Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - Inna bajka

Jedna noc sprawiła, że wymarzona przyszłość Karoliny pękła jak bańka mydlana. Nie skończy studiów, nie pójdzie na staż, nie zdobędzie świetnej pracy. Jest w ciąży i nie chce o tym powiedzieć ojcu dziecka, by nie psuć szczęścia przyjaciółki. Jednak to czas zweryfikuje, kto jest jej prawdziwym przyjacielem, a kto zniknie z jej życia. Czy ta bajka może się dobrze skończyć?

Gdy ktoś lub coś rujnuje Ci marzenia, jak na to reagujesz? Z radością przyjmujesz nadchodzącą zmianę, czy może walczysz, próbując za wszelką cenę wrócić do poprzedniego dobrego etapu w swoim życiu? Karolina była ambitna, miała dalekosiężne plany, wiedziała co chce robić na piątym roku studiów i w dalszym życiu. Nie przewidywała w nich wakacyjnej wpadki, ciąża w tym wieku wydała się jej karą. Tego nie mogła cofnąć, zaprzeczanie nie odczarowało rzeczywistości. Piąty rok studiów zaczęła z nudnościami i mocnym postanowieniem, że ojciec dziecka nie dowie się o ciąży.


W ciągu dziewięciu miesięcy Karolina zmieniała się. Przekonała się, jak nietrafnie oceniała swoich bliskich. Zaskoczyła ją reakcja babki i ojca. Zdziwiło zachowanie ludzi, których uważała za swoich przyjaciół. Choć dla siebie nie widziała nadziei na miłość, konsekwentnie odmawiając sobie jakichkolwiek prób, mieszała w związkach obok siebie, zawsze w dobrych intencjach. 

Spodobała mi się konstrukcja postaci w powieści, takich naturalnych, z charakterystycznymi cechami. Takich bohaterów jak Karolina, czy jej babcia, musiałam polubić od razu! Cała książka utrzymana była w pogodnym nastroju, choć życie głównej bohaterki nie zawsze było łatwe. Ale ciągle wierzyłam, że taka realistka, jak ona, da sobie radę z problemami, wytrwa w swoich postanowieniach. To historia o miłości, która pojawia się nieśmiało, niepostrzeżenie, by po dziewięciu miesiącach wybuchnąć z ogromną siłą, niszcząc wszystkie negatywne wspomnienia. Tak, mówię o miłości do dziecka. Ale inna miłość też się pojawia, choć może nie w tak oczywisty sposób. 


"Inna bajka" ma szczęśliwe zakończenie. Choć Karolina nie tak wyobrażała sobie przyszłość, zmiana scenariusza wcale nie wyszła jej na złe. Odkryła w sobie siłę. Choć nie była księżniczką, w synku odnalazła swojego księcia i największe na świecie szczęście. Czego chcieć więcej? To książka idealna na letnie czytanie, pozostawiła mnie z uśmiechem na ustach i mnóstwem pozytywnych uczuć w sercu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu

Książki autorki:
- Dom na skraju
- Inna bajka
- Meandry miłości
- Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
- Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna

środa, 22 lipca 2015

Magdalena Witkiewicz - Pierwsza na liście

Karolina znajduje w komputerze mamy list, który ma przeczytać po jej śmierci. Zawierał tkliwe pożegnanie, ale także listę osób, które mogą pomóc jej i młodszej siostrze. Pierwsza na liście jest Karolina Rybińska, osoba, o której dziewczyna nigdy nie słyszała. Wyrusza do Warszawy, by ją poznać i spytać, kim była dla mamy. Gdy wreszcie udało się jej doprowadzić do rozmowy, okazało się, że Ina była przyjaciółką mamy w  młodości. Karolina opowiedziała jej historię życia i choroby mamy. A Ina zrewanżowała się opowieścią o ich młodości i wydarzeniu, które je rozdzieliło. Choć minęło tyle czasu, wspomnienia nadal są bolesne. Czy przyjaźń jest zdolna wszystko wybaczyć? Co jest w życiu ważniejsze, przyjaźń czy miłość?
 
Powieści Magdaleny Witkiewicz od dłuższego czasu królują na blogach, lecz dopiero teraz miałam okazję sprawdzić, czy ja również ulegnę urokowi pióra tej polskiej pisarki. Potrzebowałam przeczytać coś z kobiecej literatury, pełnej dobrych uczuć i delikatności, a to wszystko, a nawet dużo więcej, odnalazłam w „Pierwszej na liście”.

To wzruszająca historia o przyjaźni i miłości, przebaczeniu i  darowaniu życia. Zerwane więzi niełatwo naprawić, zwłaszcza, gdy minęło tyle czasu. A może właśnie czas, lecząc rany, pozwoli spojrzeć w przeszłość trzeźwym okiem, pozwalając na większy obiektywizm? Pięć kobiet i ich historie, które łączą się, dzięki decyzji jednej z nich. I choć ta decyzja wydawała się jej niemożliwa do dokonania, to jednak podjęła ja i poczuła się silniejsza. Magdalena Witkiewicz pisze o miłości nastoletniej, rozkwitającej, szczęśliwej. I tej zakończonej płaczem. O miłości małżeńskiej i miłości do dzieci oraz o miłości do bliźniego. A obok pojawiała się przyjaźń, równie silna jak miłość. Która potrafiła zmienić charakter, wskazać na nowo sens życia.

Autorka pięknie pisała o uczuciach, ale oprócz tego poruszyła jeszcze jeden ważny temat - przekazywanie szpiku kostnego. Odrzucała stereotypowe skojarzenia, przekazywała rzetelną prawdę. Pokazała wahanie kobiety, która mogła oddać swój szpik, w pełni dla mnie zrozumiałe, jej lęk przed ewentualnymi zagrożeniami, który na początku przyćmiewał radość, jaką daję szansa uratowania życia drugiej osobie.

Bohaterki powieści wydają się być kobietami z krwi i kości, przedstawione zostały z zaletami i wadami, z lękami i nadziejami. "Pierwsza na liście"to książka, która pod przykrywką lekkości, z jaką wydaje się być napisana i tematów, które skuszą każda kobietę do przeczytania, w tle przekazuje ważne wartości, wskazuje co powinno się w życiu liczyć.

 
Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu









Książki Magdaleny Witkiewicz
- Opowieść niewiernej
- Ballada o ciotce Matyldzie

- Szkoła żon (1)
- Pensjonat marzeń (2)

- Milaczek (1)
- Panny Roztropne (2)
- Szczęście pachnące wanilią (3)
- Zamek z piasku

- Lilka i spółka (1)
- Lilka i wielka afera (2)

- Pierwsza na liście {ocena 8/10}
- Moralność pani Piontek
- Po prostu bądź (premiera: 07.10.2015)

wtorek, 14 lipca 2015

PRZEDPREMIEROWO! Natasza Socha - Rosół z kury domowej

Jednego dnia Wiktoria straciła wszystko - męża, dom i pracę. Mąż ją zdradzał i zażądał rozwodu, dom był wspólny, więc go sprzedadzą, dlatego nie ma już gdzie i dla kogo być pełnoetatową kurą domową. Zrozpaczona, chce zacząć życie od nowa i wyjeżdża do ciotki, do Niemiec. I choć przyjechała to ze stereotypowymi poglądami na temat Niemców i ich obyczajów, na przekór pozorom, zaczęła zawierać przyjaźnie. Cztery kobiety, które uważały się za kury domowe. Ich przyjaźń zaowocowała odważnym projektem na YouTube. Ale to nie był koniec niespodzianek, jakie los przygotował dla Wiktorii.
Kura domowa- pogardliwe określenie kobiet rzucających pracę zawodową, by w pełni poświęcić się dla domu i rodziny. Nie mają łatwo, nie są samodzielne. Taka była Wiktoria, dopóki miała dla kogo. Takie były jej nowe przyjaciółki. Wszystkie zaczęły zdawać sobie sprawę, że ich życie straciło sens. Ale przyjaźń i wspólny projekt mają szansę kompletnie odmienić ich monotonną egzystencję.

Kobieta pracująca zawodowo, oprócz tego, że o świcie idzie do pracy, potem wraca i pracuje w domu na drugi etat. Zawsze uważałam, że kobiety tylko zajmujące się domem mają łatwiejsze życie, mniej stresów i mniej obowiązków. Bohaterki powieści, nie mogąc realizować się zawodowo, całe swoje ambicje i umiejętności przekierowały na zajmowanie się domem, same siebie wpędzając w nieustanne dążenie do perfekcji, znajdując ciągle nowe wyzwania, pracowały ciężej, niż mogłoby się wydawać. Dzięki Wiktorii i jej pomysłowi, przeszły metamorfozę, odnajdując siłę, czasem ukrytą bardzo głęboko, by zacząć walczyć o siebie. Zrozumiały, że mogą znów czuć jak kobieta, a nie jak robot kuchenny z kilkoma innymi przydatnymi funkcjami. Każda była inna, były dalekie od ideału, ale wspólnie mogły osiągnąć wiele, nawzajem się motywując i zwalczając kompleksy.

"Rosół z kury domowej" to zabawna, ciepła książka, niepozbawiona ironii, którą czytałam z przyjemnością. Należy się jej duży plus za świetną okładkę! Zaprzyjaźnione kury domowe i ich historie, oprócz tego, że wywoływały uśmiech na twarzy, to przede wszystkim dawały nadzieję. Optymistycznie nastrajały do świata i tego, co życie może przynieść. Autorce muszę pogratulować pomysłowości, czytanie tej książki o przewrotnym tytule zapewniło mi na rozrywkę na wysokim poziomie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce. 
 Książki Nataszy Sochy:
- Ketchup
- Zbuki, czyli jak bardzo boli nas cudzy sukces
- Nasza klasa
- Macocha
- Gotuj, karm i kochaj
- Maminsynek
- Rosół z kury domowej

piątek, 10 lipca 2015

Sophie Hannah - Twarzyczka / Buźka*

*W tym roku książka została wydana jako „Buźka”, ale jej pierwszy tytuł na polskim rynku to „Twarzyczka”.

Alice, namówiona przez teściową, pierwszy raz wychodzi z domu po porodzie i zostawia malutką córeczkę z mężem. Gdy wraca, drzwi wejściowe są otwarte, mąż śpi, a dziecko w łóżeczku nie wygląda jak jej córka! Zrozpaczona kobieta zawiadamia policję, tymczasem jej maż twierdzi, że dziecko nie zostało podmienione, że to ciągle ich córka. Choć mąż i teściowa wmawiają Alice szaleństwo i depresję postnatalną, jedyną drogą do ustalenia prawdy są badania DNA. Jednak przed terminem badań kobieta wraz z dzieckiem znika, a policja wszczyna śledztwo. Czy to na pewno przypadek, że poprzedniczka Alice, była żona jej męża, została zamordowana? A może kobiecie grozi niebezpieczeństwo? 

Jak bardzo niemowlęta różnią się od siebie?
Czy matka zawsze wie, które dziecko jest jej?
W jakim celu ktoś miałby podmieniać dziecko?

 


Historię opisują dwaj narratorzy, w dwóch różnych perspektywach czasowych. Alice opowiadała po kolei, co działo się, odkąd wyszła z domu, a potem wróciła i zobaczyła inne dziecko w łóżeczku córki. Druga narracja rozpoczyna się w momencie zaginięcia kobiety, przedstawia szczegóły prowadzonego śledztwa. Na przemian dowiadywałam się, co działo się kilka dni wcześniej z Alice i na jakim etapie są teraz jej poszukiwania. Wśród policjantów wyróżnia się jedna główna postać- detektyw konstabl Simon Waterhouse. Z genialną intuicją i mnóstwem nagan na koncie. Często dający się porwać swoim przeczuciom i zapominający o służbowym regulaminie. Chroniony przez swoją przełożoną, jednocześnie będący pod ciągłym ostrzałem jej krytyki. Jego wiara w słowa Alice, przedstawianej przez męża i teściową jako niezrównoważoną psychicznie, nie przysparza popularności podejrzeniom, którymi dzieli się z resztą zespołu. Czy zabójstwo sprzed kilku lat pomoże im znaleźć rozwiązanie tajemniczego zniknięcia Alice? 

Depresja postnatalna kobiet, która nierzadko może skończyć się tragedią. Ukryta przemoc domowa, która przy dobrze zachowywanych pozorach, nie ma szans ujrzeć światła dziennego. Siła zaborczej miłości, która nie znosi konkurencji i jest zdolna pchnąć do niewyobrażalnych czynów. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, czyniąc z nich wiarygodne tło powieści. 

W książce nie zabrakło niczego, co charakteryzuje dobry thriller. Akcja, której tempo znacznie przyspiesza pod koniec powieści, wraz z rosnącym napięciem. Głęboko skrywane tajemnice. Zaskakująca intryga, dzięki której nie dało się przewidzieć zakończenia. Napisana jest bardzo dobrze, czyta się ją błyskawicznie, w pośpiechu połykając kolejne strony tej pasjonującej powieści.

Twórczość autorki:
- Chór sierot
- Inicjały zbrodni. Agatha Christie.
- Cykl: Simon Waterhouse
 1. Twarzyczka/ Buźka
 2. Przemów i przeżyj
 3. Na ratunek
 4. Druga połowa żyje dalej
 5. Powiedz prawdę
 6. Zabójcze marzenia
 7. Trauma
 8. Niewygodna prawda
 9. Błąd w zeznaniach

czwartek, 18 czerwca 2015

Katarzyna Bonda - Pochłaniacz

Profilerka, Sasza Załuska wraz z kilkuletnią córeczką wraca z Anglii do Polski, by kończyć doktorat i podjąć spokojną pracę w banku. Jednak szybko przyjmuje nietypowe zlecenie- ma sporządzić profil osoby, która wysyła anonimowe pogróżki jednemu z właścicieli klubu „Igła”. Sasza wkracza do gry i zaczyna rozmawiać z ludźmi z otoczenia zagrożonego biznesmena. Drugi właściciel klubu to Janek „Igła” Wiśniewski, piosenkarz znany z jednego przeboju- „Dziewczyna z północy”. Kilka dni później okazuje się, że Igła został zamordowany, a menadżerka klubu walczy o życie w szpitalu. Sasza spotyka dawnych kolegów z policji i oficjalnie wkracza do śledztwa, bacznie obserwowana przez zwierzchników. To śledztwo, to możliwość uziemienia miejscowej mafii. Kto gra w jednej drużynie, a kto został już przekupiony? I co wspólnego ma z tą sprawą ksiądz i burzliwa historia jego młodości?

To książka napisana z rozmachem, poruszająca wiele aktualnych tematów. Piramidy finansowe, alkoholizm, układy, które rządzą miastem, korupcja w polityce, korupcja w policji. Dobrzy gliniarze pragnący poznać prawdę i ukarać winnych. Źli gliniarze, opłacani przez mafię i wpływowych ludzi, mający za zadanie mataczyć w śledztwie, kierować je na fałszywe tropy. W „Pochłaniaczu” nie jest łatwo z pełną precyzją powiedzieć, kto jest po czyjej stronie, kto wykonuje swoje obowiązku rzetelnie, a kto doskonale udaje. Ten zabieg potęguje element zaskoczenia po rozwiązaniu zagadki. Autorka przedstawiła szczegóły prowadzenia śledztwa, przede wszystkim analizy zapachowej, o której czytałam z rosnącym zainteresowaniem, profilowania, mozolnego zbierania i selekcjonowania dowodów.

Sasza Załuska niczym nie odbiega od kryminalnych wzorców. Z problemem – ciągłą walką o wytrwanie w abstynencji, samotnie wychowująca córkę. Z sekretem sprzed lat, potęgującym zainteresowanie. Została pokazana w różnych rolach. Jako matka, wyrzucająca sobie, że nie jest idealna, że nie poświęca swojemu dziecku tyle czasu, ile powinna. Jako profilerka - skupiona na swoim zadaniu, silna, zdeterminowana, by poznać prawdę, mimo zwątpienia w jej umiejętności. Jako była alkoholiczka – narażona na ciągłe pokusy, wykazująca się silną wolą. Jako kobieta – w szokujących wspomnieniach z przeszłości.

Powieść rozkręca się powoli. Przedstawiono tragiczne wydarzenia z 1993 roku, które miały wpływ na obecny bieg wydarzeń. Miałam czas na poznanie bohaterów, na wysłuchanie ich historii, wysnucie pierwszych wniosków. A potem nagle zaczyna się właściwa akcja, elementy układanki wskakują na właściwe miejsca, a ja z ustami otwartymi ze zdumienia i palcami coraz szybciej przewracającymi strony, chcę czytać szybciej i szybciej, by poznać rozwiązanie wszystkich tajemnic. I chwila opamiętania- przecież miałam się cieszyć z czytania, delektować każdą stroną. Po czym znów wracała niepohamowana ciekawość, zmuszająca mnie, by dowiedzieć się wszystkiego jak najprędzej.

Katarzyna Bonda bardzo skutecznie mieszała mi w głowie. Podsuwała różne możliwe rozwiązania, by na końcu zrobić z nich elektryzujący koktajl, wykorzystując przepis, który uwielbiam. Kilku podejrzanych, trochę motywów zbrodni, wiele niewiadomych i osoba, która musi powiązać ze sobą wszystkie wątki. Na koniec coś gorzkiego, co nie pozwoli tak szybko zapomnieć smaku, będzie intrygować i zmuszać do ponownego spróbowania przepisu. Odpowiednio wstrząśnięte i zmieszane. Wyszło przepysznie! I mam ochotę na więcej!

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik: 2. polska autorka

 






Książki Katarzyny Bondy:


  • Cykl z Hubertem Meyerem
      1. Dziewiąta runa (wydane też jako "Sprawa Niny Frank")
      2. Tylko martwi nie kłamią
      3. Florystka {ocena 8/10}

  • Cztery żywioły Saszy Załuskiej
      1. Pochłaniacz
      2. Okularnik 
  • Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania.
  • Polskie morderczynie

czwartek, 11 czerwca 2015

Joanna Bator - Ciemno, prawie noc

Alicja, dziennikarka znanej warszawskiej gazety, wraca po piętnastu latach do Wałbrzycha, by napisać reportaż o zaginionych dzieciach. Zamieszkała w swoim starym poniemieckim domu rodzinnym, pełnym wspomnień. Zbiera materiały o dzieciach, ale przy okazji dowiaduje się wiele o własnej przeszłości. Odkrywane przed nią tajemnice pokazują jej całkiem inną historię rodziny, niż zapamiętała z dzieciństwa, bardziej dramatyczną. A tłem poszukiwań prawdy jest społeczność Wałbrzycha, niezadowolona z życia, zjednoczona przez charyzmatycznego przywódcę.
To druga książka Joanny Bator, którą przeczytałam i druga, której akcja rozgrywa się w Wałbrzychu (pierwsza to Piaskowa Góra). Autorka rozlicza się z tym miastem przesiedleńców, eksponując jego wady, biedę, zniszczenie. Czytając, miałam wrażenie, że te opisy można by zastosować również do każdego innego miasta, wszędzie znajdzie się biedna dzielnica, rażąca swoją brzydotą, zwłaszcza w ponurym listopadzie. Została pokazana siła bezmyślnego tłumu, łatwego do zmanipulowania, potrzebującego do powstania tylko silnego przywódcy, który potrafiłby ubrać w doniosłe słowa ich codzienne troski i obawy. Autorka jest świetną obserwatorką, postaci przenoszone przez nią na papier wydają się żywe, idealnie został oddany ich sposób wyrażania się, nadużywane powiedzenia. Doskonale bawi się słowami, tworząc nowe, gdy są jej potrzebne. Wstawiając dialogi z internetowego forum, nawiązywała do aktualnych zdarzeń dotyczących nie tylko książkowej historii, ale także tych, które miały miejsce w rzeczywistości.

Przedstawiona została historia Alicji – teraźniejsza: dziennikarki badającej sprawę zaginionych dzieci w swoim rodzinnym mieście; i z przeszłości: wspominającej dzieciństwo pełne zmyślonych historii, starszą siostrę i jej fantazyjne opowieści, z wiecznie poszukującym skarbu ojcem w tle. Dorosła Alicja jest pełna duchów z przeszłości, nie chce nikomu pozwolić się do siebie zbliżyć, budując coraz szczelniejszy pancerz. Jak wiele może zmienić wizyta w dawno nieodwiedzanym mieście i poznanie prawdziwej historii rodziny? Podczas czytania zastanawiałam się, ile z Joanny Bator jest w Alicji Tabor.

Choć akcja rozkręca się powoli, nie da się uciec od doskonale zbudowanego klimatu mroku i strachu. Ciemność, listopadowy chłód, sekrety z przeszłości, tajemnicze zaginięcie dzieci – i nawet nie zdałam sobie sprawy, kiedy zaczęłam się bać. To nie był widoczny strach, reakcja na zaskakujące zdarzenia. To strach powoli rozpełzający się po podświadomości, zmieniający pogodne sny w koszmary. Śledztwo Alicji, próba odkrycia prawdy, przeplatały się z historiami z przeszłości- zaginione perły księżnej, pełne okrucieństwa zdarzenia z czasów wojny. Za książkę „Ciemno, prawie noc” Joanna Bator otrzymała w 2013 roku nagrodę NIKE i tym razem nie mogłam się nie zgodzić z jury- ta niesamowita powieść zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie!

Recenzja została zamieszona również na stronie Empik.com
 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik: 2. polska autorka
- Czytam Opasłe Tomiska







Książki Joanny Bator:
- Piaskowa Góra
- Chmurdalia
- Ciemno, prawie noc
- Feminizm, postmodernizm, psychoanaliza. Filozoficzne dylematy feministek drugiej fali
- Japoński wachlarz
- Japoński wachlarz. Powroty
- Kobieta
- Rekin z Parku Yoyogi
- Wyspa łza

Spodobała Wam się książka "Ciemno, prawie noc"? 
Już niedługo będziecie mogli ją wygrać w pierwszym konkursie na moim blogu! :)

środa, 3 czerwca 2015

Jojo Moyes - Zanim się pojawiłeś

Gdy Lou straciła pracę, naszły ją obawy o przyszłość rodziny, jej dochody były ważną pozycją w domowym budżecie. Jak miała znaleźć nową posadę bez odpowiedniego wykształcenia, z doświadczeniem pracy jedynie w kawiarni? Dlatego propozycję dobrze płatnej pracy: opieki na mężczyzną z porażeniem czterech kończyn, potraktowała jak dar. Lou szybko przekonała się, że nie będzie to łatwy zarobek, a rozgoryczony Will nieraz zepsuje jej pogodny nastrój. Coś jednak zaczęło się zmieniać, Will wpuścił Lou do swojego świata i pozwolił poznać się od lepszej strony. Kiedy dziewczyna poznaje jego tajemniczą umowę z rodzicami, dokłada wszelkich starań, by Will odzyskał znów radość życia. Ale czy to wystarczy?
Brzmi jak początek przejmującego romansu, prawda? Ja w każdym razie tak się nastawiłam. I musiałam z niechętnym uznaniem przyznać, że ta historia to zdecydowanie coś więcej niż powieść o miłości. Oryginalny tytuł lepiej oddaje treść książki, pozwala na domysły, kto na kogo miał wpływ... Will był aktywnym, bogatym, przystojnym i pewnym siebie mężczyzną, który od życia brał, na co miał ochotę. Wypadek zmienił wszystko, Will stał się całkowicie zależny od innych i po dwóch latach miał dość takiego życia. Kalectwo zmusiło go, by został człowiekiem, jakim nigdy nie chciał być. Spotkanie Lou, choć wymuszone, wniosło w jego ponure życie trochę słońca. Ale nie tylko ona sprawiała, że się zmieniał, on też miał na nią duży wpływ, próbował jej pomóc zrozumieć, że jeszcze wszystko może zmienić, podczas gdy on nie miał już tej możliwości. Mógł samodzielnie podjąć już tylko jedną ważną decyzję. Czy słuszną?

"Zanim się pojawiłeś" jest głosem w dyskusji próbującej ustalić, czy człowiek ma prawo decydować o zakończeniu swojego życia. Czy osoba, której całe życie było niesamowitą przygodą, a teraz jest przykuta do wózka, zdana na łaskę lekarzy, pielęgniarek, opiekunów, może zdecydować, że to nie ma sensu i nie chce takiego istnienia. Nie potrafię zrozumieć takiego podejścia. Nawet nie chcę się zastanawiać, jak sama bym się czuła w takiej sytuacji. Książkę czytałam z ostrożnym optymizmem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie.

Jojo Moyes stworzyła piękną historię o miłości, która ma do pokonania przeszkody, by móc trwać dalej. Lou i Will- tacy odmienni, a jednak podobni do siebie. Głównym narratorem jest Lou, lecz w kilku rozdziałach oddaje głos innym, byśmy mogli spojrzeć na historię z różnych perspektyw. Autorka pokazywała różne racje, jednak ja ciągle obstawałam przy swojej wersji zakończenia: musi być happy end! I wiecie co? Wiecie?

Książki Autorki:
- Ostatni list od kochanka
- Razem będzie lepiej
- Srebrna Zatoka
- Zakazany owoc
- Zanim się pojawiłeś

czwartek, 28 maja 2015

Markus Zusak- Złodziejka książek

Liesel, jako dziesięcioletnia dziewczynka, trafia pod opiekę rodziny zastępczej - Hansa i Rosy. Załamana śmiercią brata i opuszczona przez matkę, dziewczynka z trudem przyzwyczaja się do nowych warunków. Hans powoli staje się jej powiernikiem, ratuje ją podczas nocnych koszmarów i daje największy dar- uczy czytać złodziejkę książek. Po pogrzebie brata dziewczynka ukradła swoją pierwszą książkę - "Podręcznik grabarza", jednak nie potrafiła jej przeczytać. Liesel przy pomocy Hansa uczy się powoli czytać, poznaje nowe słowa i ich magię, kradnie kolejne książki, z nieodłącznym przyjacielem u boku. Przyjacielem, przed którym ma tylko jedną tajemnicę. Gdyby wyszła na jaw, mogłyby się stać niewyobrażalnie złe rzeczy... A wojna coraz bardziej zbliżała się do miasteczkach, by zamieszać w życiu jego mieszkańców.

O książce było na blogach głośno rok temu, przy okazji premiery filmu i wydania książki w filmowej okładce. Mnie ta moda prawie ominęła. Prawie, bo kupiłam książkę, ale nie przeczytałam jej od razu. Kiedy pokazałam Wam mój stos zaległościowy, jednym z najczęściej pojawiających się tytułów była „Złodziejka książek”, wiedziałam, że pora przestać się wahać i czas wreszcie sięgnąć po tę zachwalaną pozycję. Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, nie pamiętałam nawet zarysu historii, choć czytałam wiele jej recenzji. Dlatego czytałam ją z otwartym umysłem, delektując się opowieścią, nie wybiegając niepotrzebnie myślami naprzód, nie wymyślając zakończenia.

Narratorem powieści była Śmierć. A w zasadzie powinnam napisać „był”, bowiem Śmierć to mężczyzna, który opowiada historię złodziejki książek. Dziwny to narrator, który w swojej opowieści zdradza ważne szczegóły przyszłych zdarzeń (a ja mimo wiedzy, co się stanie, zostałam na końcu zaskoczona). Przedstawia historię Niemców, zwykłych ludzi, którzy odczuwali skutki wojny wywołanej przez ich przywódcę. Oczywiście ich los był zdecydowanie mniej uciążliwy, niż ludności, która została napadnięta. W niedużym miasteczku życie, mimo wojny, toczyło się spokojnie. Była bieda, szczególnie w dzielnicy, w której mieszkała Liesel, lecz nie było niebezpiecznie, jeśli tylko zachowywało się pozory.

Urzekł mnie język powieści. Tak jak złodziejka książek chciałam kolekcjonować słowa, które pięknie łączyły się w zdania. Wtrącane uwagi Śmierci, opowiadania Maxa, urozmaicały treść książki. Bez problemu zrozumiałam co fani książki widzą w „Złodziejce książek”. To nietypowa opowieść o niezwykłej dziewczynce osadzona w czasach drugiej wojny światowej. Jednocześnie książka jest całkiem inna niż pozostałe opowiadające o wojnie. A Liesel była nietypową bohaterką. Do szczęścia wystarczała jej możliwość czytania książek i kilka bliskich osób wokół. Wojna sprawiła, że potrafiła docenić codzienne życie, małe przyjemności, wartość przyjaźni. To książka o książkach i miłości do książek, do słowa pisanego, szacunku do nich. 

Postawmy współczesnego mola książkowego na miejscu Liesel. Co byłby w stanie zrobić w tych ciężkich czasach, by zdobyć kolejny tytuł? Ile razy byłby stanie czytać jedną książkę, nie tracąc radości z czytania? Sama łapię się na tym, że chcę czytać coraz więcej i więcej nowych książek, zapominając, że kilka lat temu potrafiłam co jakiś czas wracać do moich ulubionych, czytać je ponownie i za każdym razem czerpiąc z tego przyjemność. A jak jest u Was? Zdarza Wam się teraz wracać do dawnych ulubionych powieści?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Stos zaległościowy (2/20 +2)










Książki Autora:
- Moje tak zwane życie
- Posłaniec
- Walczący Ruben Wolfe
- Złodziejka książek