Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykańska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Stephen King - Przebudzenie

Pierwsze spotkanie Jamiego Mortona i pastora Charlesa Jacobsa nastąpiło, gdy ten pierwszy miał sześć lat i bawił się w ziemi żołnierzykami. Po Strasznym Kazaniu po którym pastor musiał opuścić miasteczko, chłopiec zapomniał o nim. Aż do momentu, gdy spotkał go na jarmarku, gdzie pastor, pod pseudonimem, pokazywał sztuczki związane z elektrycznością. Pastor za pomocą elektryczności wyleczył Jamiego z narkotykowego nałogu. Kolejne spotkanie, po następnych kilku latach pokazało pastora jako uzdrowiciela. Jamie postanawia przyjrzeć się uzdrowieniom i dochodzi do przerażających wniosków…

Okładka utrzymana w odpowiednim klimacie, powtarzane słowa "coś się stanie", zapowiadały mocną książkę, zastanawiałam się nawet, czy ją czytać przy takiej burzowej pogodzie za oknem. Cóż... Książka ma ponad 500 stron, a ja czekałam cierpliwie, bardzo cierpliwie, aż pojawi się wreszcie szumnie zapowiadany mroczny klimat. Jasne, dokonywane elektrycznością uzdrowienia, wiedza na temat zakazanej księgi, budziły pewien lekki niepokój, ale nie taki, jakiego bym się mogła spodziewać podczas czytania powieści Mistrza Grozy. Po raz kolejny książka Kinga mnie zawiodła (czy to na pewno kwestia tylko wygórowanych oczekiwań?), dlatego podejmuję uroczyste postanowienie: będę sięgać tylko po książki Kinga wydane przed 2010 rokiem!

To nie jest tak, że King nagle stracił umiejętność pisania. Dalej pisze dobrze, książkę czytało się szybko mimo dużej objętości, ale zabrakło "czegoś" - elementu grozy, który powodowałby dreszczyk podczas czytania i pobudzałby wyobraźnię przy nieudanych próbach zaśnięcia. Jego wizja, choć może miała przerażać, po raz kolejny do mnie nie trafiła, wywołując raczej śmiech, niż lęk.

Akcja książki toczy się przez wiele lat, narracja jest spokojna i momentami szczegółowa, łatwo się w nią wciągnęłam i z ciekawością śledziłam zdarzenia. Jamie z dziecka, staje się dojrzałym mężczyzną, niespodziewanie uwikłanym w barwne życia pastora. Opowiada swoje przeżycia, akcentując wszystkie spotkania z Charlesem Jacobsem, prowadzące do wielkiego finału. Śledzi poczynania mężczyzny, przeczuwając, że jego celem może być coś niewyobrażalnie złego. 

Mam nadzieję, że fani Kinga nie zlinczują mnie za tak niską ocenę książki. Nadal będę chwalić "Lśnienie", "Misery" czy "Pod kopułą" (wspominałam o tym już przy okazji recenzji "Pana Mercedesa"), ale "Przebudzenia" nie wciągnę na listę książek, które zostawiły ślad na mojej duszy.

Czytaliście? Macie podobne zdanie?

Książka bierze udział w wyzwaniach:

sobota, 18 lipca 2015

Virginia C. Andrews - Kwiaty na poddaszu

Piętnastoletni Chris. Dwunastoletnia Cathy. Pięcioletnie bliźnięta: Carrie i Cory. Gdy umiera ich ukochany ojciec, matka nie jest w stanie utrzymać domu i spłacać długów, szuka więc pomocy u swoich rodziców. Wyrzekli się jej, gdy wzięła ślub z zakazanym mężczyzną, a teraz Corrine próbuje odzyskać ich przychylność. By to zrobić, udaje przed ojcem, że nie ma dzieci. Jej matka uczestniczy w spisku, pozwalając dzieciom ukryć się w nieużywanym pokoju i bawić się na poddaszu. Chwilowe rozwiązanie przechodzi w kolejne tygodnie, miesiące, lata…Co dzieje się głowach dzieci, które pozostają w zamknięciu, skazane tylko na swoje towarzystwo?
„Kwiaty na poddaszu” to książka, która pojawiła się już na bardzo wielu blogach, dlatego chciałam wreszcie sama sprawdzić, jakie wrażenie zrobi na mnie ta historia. Kiedyś czytałam książkę o podobnej tematyce- „Pokój” Emmy Donoghue, która poruszyła mnie do głębi. Czy tak było i w tym przypadku?

Powieść Virginii Andrews zaczyna się opisem szczęśliwego życia kochającej rodziny. Nagła śmierć ojca sprawia, że sielskie dzieciństwo czwórki dzieci zmienia się w koszmar. Zamknięte, z nadzieją czekają na zmianę sytuacji, ufnie wierząc w zapewnienia matki, szukając dla siebie coraz to nowych rozrywek. Z biegiem czasu przyzwyczajają się do swojego więzienia, wypracowują dzienną rutynę. Wizyty matki, zresztą coraz rzadsze, przestają cieszyć, jak dawniej. Dzieciom brakuje świeżego powietrza, słońca, kontaktu z rówieśnikami. Powoli więdną, jak kwiaty pozbawione światła. W czwórkę nie stworzą społeczeństwa, starsze rodzeństwo nie zastąpi rodziców…

Myślałam, że wiem, czego się spodziewać po książce, że to zamknięcie paradoksalnie służy dobru dzieci, czekałam na dzień, kiedy pewne siebie i swojej wartości dla rodziny, będą mogły opuścić swoje więzienie. Zostałam zaskoczona, porażona kolejnymi zdarzeniami, których nigdy w życiu nie byłabym w stanie przewidzieć. Zadawałam sobie pytanie, czy ludzki charakter może się tak diametralnie zmienić, będąc pod wpływem pewnych bodźców, czy może niektóre zachowania, uśpione w czasie dobrobytu, dochodzą do głosu, gdy trzeba walczyć o przywileje. Nie mogłam uwierzyć, że matce tak łatwo przyjdzie udawanie, że nie ma dzieci. Że babce religia przysłoni uczucia do wnuków.

Nie mogę pominąć kazirodztwa, które ma w książce ogromnie znaczenie. Pokazane zostało jako zło w oczach Boga i ludzi. Co powoduje, że osoby będące rodziną, nagle zaczynają widzieć w sobie partnerów, osoby atrakcyjne seksualnie? Czy można to tłumaczyć surowym wychowaniem i samotnością? Czy ich wybór jest najlepszy, bo tak dyktuje im serce, czy może najlepszy, bo jedyny możliwy?

To mocna książka, która wstrząsa i porusza, nie da się przejść obok opisanej historii obojętnie. Mam nadzieję, że to tylko fikcja literacka, że żadna matka nie byłaby w stanie zrobić swoim dzieciom tego, co Corrine… Po takim zakończeniu, mam ochotę na ciąg dalszy sagi.


Książka bierze udział w wyzwaniach:










Książki Virginii C. Andrews:
- Moja słodka Audrina 
- cykl: Rodzina Cutlerów
 1.  W rękach losu
 2. Sekrety poranka
 3. Dziecko grzechu
 4. Nocne szepty
 5. Czarna godzina
- cykl: Rodzina Landry
 1. Ruby
 2. Perła we mgle
 3. Cały ten blichtr 
 - cykl: Rodzina Loganów
 1. Melody
- cykl: Rodzina Hudsonów
 1. Na imię mi Rain
 2. Uderzenie gromu
 3. W oku cyklonu 
 4. W blasku tęczy
- cykl: Rodzina Dollangangerów
 1. Kwiaty na poddaszu
 2. Płatki na wietrze
 3. A jeśli ciernie
 4. Kto wiatr sieje...
 5. Ogród cierni
- cykl: Rodzina Casteel
 1. Rodzina Casteel
 2. Mroczny anioł
 3. Upadłe serca
 4. Bramy raju
 5. W matni marzeń

sobota, 18 kwietnia 2015

Andy Weir - Marsjanin

Ta książka była tak skutecznie promowana, że moja ciekawość przezwyciężyła niechęć do fantastyki i nie żałuję, że sięgnęłam po „Marsjanina”. Zapraszam na recenzję! 
Mark Watney, uznany za martwego przez resztę swojej załogi, został przez nich pozostawiony na Marsie, gdy musieli w pospiechu ewakuować się z planety. Przypadek sprawił, że przeżył wypadek, choć jego skafander został uszkodzony. Zdołał dotrzeć do Huba, bazy i tam rozpoczął walkę o przetrwanie. Uszkodzona antena nie pozwalała na kontakt z Ziemią, mężczyzna był zdany na własne siły, sam na obcej planecie. Powoli zaczął realizować plan, który pomógłby mu przetrwać na Marsie do przylotu następnej misji, czyli 4 lata. Miał niewiele szans na powrót na Ziemię, ale postanowił wykorzystać je wszystkie, nie czekając bezczynnie na śmierć.


Na początku trochę sceptycznie podeszłam do tej powieści. Jak człowiek mógłby przeżyć na Marsie? A jednak, z każdą kolejną przeczytaną stroną, zaczęłam wierzyć w tę historię. Doskonale zaopatrzona baza pozwoliła Markowi utrzymać się przy życiu. Jako botanik znał się na uprawie roślin. Książki, filmy i muzyka zabrane przez załogę na misję pozwoliły mu czasem oderwać się od ciężkiej rzeczywistości. Powoli zaczynałam mu ufać bez zastrzeżeń, choć nie zawsze rozumiałam wszystko, o czym pisał (większa część książki była dziennikiem prowadzonym przez Marka). Gdy do akcji (i narracji) dołączyła NASA, a później załoga Marka, wiedziałam, że są jakieś szanse, by mężczyzna wydostał się z tej planety.

Książka jest pełna rozwiązań chemicznych i fizycznych, które ratują życie bohaterowi, choć mnie prawie nic nie mówią (ciekawe, jak reagowałyby na tę historię osoby, posiadające dużą wiedzę z tych dziedzin?). Na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze, "Marsjanina" czytało się bardzo przyjemnie, czułam powiew świeżości, sięgając po inny niż zwykle gatunek literatury. Ale poza zadziwiającą pomysłowością bohatera, bardziej imponował mi jego charakter. Sam na nieprzyjaznej planecie, nie popadł w depresję, nie poddał się, nie użył zapasów morfiny, by skończyć swój niepewny los. Choć nie miał dużej szansy na przeżycie, on postanowił walczyć. Byłam bardzo ciekawa, czy mu się to uda i zostanie uratowany.
Na szczęście na Marsie obyło się bez żadnych obcych form życia, Mark musiał walczyć jedynie ze swoimi słabościami i ograniczeniami technicznymi. Usłyszałam, że „Marsjanin” jest trochę jak „Życie Pi”: niby wszystko logicznie wytłumaczone i potencjalnie realne, a jednak jest świadomość, że historia nie potoczyłaby się tak w rzeczywistości.
Chociaż, kto wie...?
 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Najpierw książka, potem film (polska premiera 27.11.2015)
- Klucznik (książka w książce: książki Agathy Christie)

sobota, 28 marca 2015

Stephen King - Pan Mercedes


Kryminał w wykonaniu Króla Horrorów? Wiedziałam, że prędzej, czy później sięgnę po tę książkę. Czy Stephen King został moim Królem Kryminałów?

Szaleniec wjechał w tłum bezrobotnych rozpędzonym szarym mercedesem. Zabił 8 osób, po czym zostawił samochód i zniknął. Emerytowany detektyw Hodges nie może przeboleć tej nierozwiązanej sprawy, brakuje mu sensu życia. Kiedy dostaje list od Pana Mercedesa, podsycający jego rozgoryczenie, prowokujący do popełnienia samobójstwa, paradoksalnie starszy człowiek nagle łapie wiatr w żagle. Rozpoczyna śledztwo na własną rękę. I zaczyna doceniać życie, szczególnie, że ostatnio wiele mu oferuje. Ale czy znajdzie szalonego mordercę, zanim ten ponownie zechce zaatakować? Nie zdaje sobie sprawy, że Pan Mercedes jest tak blisko…


Stephen King pozbawił historię największego elementu zaskoczenia, szybko przedstawiając mordercę, opisując jego życie. Może nie chciał zostawić w cieniu ciekawej sylwetki Pana Mercedesa, jego otoczenia i chorych myśli. A jednak przez to nie miałam szansy na własne zgadywanki. Wybaczyłabym to, gdyby mimo wszystko książka trzymała w napięciu. Niestety, Autor oszczędził mi zdenerwowania, dopiero po koniec historii wprowadzając trochę niepewności co do losów głównych bohaterów. Fakt, w jednym miejscu mnie zaskoczył, nie spodziewałam się, że doprowadzi do pewnego zdarzenia, ale poza tym, wszystko biegło zbyt szybko, łatwo i naturalnie. Naprawdę, nie chciałam się czepiać, ale lubię się bać (choćby o bohaterów) podczas czytania kryminałów czy thrillerów, a tu nie, Mistrz Grozy przestał straszyć.

Mimo takich niewybaczalnych wad, dyskwalifikujących (oczywiście w mojej jak najbardziej subiektywnej opinii) tę historię jako kryminał, sama książka była świetnie napisana i ładnie wydana, dlatego bardzo dobrze mi się ją czytało, mimo znacznej objętości. Ale jeśli miałabym komuś polecić książkę Kinga, na pewno nie byłby to „Pan Mercedes”. Raczej „Pod Kopułą”, „Lśnienie” czy „Misery”.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik (coś czerwonego)

poniedziałek, 23 marca 2015

Jodi Picoult - Karuzela uczuć

Choć staram się dawkować sobie powieści Jodi Picoult, rzadko udaje mi się wyjść z biblioteki bez jej książki. Wybieram tytuł, który jako pierwszy rzuci mi się w oczy i mam pewność, że nie będę rozczarowana. Tym razem trafiłam na „Karuzelę uczuć”.
Chris i Emily znali się od urodzenia. Dokładniej: Chris znał Emily od momentu, w którym się urodziła, a on miał 3 miesiące. Ich rodzice mieszkali obok siebie i przyjaźnili się, więc dzieci dorastały razem, traktując się jak rodzeństwo, aż w pewnym momencie ich relacje się zmieniły i zostały parą, co wszystkim wydało się naturalną koleją rzeczy. Wszyscy wróżyli im wspólną przyszłość, byli nierozłączni i stworzeni dla siebie. Dlatego trudno było sobie wyobrazić, że pewnego dnia oboje znajdą się w szpitalu: martwa Emily i ranny Chris, oskarżony o morderstwo. Chłopak twierdzi, mieli oboje popełnić samobójstwo. Rozprawa sądowa wykaże, czy Chris jest winny, ale czy pozwoli na poznanie prawdy?


Czytając tę książkę, doszłam do wniosku, że Jodi Picoult lubi stawiać swoich bohaterów przed sądem. Pozwala czytelnikowi wysłuchać argumentów obrony, kontrargumentów oskarżenia, postanowienia przysięgłych (które ponownie mnie zszokowało. Czy ja czegoś nie rozumiem, czy naprawdę w USA nie decydują przepisy, ale zdanie kilku przypadkowych osób?). Sama nie ocenia, ale pozwala na wydanie własnej decyzji, poprzez ukazanie historii z różnych perspektyw.

Na scenę zostało wprowadzonych kilka postaci. Poza Chrisem, któremu towarzyszymy najczęściej, poznajemy także Emily, jej rodziców i rodziców Chrisa. Tak! – nie pomyliłam się, retrospekcje pozwoliły na poznanie Emily podczas kilku decydujących momentów w jej życiu, Autorka przenosiła czytelnika w czasie, by lepiej zrozumiał wydarzenia, które rozgrywały się w teraźniejszości.  Zostali przedstawieni rodzice nastolatków w różnych fazach rozpaczy. Matka Emily, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią córki, oskarża Chrisa o morderstwo. Jej ojciec, który wyrzuca sobie, że nie zauważył wcześniej cierpienia dziewczyny. Rodzice Chrisa, bezwzględnie wierzący w niewinność syna, próbujący pozbierać się i wieść normalne życie ze względu na swoją młodszą córkę. 

Tragedia, która mogła scalić przyjaźń, dokonała w niej rozłamu. Miłość tak bezgraniczna, że prowadzi do śmierci. Proces, w którym głównej roli nie gra prawda, a dowody przedstawiane przez strony. Jodi Picoult po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć powieść, która wciągnie czytelnika i postawi przed ciężką decyzją – kto był winny?
 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Najpierw książka, potem film! - "W imię miłości" (The Pact, 2002)

Pozostałe książki Autorki:



















- Bez mojej zgody + EKRANIZACJA: "Bez mojej zgody" (My Sister's Keeper, 2009)
- Czarownice z Salem Falls + EKRANIZACJA: "Czarownice z Salem Falls"  (Salem Falls, 2011)
- Deszczowa noc (7/10)
- Drugie spojrzenie
Dziesiąty krąg (6/10) EKRANIZACJA: "Dziesiąty Krąg" (The Tenth Circle, 2008)
- Głos serca
- Jak z obrazka (7/10)
- Jesień cudów
- Już czas
- Krucha jak lód (9/10)
- Linia życia
Pół życia (6/10)
- Przemiana
- Świadectwo prawdy + EKRANIZACJA: "Cała prawda" (Plain Truth, 2004)
- Tam gdzie ty
- To, co zostało
- W imię miłości
- W naszym domu
- Zagubiona przeszłość
- Z innej bajki (napisana wraz z córką)