Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klucznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klucznik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - Inna bajka

Jedna noc sprawiła, że wymarzona przyszłość Karoliny pękła jak bańka mydlana. Nie skończy studiów, nie pójdzie na staż, nie zdobędzie świetnej pracy. Jest w ciąży i nie chce o tym powiedzieć ojcu dziecka, by nie psuć szczęścia przyjaciółki. Jednak to czas zweryfikuje, kto jest jej prawdziwym przyjacielem, a kto zniknie z jej życia. Czy ta bajka może się dobrze skończyć?

Gdy ktoś lub coś rujnuje Ci marzenia, jak na to reagujesz? Z radością przyjmujesz nadchodzącą zmianę, czy może walczysz, próbując za wszelką cenę wrócić do poprzedniego dobrego etapu w swoim życiu? Karolina była ambitna, miała dalekosiężne plany, wiedziała co chce robić na piątym roku studiów i w dalszym życiu. Nie przewidywała w nich wakacyjnej wpadki, ciąża w tym wieku wydała się jej karą. Tego nie mogła cofnąć, zaprzeczanie nie odczarowało rzeczywistości. Piąty rok studiów zaczęła z nudnościami i mocnym postanowieniem, że ojciec dziecka nie dowie się o ciąży.


W ciągu dziewięciu miesięcy Karolina zmieniała się. Przekonała się, jak nietrafnie oceniała swoich bliskich. Zaskoczyła ją reakcja babki i ojca. Zdziwiło zachowanie ludzi, których uważała za swoich przyjaciół. Choć dla siebie nie widziała nadziei na miłość, konsekwentnie odmawiając sobie jakichkolwiek prób, mieszała w związkach obok siebie, zawsze w dobrych intencjach. 

Spodobała mi się konstrukcja postaci w powieści, takich naturalnych, z charakterystycznymi cechami. Takich bohaterów jak Karolina, czy jej babcia, musiałam polubić od razu! Cała książka utrzymana była w pogodnym nastroju, choć życie głównej bohaterki nie zawsze było łatwe. Ale ciągle wierzyłam, że taka realistka, jak ona, da sobie radę z problemami, wytrwa w swoich postanowieniach. To historia o miłości, która pojawia się nieśmiało, niepostrzeżenie, by po dziewięciu miesiącach wybuchnąć z ogromną siłą, niszcząc wszystkie negatywne wspomnienia. Tak, mówię o miłości do dziecka. Ale inna miłość też się pojawia, choć może nie w tak oczywisty sposób. 


"Inna bajka" ma szczęśliwe zakończenie. Choć Karolina nie tak wyobrażała sobie przyszłość, zmiana scenariusza wcale nie wyszła jej na złe. Odkryła w sobie siłę. Choć nie była księżniczką, w synku odnalazła swojego księcia i największe na świecie szczęście. Czego chcieć więcej? To książka idealna na letnie czytanie, pozostawiła mnie z uśmiechem na ustach i mnóstwem pozytywnych uczuć w sercu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu

Książki autorki:
- Dom na skraju
- Inna bajka
- Meandry miłości
- Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
- Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna

środa, 22 lipca 2015

Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście

Karolina znajduje w komputerze mamy list, który ma przeczytać po jej śmierci. Zawierał tkliwe pożegnanie, ale także listę osób, które mogą pomóc jej i młodszej siostrze. Pierwsza na liście jest Karolina Rybińska, osoba, o której dziewczyna nigdy nie słyszała. Wyrusza do Warszawy, by ją poznać i spytać, kim była dla mamy. Gdy wreszcie udało się jej doprowadzić do rozmowy, okazało się, że Ina była przyjaciółką mamy w  młodości. Karolina opowiedziała jej historię życia i choroby mamy. A Ina zrewanżowała się opowieścią o ich młodości i wydarzeniu, które je rozdzieliło. Choć minęło tyle czasu, wspomnienia nadal są bolesne. Czy przyjaźń jest zdolna wszystko wybaczyć? Co jest w życiu ważniejsze, przyjaźń czy miłość?
 
Powieści Magdaleny Witkiewicz od dłuższego czasu królują na blogach, lecz dopiero teraz miałam okazję sprawdzić, czy ja również ulegnę urokowi pióra tej polskiej pisarki. Potrzebowałam przeczytać coś z kobiecej literatury, pełnej dobrych uczuć i delikatności, a to wszystko, a nawet dużo więcej, odnalazłam w „Pierwszej na liście”.

To wzruszająca historia o przyjaźni i miłości, przebaczeniu i  darowaniu życia. Zerwane więzi niełatwo naprawić, zwłaszcza, gdy minęło tyle czasu. A może właśnie czas, lecząc rany, pozwoli spojrzeć w przeszłość trzeźwym okiem, pozwalając na większy obiektywizm? Pięć kobiet i ich historie, które łączą się, dzięki decyzji jednej z nich. I choć ta decyzja wydawała się jej niemożliwa do dokonania, to jednak podjęła ja i poczuła się silniejsza. Magdalena Witkiewicz pisze o miłości nastoletniej, rozkwitającej, szczęśliwej. I tej zakończonej płaczem. O miłości małżeńskiej i miłości do dzieci oraz o miłości do bliźniego. A obok pojawiała się przyjaźń, równie silna jak miłość. Która potrafiła zmienić charakter, wskazać na nowo sens życia.

Autorka pięknie pisała o uczuciach, ale oprócz tego poruszyła jeszcze jeden ważny temat - przekazywanie szpiku kostnego. Odrzucała stereotypowe skojarzenia, przekazywała rzetelną prawdę. Pokazała wahanie kobiety, która mogła oddać swój szpik, w pełni dla mnie zrozumiałe, jej lęk przed ewentualnymi zagrożeniami, który na początku przyćmiewał radość, jaką daję szansa uratowania życia drugiej osobie.

Bohaterki powieści wydają się być kobietami z krwi i kości, przedstawione zostały z zaletami i wadami, z lękami i nadziejami. "Pierwsza na liście"to książka, która pod przykrywką lekkości, z jaką wydaje się być napisana i tematów, które skuszą każda kobietę do przeczytania, w tle przekazuje ważne wartości, wskazuje co powinno się w życiu liczyć.

 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu









Książki Magdaleny Witkiewicz
- Opowieść niewiernej
- Ballada o ciotce Matyldzie

- Szkoła żon (1)
- Pensjonat marzeń (2)

- Milaczek (1)
- Panny Roztropne (2)
- Szczęście pachnące wanilią (3)
- Zamek z piasku

- Lilka i spółka (1)
- Lilka i wielka afera (2)

- Pierwsza na liście {ocena 8/10}
- Moralność pani Piontek
- Po prostu bądź (premiera: 07.10.2015)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Jessie Burton - Miniaturzystka

Petronella miała szczęście. Mimo braku wielkiego majątku, udało jej się znaleźć bogatego męża i wyjechać ze wsi do Amsterdamu. Tam miała zostać panią dom. Ale już stojąc w progu, doznaje pierwszej przykrości- mąż na nią nie czeka, jest w podróży, a domem rządzi jego surowa siostra. Nella czuje się zagubiona, nie potrafi zrozumieć oziębłości męża, niechęci szwagierki, zażyłości służby. Na pocieszenie dostaje od męża prezent, miniaturową replikę ich domu, jedyny dom, którym może rządzić. Od nieuchwytnej miniaturzystki zamawia pierwsze mebelki, później sprzęty i figurki, których nie zamawiała, wszystkie wykonane z niezwykłą precyzją, z zawstydzającą znajomością szczegółów. Dom Nelli ma wiele sekretów, a miniaturzystka zdaje się znać je lepiej od niejednego mieszkańca. Kim jest ta tajemnicza kobieta, która zdaje się przepowiadać przyszłość?
Siedemnastowieczny Amsterdam to miasto pełne bogactwa, zwycięzców, ale też surowych praw. Wielbi tych, którzy przynoszą mu chwałę i zwiększają majątek. Bezlitośnie pozbywa się tych, którzy są powodem do wstydu. Jonathan, mąż Nelli był bogatym kupcem, ale nie był człowiekiem wolnym od wad. Wciągnął dziewczynę do swojej gry, nie zdradzając jej reguł. Nella stopniowo pozbywała się dziewczęcych wyobrażeń o miłości, poznawała zasady rządzące domem i życiem w mieście. Nic jednak nie przygotowało jej na szok, którego doznała, kiedy odkryła tajemnicę męża. A to był dopiero pierwszy z wielu sekretów, który wymagał wyjaśnienia. Każdy kolejny wzmacniał siłę Nelli, zmieniał ją z niewinnej dziewczyny w zaradną kobietę. 

"Miniaturzystkę" czyta się szybko. To książka, przy której nie sposób się nudzić. Tu tajemnica goni tajemnicę, stary dom wydaje się być pełny głosów, szeptów, skradania. Panuje atmosfera pełna niedomówień, strachu przed niepewną przyszłością. Zaskoczyła mnie poruszana tematyka. Ludzie żyjący w siedemnastym wieku wydawali mi się zawsze jednowymiarowi - żyjący ściśle według określonych reguł, nie mający problemów i pokus. Autorka otworzyła mi oczy, pokazała, że miłość, namiętność i żądza także wtedy miały ogromny wpływ, sprawiały, że ludzie byli gotowi ryzykować utratę nie tylko dobrego imienia, ale nawet życia, by je zaspokoić.

Książka zachwyca szczegółowymi opisami pomieszczeń i przedmiotów, nie tylko tych rzeczywistych, ale przede wszystkim tych pomniejszonych, stworzonych z precyzją przez Miniaturzystkę. Każda postać została przedstawiona tak, że bez problemu mogłam je sobie wyobrazić, zapamiętać szczegóły.

"Miniaturzystka" to powieść obyczajową, mocno opartą na tamtejszej rzeczywistości. Zadziwia, zaskakuje, daje nadzieję, by potem ją okrutnie odebrać. Zachęca, by uważnie śledzić karierę Jessie Burton, niecierpliwie czekać na jej kolejne pomysły.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik: 1. Tyłem, bokiem lub z profilu

czwartek, 18 czerwca 2015

Katarzyna Bonda - Pochłaniacz

Profilerka, Sasza Załuska wraz z kilkuletnią córeczką wraca z Anglii do Polski, by kończyć doktorat i podjąć spokojną pracę w banku. Jednak szybko przyjmuje nietypowe zlecenie- ma sporządzić profil osoby, która wysyła anonimowe pogróżki jednemu z właścicieli klubu „Igła”. Sasza wkracza do gry i zaczyna rozmawiać z ludźmi z otoczenia zagrożonego biznesmena. Drugi właściciel klubu to Janek „Igła” Wiśniewski, piosenkarz znany z jednego przeboju- „Dziewczyna z północy”. Kilka dni później okazuje się, że Igła został zamordowany, a menadżerka klubu walczy o życie w szpitalu. Sasza spotyka dawnych kolegów z policji i oficjalnie wkracza do śledztwa, bacznie obserwowana przez zwierzchników. To śledztwo, to możliwość uziemienia miejscowej mafii. Kto gra w jednej drużynie, a kto został już przekupiony? I co wspólnego ma z tą sprawą ksiądz i burzliwa historia jego młodości?

To książka napisana z rozmachem, poruszająca wiele aktualnych tematów. Piramidy finansowe, alkoholizm, układy, które rządzą miastem, korupcja w polityce, korupcja w policji. Dobrzy gliniarze pragnący poznać prawdę i ukarać winnych. Źli gliniarze, opłacani przez mafię i wpływowych ludzi, mający za zadanie mataczyć w śledztwie, kierować je na fałszywe tropy. W „Pochłaniaczu” nie jest łatwo z pełną precyzją powiedzieć, kto jest po czyjej stronie, kto wykonuje swoje obowiązku rzetelnie, a kto doskonale udaje. Ten zabieg potęguje element zaskoczenia po rozwiązaniu zagadki. Autorka przedstawiła szczegóły prowadzenia śledztwa, przede wszystkim analizy zapachowej, o której czytałam z rosnącym zainteresowaniem, profilowania, mozolnego zbierania i selekcjonowania dowodów.

Sasza Załuska niczym nie odbiega od kryminalnych wzorców. Z problemem – ciągłą walką o wytrwanie w abstynencji, samotnie wychowująca córkę. Z sekretem sprzed lat, potęgującym zainteresowanie. Została pokazana w różnych rolach. Jako matka, wyrzucająca sobie, że nie jest idealna, że nie poświęca swojemu dziecku tyle czasu, ile powinna. Jako profilerka - skupiona na swoim zadaniu, silna, zdeterminowana, by poznać prawdę, mimo zwątpienia w jej umiejętności. Jako była alkoholiczka – narażona na ciągłe pokusy, wykazująca się silną wolą. Jako kobieta – w szokujących wspomnieniach z przeszłości.

Powieść rozkręca się powoli. Przedstawiono tragiczne wydarzenia z 1993 roku, które miały wpływ na obecny bieg wydarzeń. Miałam czas na poznanie bohaterów, na wysłuchanie ich historii, wysnucie pierwszych wniosków. A potem nagle zaczyna się właściwa akcja, elementy układanki wskakują na właściwe miejsca, a ja z ustami otwartymi ze zdumienia i palcami coraz szybciej przewracającymi strony, chcę czytać szybciej i szybciej, by poznać rozwiązanie wszystkich tajemnic. I chwila opamiętania- przecież miałam się cieszyć z czytania, delektować każdą stroną. Po czym znów wracała niepohamowana ciekawość, zmuszająca mnie, by dowiedzieć się wszystkiego jak najprędzej.

Katarzyna Bonda bardzo skutecznie mieszała mi w głowie. Podsuwała różne możliwe rozwiązania, by na końcu zrobić z nich elektryzujący koktajl, wykorzystując przepis, który uwielbiam. Kilku podejrzanych, trochę motywów zbrodni, wiele niewiadomych i osoba, która musi powiązać ze sobą wszystkie wątki. Na koniec coś gorzkiego, co nie pozwoli tak szybko zapomnieć smaku, będzie intrygować i zmuszać do ponownego spróbowania przepisu. Odpowiednio wstrząśnięte i zmieszane. Wyszło przepysznie! I mam ochotę na więcej!

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik: 2. polska autorka

 






Książki Katarzyny Bondy:


  • Cykl z Hubertem Meyerem
      1. Dziewiąta runa (wydane też jako "Sprawa Niny Frank")
      2. Tylko martwi nie kłamią
      3. Florystka {ocena 8/10}

  • Cztery żywioły Saszy Załuskiej
      1. Pochłaniacz
      2. Okularnik 
  • Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania.
  • Polskie morderczynie

niedziela, 14 czerwca 2015

Katarzyna Berenika Miszczuk - Pustułka

Grecka Wyspa Ptaków od dawna była własnością rodziny Spyropoulosów, lecz minęło już sporo czasu, odkąd wszyscy razem spędzali na niej czas. Wiktor był wściekły, że przyjazd rodziny przerwał mu słodkie tête-à-tête z atrakcyjną sekretarką. Ignorował wiecznie pijaną żonę, wściekał się na syna i jego świeżo poślubioną małżonkę. O młodszej córce w ogóle nie chciał myśleć. Sylwia była zresztą przyzwyczajona do jego oziębłości. Przyjazd siostry Wiktora z partnerem i hałaśliwym psem jeszcze bardziej zagęścił już i tak napiętą atmosferę. Tymczasem nad wyspę nadciągała burza… Zaginięcie sekretarki, a potem znalezienie jej ciała nie pozostawiało wątpliwości. Wśród mieszkańców wyspy był morderca!

"Rozmyślali, kto mógł ją zabić. Na wyspie nie było nikogo poza nimi. To musiał zrobić ktoś znajdujący się w tym pokoju.
Jedna osoba myślała o czymś innym. Zastanawiała się, kto będzie jej następną ofiarą."
str. 8

Katarzyna Berenika Miszczuk zachwyciła mnie książką „Ja, diablica”. Od tamtej pory przeczytałam wszystkie jej książki, za każdym razem odnajdując się w jej stylu pisania i poczuciu humoru. „Pustułka” to jej kryminalny debiut. Jak wyszedł?

Książkę czyta się dobrze i szybko. Jest napisana prostym językiem, pełnym dialogów, które pozwoliły się rozeznać w skomplikowanej siatce uczuć i pragnień bohaterów. Sympatie i antypatie, kombinacje i układy. Tu nie można było liczyć na szczerość i dobre intencje drugiej osoby, gdy w grę wchodziły tak duże pieniądze. Z tej chciwej drapieżnej rodziny polubiłam tylko Sylwię – nastolatkę uwielbiającą pustułki, pogodzoną ze swoją rolą niekochanej córki, szukającą akceptacji w sieci.

Autorka umieściła rodzinę w miejscu idealnie nadającym się na zbrodnię i stworzyła odpowiednie warunki. Niesympatyczna rodzina, która myśli tylko o pieniądzach i nie darzy się głębszymi uczuciami. Wyspa, na którą można się dostać tylko kutrem. Kilkudniowa potężna burza, podczas której utracona została łączność internetowa i telefoniczna. Ciemność. Bohaterowie całkowicie odcięci od świata zewnętrznego i żyjący z niepokojącą świadomością, że ktoś z nich jest zabójcą. Co dziwne- nikt nie współczuł ofierze, jej śmierć każdemu przynosiła potencjalne korzyści materialne. Jedenaście osób.  Nieco zagubiona, wśród tylu czarnych charakterów, podejrzewałam prawie każdego, jedynie na wstępie uniewinniłam trzy osoby. Zastanawiałam się, kto zyskuje najwięcej na śmierci ofiary.
Morderstwo na wyspie, zamknięta liczba potencjalnych morderców – widać inspirację mistrzynią kryminałów Agathą Christie i jej książką „I nie było już nikogo” (teraz się wstydzę, że jeszcze nie czytałam takiej klasyki). „Pustułka” przypomina kryminał w starym stylu. Brak tu dynamicznej akcji i pełnej napięcia atmosfery, jakie znajdziemy na przykład w książkach Tess Gerritsen. Jest natomiast tajemnicza zbrodnia, jest ofiara i brak mordercy, dlatego każdy może być podejrzany. Zabrakło mi tutaj osoby, która prowadziłaby choć proste śledztwo, był za to lekarz, który pomógł od razu wykluczyć samobójstwo, wprawiając w zdumienie niektórych mieszkańców wyspy. Niewątpliwą zaletą książki jest jej zaskakujące zakończenie. Autorka stworzyła intrygę, której nie byłam w stanie sama rozwiązać. Sprawiła, że spojrzałam na powieść całkiem innym wzrokiem, doceniając pomysłowość i wprowadzone zamieszanie, utrudniające odgadnięcie intencji bohaterów.
Ciekawa jestem, czy Wam udałoby się odgadnąć, kto zabija?

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Pani Paulinie z wydawnictwa W.A.B.


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik: 2. polska autorka








Książki Katarzyny Bereniki Miszczuk:
- Wilk - ocena 6/10
- Wilczyca - ocena 6/10
- Ja, diablica - ocena 9/10
- Ja, anielica - ocena 8/10
- Ja, potępiona - ocena 6/10
- Druga szansa - ocena 8/10
- Gwiezdny Wojownik: Działko, szlafrok i księżniczka - ocena 7/10
- Pustułka - ocena 7/10

czwartek, 11 czerwca 2015

Joanna Bator - Ciemno, prawie noc

Alicja, dziennikarka znanej warszawskiej gazety, wraca po piętnastu latach do Wałbrzycha, by napisać reportaż o zaginionych dzieciach. Zamieszkała w swoim starym poniemieckim domu rodzinnym, pełnym wspomnień. Zbiera materiały o dzieciach, ale przy okazji dowiaduje się wiele o własnej przeszłości. Odkrywane przed nią tajemnice pokazują jej całkiem inną historię rodziny, niż zapamiętała z dzieciństwa, bardziej dramatyczną. A tłem poszukiwań prawdy jest społeczność Wałbrzycha, niezadowolona z życia, zjednoczona przez charyzmatycznego przywódcę.
To druga książka Joanny Bator, którą przeczytałam i druga, której akcja rozgrywa się w Wałbrzychu (pierwsza to Piaskowa Góra). Autorka rozlicza się z tym miastem przesiedleńców, eksponując jego wady, biedę, zniszczenie. Czytając, miałam wrażenie, że te opisy można by zastosować również do każdego innego miasta, wszędzie znajdzie się biedna dzielnica, rażąca swoją brzydotą, zwłaszcza w ponurym listopadzie. Została pokazana siła bezmyślnego tłumu, łatwego do zmanipulowania, potrzebującego do powstania tylko silnego przywódcy, który potrafiłby ubrać w doniosłe słowa ich codzienne troski i obawy. Autorka jest świetną obserwatorką, postaci przenoszone przez nią na papier wydają się żywe, idealnie został oddany ich sposób wyrażania się, nadużywane powiedzenia. Doskonale bawi się słowami, tworząc nowe, gdy są jej potrzebne. Wstawiając dialogi z internetowego forum, nawiązywała do aktualnych zdarzeń dotyczących nie tylko książkowej historii, ale także tych, które miały miejsce w rzeczywistości.

Przedstawiona została historia Alicji – teraźniejsza: dziennikarki badającej sprawę zaginionych dzieci w swoim rodzinnym mieście; i z przeszłości: wspominającej dzieciństwo pełne zmyślonych historii, starszą siostrę i jej fantazyjne opowieści, z wiecznie poszukującym skarbu ojcem w tle. Dorosła Alicja jest pełna duchów z przeszłości, nie chce nikomu pozwolić się do siebie zbliżyć, budując coraz szczelniejszy pancerz. Jak wiele może zmienić wizyta w dawno nieodwiedzanym mieście i poznanie prawdziwej historii rodziny? Podczas czytania zastanawiałam się, ile z Joanny Bator jest w Alicji Tabor.

Choć akcja rozkręca się powoli, nie da się uciec od doskonale zbudowanego klimatu mroku i strachu. Ciemność, listopadowy chłód, sekrety z przeszłości, tajemnicze zaginięcie dzieci – i nawet nie zdałam sobie sprawy, kiedy zaczęłam się bać. To nie był widoczny strach, reakcja na zaskakujące zdarzenia. To strach powoli rozpełzający się po podświadomości, zmieniający pogodne sny w koszmary. Śledztwo Alicji, próba odkrycia prawdy, przeplatały się z historiami z przeszłości- zaginione perły księżnej, pełne okrucieństwa zdarzenia z czasów wojny. Za książkę „Ciemno, prawie noc” Joanna Bator otrzymała w 2013 roku nagrodę NIKE i tym razem nie mogłam się nie zgodzić z jury- ta niesamowita powieść zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie!

Recenzja została zamieszona również na stronie Empik.com
 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 2. polska autorka
- Czytam Opasłe Tomiska







Książki Joanny Bator:
- Piaskowa Góra
- Chmurdalia
- Ciemno, prawie noc
- Feminizm, postmodernizm, psychoanaliza. Filozoficzne dylematy feministek drugiej fali
- Japoński wachlarz
- Japoński wachlarz. Powroty
- Kobieta
- Rekin z Parku Yoyogi
- Wyspa łza

Spodobała Wam się książka "Ciemno, prawie noc"? 
Już niedługo będziecie mogli ją wygrać w pierwszym konkursie na moim blogu! :)

wtorek, 5 maja 2015

Cecelia Ahern - Na końcu tęczy

Rosie i Alex są przyjaciółmi od dzieciństwa. Kiedy to możliwe- są nierozłączni, kiedy coś ich rozdziela- piszą do siebie listy, maile i smsy. I właśnie z tych wiadomości poznajemy historię ich życia. Kiedy rodzice Alexa przeprowadzają się do Ameryki i zabierają chłopaka ze sobą, Alex i Rosie są zrozpaczeni. Ich życia wpadają na inne tory, a pewne sytuacje sprawiają, że nic już nigdy nie będzie takie, jak kiedyś... Czy ich przyjaźń przetrwa wszystkie próby? I czy w ogóle jest możliwa przyjaźń między kobietą ma mężczyzną?
Cecelia Ahern stworzyła kolejną pełną kojącego ciepła powieść (wydaną w 2014 roku jako „Love, Rosie”, przy okazji promowania filmu pod tym samym tytułem). Z rozbawieniem czytałam liściki dzieci, często wymieniane w szkole, z nadzieją wczytywałam się w listy nastolatków, listy dorosłych ludzi często napawały mnie smutkiem. W tej książce nie ma narratora, nie ma dialogów (no, chyba że na internetowym czacie). Historię Rosie i Alexa poznajemy z listów, które piszą do siebie, do swoich przyjaciół, rodziny. Ta nietypowa forma nie przeszkadzała w czytaniu, raczej wprowadzała element świeżości, choć o wszystkich wydarzeniach dowiadywałam się po fakcie, gdy któryś z bohaterów opisał je w liście. Zabawne sytuacje, błędy w pisowni popełniane przez dzieci (i nie tylko!), nadzieja na pozytywne zakończenie- te elementy sprawiały, że książkę „Na końcu tęczy” czytałam z uśmiechem na twarzy. I muszę przyznać, że zakochałam się w tej historii.

Alex i Rosie nie byli ideałami, popełniali błędy, kłócili się, a jednak ciągle wracali do swojej przyjaźni. Czasem denerwowało mnie ich zachowanie, potem znów ich uwielbiałam. Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy zrozumieją, kim są dla siebie, przecież ja to wiedziałam od początku! Im było trzeba trochę więcej czasu… Ale czy mogą żałować, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej? Życzyłam im lepszej wspólnej historii, lecz wtedy straciliby ważną cząstkę siebie.

Jak długo można czekać na miłość? Chciałam, żeby to było dla nich prostsze, jedno spojrzenie, czy słynne wspólne milczenie i już wiadomo. Jednak bohaterowie przekonali się, że to nie wystarczy. Nauczyli się walczyć o swoje marzenia, a nie biernie czekać na ich spełnienie.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Najpierw książka, potem film
(Love, Rosie/ premiera: 05.12.2014)
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik (coś białego)








Książki Autorki:
- Dziewczyna w lustrze
- Dziękuję za wspomnienia
- Gdybyś mnie teraz zobaczył
- Kiedy Cię poznałam (premiera 6 maja 2015)
- Kraina zwana Tutaj
- Love, Rosie (wydana przedtem jako "Na końcu tęczy")
- Podarunek
- Pora na życie
P.S. Kocham Cię {9/10} + EKRANIZACJA: "P.S. Kocham Cię"
- Sto imion
- Zakochać się

niedziela, 26 kwietnia 2015

Eleanor Catton - Wszystko, co lśni

Niezwykła historia intrygi, w którą uwikłane jest wiele osób i którą jeszcze więcej osób stara się opowiedzieć Walterowi Moody. Młody mężczyzna tego dnia przybył w tajemnicy do Hokitika w Nowej Zelandii, by spróbować szczęścia jako poszukiwacz złota. Przypadek sprawił, że w hotelu, w którym się zatrzymał, zebrało się dwunastu mężczyzn, próbujących wyjaśnić kilka tajemnic, najwyraźniej ze sobą powiązanych. Gdy zszedł do hotelowego salonu, natknął się na to nieformalne zebranie i, po początkowej nieufności, został wkrótce wciągnięty w wir opowieści o śmierci pijaka, próbie samobójczej dziwki, wizycie ważnego polityka, zniknięciu bogatego młodzieńca, sztabkach złota, testamencie i darowiźnie. Podczas nocnych opowieści próbują znaleźć powiązania między tymi zdarzeniami, nie zdając sobie sprawy, że minie jeszcze trochę czasu, zanim poznają wszystkie szczegóły tej zawiłej historii.


Zastanawiacie się, skąd dość niska oceny, książki z nagrodą Bookera. Cóż, też się zastanawiam. Widocznie Booker i ja nie mamy podobnego gustu. Nagroda Ensorcelee zostałaby przyznana Minierowi i Bondzie, tak na początek. Ale wracam do lśniącej książki, swoją drogą przepięknie wydanej, która kusi tajemniczą twarzą kobiety, nietuzinkowym tytułem i opasłością. Na początku została zamieszczona mapka Hokitiki i spis osób, przy takiej mnogości bohaterów, to naprawdę dobry pomysł, już trzynaście osób poznajemy w hotelowym salonie, do tego dochodzą bohaterowie ich rozmów. Od razu przyznaję, że spodziewałam się tu raczej przeczytać sagę rodzinną czy może wiktoriańską powieść o miłości, dlatego byłam trochę rozczarowana i długo zastanawiałam się, z czym kojarzy mi się ta książka. XIX wiek, dżentelmeni w nieoswojonym miejscu, trochę przygody- wymyśliłam w końcu, że może z „W 80 dni dookoła świata” i tak bardzo luźno z książkami Karola Maya (swoją drogą, kiedyś je uwielbiałam!). Czytało się przyjemnie, język nie sprawiał trudności, jedynie ilość stron sprawiała, że nie była to dla mnie lektura na więcej niż kilka wieczorów. Przez to rozciągniecie w czasie, straciłam trochę na odbiorze książki. Tajemnice, które nie dawały spokoju na początku, nie dawały już takiej satysfakcji, gdy zostały wyjaśnione na końcu. 

Podziwiam autorkę, za kunszt w żonglowaniu taką ilością postaci, z których każda miała swoją, przeważnie smutną historię. Niezależnie od pochodzenia, czy pozycji, wszyscy wierzyli, że złoto jest w stanie zapewnić im szczęście i szukali go w tej odległej krainie. Okazało się jednak, że znalezienie złota wcale nie rozwiązuje wszystkich problemów i że ma mniejszą wartość, niż głoszą legendy. Czego szukać w życiu w takim razie? Chwili zapomnienia w ramionach przypadkowej kobiety?Romantycznej miłości, nieprzystającej żądnym przygód mężczyznom...? 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik (dziewczęta i kobiety)
- Czytam Opasłe Tomiska

środa, 22 kwietnia 2015

K.A. Tucker - Dziesięć płytkich oddechów


Kacey jako jedyna nie zginęła w wypadku samochodowym, w którym śmierć poniosły cztery bliskie jej osoby, jednak utraciła wtedy sens życia. I choć od tamtej pory minęły już cztery lata, ona ciągle nie może tego przeboleć i przebaczyć sprawcy. Z młodszą siostrą wyprowadzają się od rodziny, wynajmują tanie mieszkanie i rozpoczynają nowe życie w Miami. Zamknięta w sobie Kacey nie chce rozmawiać o przeszłości, tworzy wokół siebie mur obronny, który ciężko sforsować, nie chce nikogo dopuścić do siebie bliżej. A jednak jej zapora nie jest wystarczająco silna, Kacey, wbrew sobie zaprzyjaźniła się z sąsiadką i jej córeczką i zaczęła darzyć uczuciem przystojnego Trenta. Przed Kacey jeszcze ciągle kilka niebezpiecznych zakrętów na jej życiowej drodze. Czy pozwoli sobie pomóc?


Do tej pory byłam przekonana, że nie lubię nurtu YA/NA w literaturze, gdzie wszyscy bohaterowie są podobni i mają podobne zmartwienia. K.A. Tucker zmieniła moje zdanie. Kacey nie była zalęknioną studentką, lecz dziewczyną, z powodzeniem udającą pewną siebie, która utrzymywała siebie i młodszą siostrę. Swój strach maskowała agresją, cieplejsze uczucia- oziębłym tonem. Ale kiedy jej sąsiadem zostaje niesamowicie (a jakże!) przystojny Trent, Kacey przestaje być sobą i wszystko się zmienia… Oczywiście Trent też ma sekret z przeszłości (i tu mankament książki: już w połowie można się zacząć domyślać, o co chodzi), który rozbije ich związek, ale… sami wiecie, takie książki przecież muszą się dobrze kończyć!

Kilka scen łóżkowych napisanych ze smakiem, nie powinno razić osób nielubiących erotyków, ale pozwoliło oddać napięcie między młodymi ludźmi. Do tego dodajmy kilka zabawnych momentów i kilka takich, które wstrzymywały mój oddech na chwilę.

Dlaczego spodobała mi się taka przewidywalna, zgodna z regułami romansu książka?
Bo mnie wzruszyła, a ostatnio rzadko to się zdarza.
Bo bohaterowie, choć zwyczajowo idealnie wyglądający, nie mieli schematycznych charakterów.
Bo poruszony został problem pijanych kierowców, który wzbudza we mnie duże emocje.
Bo zauroczyła mnie okładka.
Bo książka pozwoliła mi się oderwać od rzeczywistości, kiedy tego potrzebowałam i spędzić miło czas.
Tylko tyle, czy aż tyle?
Mnie wystarczyło, a Wam?

Dlatego jeśli ciągle (lub prawie ciągle, jak ja) czytacie kryminały, oderwijcie się od nich na wieczór, czy dwa, sięgnijcie po „Dziesięć płytkich oddechów”. W ten sposób zaspokoicie kobiecą stronę duszy. Polecam! 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska 

Pozostałe książki K.A. Tucker:
Cykl Ten Tiny Breaths:
1. Dziesięć płytkich oddechów
2. Jedno małe kłamstwo
3. Cztery sekundy do stracenia