawiane sobie wcześniej dania, może warto by sięgnęła po książkę Wandy Szymanowskiej i poznała inspirującą historię Zosi.


Chwilę przed wyjściem na zabawę sylwestrową, Zosia została brutalnie uświadomiona przez narzeczonego. Jest gruba! I w swojej nowej wystrzałowej sukience wygląda jak balia do prania. Kobieta straciła ochotę na zabawę, mężczyzna wyszedł sam. To był moment przełomowy- Zosia postanowiła coś ze sobą zrobić i rozpoczęła dietę. Początki bywają trudne, szczególnie, gdy nie ma się ani odpowiedniej wiedzy, ani wsparcia ze strony najbliższych. Zaraz, jakich najbliższych, przecież Zosia jest teraz sama. Postanawia wyjechać na obóz „Lardżelka” i to najlepsza decyzja w jej życiu!

Gdzie ta Elka, ewentualnie Żelka? Przyznam, że nie od razu zrozumiałam tytuł książki, olśniło mnie dopiero przy samym końcu. Zawsze lepiej późno niż wcale ;) A z czym Wam się kojarzy tytuł, gdy patrzycie na stronę tytułową?

To krótka powieść, którą dobrze się czyta, pisana z perspektywy Zosi, opis jej walki ze sporą nadwagą. Pokazanie, że odchudzanie to nie tylko treningi i dieta, ale przede wszystkim proces, który zachodzi w głowie. Zmiana nastawienia i sposobu myślenia o posiłkach- przede wszystkim zaprzestanie traktowania jedzenia jako nagrody za sukces, czy nagrody pocieszenia. Samej często zdarza mi się nagradzać jakimś dobrym, często niezdrowym jedzeniem- paradoksalnie bywa to nawet nagroda za wysiłek fizyczny. Jest nad czym pracować ;)

Książka jest przewodnikiem, pokazuje proces odchudzania, wyłapuje potencjalne pułapki i serwuje rady, jak walczyć mimo wszystko. To fit-poradnik, który zamiast nudzić suchymi faktami, wciąga w historię Zosi, mimochodem pozwalając na poznanie kilku ważnych zasad odchudzania. Taka forma przekazywania wiedzy bardzo do mnie przemawia, tym bardziej, że otyłość wydaje się być chorobą (tak, CHOROBĄ) coraz częściej dotykającą nasze społeczeństwo. Poruszana została też jeszcze jedna ważna kwestia- traktowanie osób otyłych. Choć zarzekamy się, że nie oceniamy po wyglądzie, czy nie zdarza się nikomu myśleć, że osoba otyła jest niekonsekwentna czy słaba, skoro nie potrafi pozbyć się zbędnych kilogramów? Życie Zosi doskonale to obrazuje.

Do książki dołączonych jest kilka przepisów - możecie na własnej skórze (na własnym języku?) przekonać się, że zdrowe jedzenie może być smaczne i wcale nie jest nudne. 

Za możliwość zrecenzowania książki bardzo dziękuję Autorce.

Twórczość Autorki:
- Zielone kalosze
- Lardżelka












I pamiętajcie- żeby zdrowo zacząć dzień, sięgnijcie rano, przed śniadaniem, po szklankę ciepłej wody z cytryną. Maggie z bloga I Love How It Feels wytłumaczyła dlaczego warto :)