Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - Inna bajka

Jedna noc sprawiła, że wymarzona przyszłość Karoliny pękła jak bańka mydlana. Nie skończy studiów, nie pójdzie na staż, nie zdobędzie świetnej pracy. Jest w ciąży i nie chce o tym powiedzieć ojcu dziecka, by nie psuć szczęścia przyjaciółki. Jednak to czas zweryfikuje, kto jest jej prawdziwym przyjacielem, a kto zniknie z jej życia. Czy ta bajka może się dobrze skończyć?

Gdy ktoś lub coś rujnuje Ci marzenia, jak na to reagujesz? Z radością przyjmujesz nadchodzącą zmianę, czy może walczysz, próbując za wszelką cenę wrócić do poprzedniego dobrego etapu w swoim życiu? Karolina była ambitna, miała dalekosiężne plany, wiedziała co chce robić na piątym roku studiów i w dalszym życiu. Nie przewidywała w nich wakacyjnej wpadki, ciąża w tym wieku wydała się jej karą. Tego nie mogła cofnąć, zaprzeczanie nie odczarowało rzeczywistości. Piąty rok studiów zaczęła z nudnościami i mocnym postanowieniem, że ojciec dziecka nie dowie się o ciąży.


W ciągu dziewięciu miesięcy Karolina zmieniała się. Przekonała się, jak nietrafnie oceniała swoich bliskich. Zaskoczyła ją reakcja babki i ojca. Zdziwiło zachowanie ludzi, których uważała za swoich przyjaciół. Choć dla siebie nie widziała nadziei na miłość, konsekwentnie odmawiając sobie jakichkolwiek prób, mieszała w związkach obok siebie, zawsze w dobrych intencjach. 

Spodobała mi się konstrukcja postaci w powieści, takich naturalnych, z charakterystycznymi cechami. Takich bohaterów jak Karolina, czy jej babcia, musiałam polubić od razu! Cała książka utrzymana była w pogodnym nastroju, choć życie głównej bohaterki nie zawsze było łatwe. Ale ciągle wierzyłam, że taka realistka, jak ona, da sobie radę z problemami, wytrwa w swoich postanowieniach. To historia o miłości, która pojawia się nieśmiało, niepostrzeżenie, by po dziewięciu miesiącach wybuchnąć z ogromną siłą, niszcząc wszystkie negatywne wspomnienia. Tak, mówię o miłości do dziecka. Ale inna miłość też się pojawia, choć może nie w tak oczywisty sposób. 


"Inna bajka" ma szczęśliwe zakończenie. Choć Karolina nie tak wyobrażała sobie przyszłość, zmiana scenariusza wcale nie wyszła jej na złe. Odkryła w sobie siłę. Choć nie była księżniczką, w synku odnalazła swojego księcia i największe na świecie szczęście. Czego chcieć więcej? To książka idealna na letnie czytanie, pozostawiła mnie z uśmiechem na ustach i mnóstwem pozytywnych uczuć w sercu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu

Książki autorki:
- Dom na skraju
- Inna bajka
- Meandry miłości
- Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
- Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna

sobota, 18 lipca 2015

Virginia C. Andrews - Kwiaty na poddaszu

Piętnastoletni Chris. Dwunastoletnia Cathy. Pięcioletnie bliźnięta: Carrie i Cory. Gdy umiera ich ukochany ojciec, matka nie jest w stanie utrzymać domu i spłacać długów, szuka więc pomocy u swoich rodziców. Wyrzekli się jej, gdy wzięła ślub z zakazanym mężczyzną, a teraz Corrine próbuje odzyskać ich przychylność. By to zrobić, udaje przed ojcem, że nie ma dzieci. Jej matka uczestniczy w spisku, pozwalając dzieciom ukryć się w nieużywanym pokoju i bawić się na poddaszu. Chwilowe rozwiązanie przechodzi w kolejne tygodnie, miesiące, lata…Co dzieje się głowach dzieci, które pozostają w zamknięciu, skazane tylko na swoje towarzystwo?
„Kwiaty na poddaszu” to książka, która pojawiła się już na bardzo wielu blogach, dlatego chciałam wreszcie sama sprawdzić, jakie wrażenie zrobi na mnie ta historia. Kiedyś czytałam książkę o podobnej tematyce- „Pokój” Emmy Donoghue, która poruszyła mnie do głębi. Czy tak było i w tym przypadku?

Powieść Virginii Andrews zaczyna się opisem szczęśliwego życia kochającej rodziny. Nagła śmierć ojca sprawia, że sielskie dzieciństwo czwórki dzieci zmienia się w koszmar. Zamknięte, z nadzieją czekają na zmianę sytuacji, ufnie wierząc w zapewnienia matki, szukając dla siebie coraz to nowych rozrywek. Z biegiem czasu przyzwyczajają się do swojego więzienia, wypracowują dzienną rutynę. Wizyty matki, zresztą coraz rzadsze, przestają cieszyć, jak dawniej. Dzieciom brakuje świeżego powietrza, słońca, kontaktu z rówieśnikami. Powoli więdną, jak kwiaty pozbawione światła. W czwórkę nie stworzą społeczeństwa, starsze rodzeństwo nie zastąpi rodziców…

Myślałam, że wiem, czego się spodziewać po książce, że to zamknięcie paradoksalnie służy dobru dzieci, czekałam na dzień, kiedy pewne siebie i swojej wartości dla rodziny, będą mogły opuścić swoje więzienie. Zostałam zaskoczona, porażona kolejnymi zdarzeniami, których nigdy w życiu nie byłabym w stanie przewidzieć. Zadawałam sobie pytanie, czy ludzki charakter może się tak diametralnie zmienić, będąc pod wpływem pewnych bodźców, czy może niektóre zachowania, uśpione w czasie dobrobytu, dochodzą do głosu, gdy trzeba walczyć o przywileje. Nie mogłam uwierzyć, że matce tak łatwo przyjdzie udawanie, że nie ma dzieci. Że babce religia przysłoni uczucia do wnuków.

Nie mogę pominąć kazirodztwa, które ma w książce ogromnie znaczenie. Pokazane zostało jako zło w oczach Boga i ludzi. Co powoduje, że osoby będące rodziną, nagle zaczynają widzieć w sobie partnerów, osoby atrakcyjne seksualnie? Czy można to tłumaczyć surowym wychowaniem i samotnością? Czy ich wybór jest najlepszy, bo tak dyktuje im serce, czy może najlepszy, bo jedyny możliwy?

To mocna książka, która wstrząsa i porusza, nie da się przejść obok opisanej historii obojętnie. Mam nadzieję, że to tylko fikcja literacka, że żadna matka nie byłaby w stanie zrobić swoim dzieciom tego, co Corrine… Po takim zakończeniu, mam ochotę na ciąg dalszy sagi.


Książka bierze udział w wyzwaniach:










Książki Virginii C. Andrews:
- Moja słodka Audrina 
- cykl: Rodzina Cutlerów
 1.  W rękach losu
 2. Sekrety poranka
 3. Dziecko grzechu
 4. Nocne szepty
 5. Czarna godzina
- cykl: Rodzina Landry
 1. Ruby
 2. Perła we mgle
 3. Cały ten blichtr 
 - cykl: Rodzina Loganów
 1. Melody
- cykl: Rodzina Hudsonów
 1. Na imię mi Rain
 2. Uderzenie gromu
 3. W oku cyklonu 
 4. W blasku tęczy
- cykl: Rodzina Dollangangerów
 1. Kwiaty na poddaszu
 2. Płatki na wietrze
 3. A jeśli ciernie
 4. Kto wiatr sieje...
 5. Ogród cierni
- cykl: Rodzina Casteel
 1. Rodzina Casteel
 2. Mroczny anioł
 3. Upadłe serca
 4. Bramy raju
 5. W matni marzeń

środa, 3 czerwca 2015

Jojo Moyes - Zanim się pojawiłeś

Gdy Lou straciła pracę, naszły ją obawy o przyszłość rodziny, jej dochody były ważną pozycją w domowym budżecie. Jak miała znaleźć nową posadę bez odpowiedniego wykształcenia, z doświadczeniem pracy jedynie w kawiarni? Dlatego propozycję dobrze płatnej pracy: opieki na mężczyzną z porażeniem czterech kończyn, potraktowała jak dar. Lou szybko przekonała się, że nie będzie to łatwy zarobek, a rozgoryczony Will nieraz zepsuje jej pogodny nastrój. Coś jednak zaczęło się zmieniać, Will wpuścił Lou do swojego świata i pozwolił poznać się od lepszej strony. Kiedy dziewczyna poznaje jego tajemniczą umowę z rodzicami, dokłada wszelkich starań, by Will odzyskał znów radość życia. Ale czy to wystarczy?
Brzmi jak początek przejmującego romansu, prawda? Ja w każdym razie tak się nastawiłam. I musiałam z niechętnym uznaniem przyznać, że ta historia to zdecydowanie coś więcej niż powieść o miłości. Oryginalny tytuł lepiej oddaje treść książki, pozwala na domysły, kto na kogo miał wpływ... Will był aktywnym, bogatym, przystojnym i pewnym siebie mężczyzną, który od życia brał, na co miał ochotę. Wypadek zmienił wszystko, Will stał się całkowicie zależny od innych i po dwóch latach miał dość takiego życia. Kalectwo zmusiło go, by został człowiekiem, jakim nigdy nie chciał być. Spotkanie Lou, choć wymuszone, wniosło w jego ponure życie trochę słońca. Ale nie tylko ona sprawiała, że się zmieniał, on też miał na nią duży wpływ, próbował jej pomóc zrozumieć, że jeszcze wszystko może zmienić, podczas gdy on nie miał już tej możliwości. Mógł samodzielnie podjąć już tylko jedną ważną decyzję. Czy słuszną?

"Zanim się pojawiłeś" jest głosem w dyskusji próbującej ustalić, czy człowiek ma prawo decydować o zakończeniu swojego życia. Czy osoba, której całe życie było niesamowitą przygodą, a teraz jest przykuta do wózka, zdana na łaskę lekarzy, pielęgniarek, opiekunów, może zdecydować, że to nie ma sensu i nie chce takiego istnienia. Nie potrafię zrozumieć takiego podejścia. Nawet nie chcę się zastanawiać, jak sama bym się czuła w takiej sytuacji. Książkę czytałam z ostrożnym optymizmem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie.

Jojo Moyes stworzyła piękną historię o miłości, która ma do pokonania przeszkody, by móc trwać dalej. Lou i Will- tacy odmienni, a jednak podobni do siebie. Głównym narratorem jest Lou, lecz w kilku rozdziałach oddaje głos innym, byśmy mogli spojrzeć na historię z różnych perspektyw. Autorka pokazywała różne racje, jednak ja ciągle obstawałam przy swojej wersji zakończenia: musi być happy end! I wiecie co? Wiecie?

Książki Autorki:
- Ostatni list od kochanka
- Razem będzie lepiej
- Srebrna Zatoka
- Zakazany owoc
- Zanim się pojawiłeś

wtorek, 5 maja 2015

Cecelia Ahern - Na końcu tęczy

Rosie i Alex są przyjaciółmi od dzieciństwa. Kiedy to możliwe- są nierozłączni, kiedy coś ich rozdziela- piszą do siebie listy, maile i smsy. I właśnie z tych wiadomości poznajemy historię ich życia. Kiedy rodzice Alexa przeprowadzają się do Ameryki i zabierają chłopaka ze sobą, Alex i Rosie są zrozpaczeni. Ich życia wpadają na inne tory, a pewne sytuacje sprawiają, że nic już nigdy nie będzie takie, jak kiedyś... Czy ich przyjaźń przetrwa wszystkie próby? I czy w ogóle jest możliwa przyjaźń między kobietą ma mężczyzną?
Cecelia Ahern stworzyła kolejną pełną kojącego ciepła powieść (wydaną w 2014 roku jako „Love, Rosie”, przy okazji promowania filmu pod tym samym tytułem). Z rozbawieniem czytałam liściki dzieci, często wymieniane w szkole, z nadzieją wczytywałam się w listy nastolatków, listy dorosłych ludzi często napawały mnie smutkiem. W tej książce nie ma narratora, nie ma dialogów (no, chyba że na internetowym czacie). Historię Rosie i Alexa poznajemy z listów, które piszą do siebie, do swoich przyjaciół, rodziny. Ta nietypowa forma nie przeszkadzała w czytaniu, raczej wprowadzała element świeżości, choć o wszystkich wydarzeniach dowiadywałam się po fakcie, gdy któryś z bohaterów opisał je w liście. Zabawne sytuacje, błędy w pisowni popełniane przez dzieci (i nie tylko!), nadzieja na pozytywne zakończenie- te elementy sprawiały, że książkę „Na końcu tęczy” czytałam z uśmiechem na twarzy. I muszę przyznać, że zakochałam się w tej historii.

Alex i Rosie nie byli ideałami, popełniali błędy, kłócili się, a jednak ciągle wracali do swojej przyjaźni. Czasem denerwowało mnie ich zachowanie, potem znów ich uwielbiałam. Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy zrozumieją, kim są dla siebie, przecież ja to wiedziałam od początku! Im było trzeba trochę więcej czasu… Ale czy mogą żałować, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej? Życzyłam im lepszej wspólnej historii, lecz wtedy straciliby ważną cząstkę siebie.

Jak długo można czekać na miłość? Chciałam, żeby to było dla nich prostsze, jedno spojrzenie, czy słynne wspólne milczenie i już wiadomo. Jednak bohaterowie przekonali się, że to nie wystarczy. Nauczyli się walczyć o swoje marzenia, a nie biernie czekać na ich spełnienie.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Najpierw książka, potem film
(Love, Rosie/ premiera: 05.12.2014)
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik (coś białego)








Książki Autorki:
- Dziewczyna w lustrze
- Dziękuję za wspomnienia
- Gdybyś mnie teraz zobaczył
- Kiedy Cię poznałam (premiera 6 maja 2015)
- Kraina zwana Tutaj
- Love, Rosie (wydana przedtem jako "Na końcu tęczy")
- Podarunek
- Pora na życie
P.S. Kocham Cię {9/10} + EKRANIZACJA: "P.S. Kocham Cię"
- Sto imion
- Zakochać się

sobota, 22 listopada 2014

Paullina Simons- Jedenaście godzin

Autorka wspaniałego "Jeźdźca Miedzianego" i przeciętnej "Pieśni o poranku" - Paullina Simons. Postanowiłam przekonać się, jak poradziła sobie w przypadku nieco krótszej powieści - "Jedenaście godzin".



Didi Woods mimo bardziej zaawansowanej ciąży, postanowiła wstąpić do centrum handlowego przed lunchem z mężem. Był upalny, lipcowy dzień, a kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży powoli robiła zakupy. Kiedy odezwał się do niej nieznajomy mężczyzna w kolejce po precle, Didi od razu poczuła irracjonalny niepokój. Wzmógł się, gdy zorientowała się, że mężczyzna wszedł za nią do kolejnego sklepu. Za nią? Chyba poniosła ją wyobraźnia! Przeszła jeszcze kilka sklepów, nie zauważając podejrzanego mężczyzny, dopóki nie wyrósł przed nią, kiedy chciała wsiąść do samochodu. Nietrudno mieć przewagę fizyczną nad kobietą w ciąży, dlatego bez większych problemów zabrał ją do swojego samochodu. Porwał ją, ale nie dla okupu. Co było celem mężczyzny? Czy mąż Didi zdoła przekonać policję, by wszczęła poszukiwania zaledwie kilka godzin po zniknięciu żony? Wszyscy zdają sobie sprawę, że czas ma tu decydujące znaczenie.

Paullina Simons stworzyła powieść, która porywa od pierwszych stron. Świetnie zbudowała napięcie, strach Didi przed czymś złym, co może się stać, udzielił się także mnie. Paradoksalnie, bardziej bałam się, zanim nastąpiło porwanie, lęk przed nieokreślonym zagrożeniem był dużo silniejszy, niż po nastąpieniu tego zdarzenia. Książka mocno poruszała, szokowała. W społeczeństwie przecież panuje przekonanie, że kobiecie w ciąży należy pomagać, ustąpić miejsce, podnieść coś. Porywacz pogwałcił te zasady, traktował Didi brutalnie, zbyt brutalnie, nie zważając na jej stan. A Didi przede wszystkim pamiętała o dziecku, starała się je chronić w miarę możliwości w tych trudnych warunkach, nie chciała ryzykować niczego, co mogłoby zaszkodzić maleństwu. Razem z porywaczem często rozmawiali o Bogu i przeznaczeniu. Didi wierzyła, modliła się, zwracała się o pomoc do Boga i zastanawiała się, dlaczego nie widzi jej cierpienia. Jej wiara została wystawiona na poważną próbę. ale nie pozwoliła sobie na zwątpienie- wtedy stałaby się zbyt podobna do swojego porywacza. Powieść pokazała, jak zmienia się charakter w ekstremalnej sytuacji. Porwanie sprawiło, że miła i pogodna Didi, dobra  żona, kochająca matka dwóch dziewczynek, stała się zdesperowaną kobietą, która za wszelką cenę chce ocalić życie swoje i swojego nienarodzonego dziecka. 

Przy powieści spędziłam bardzo miły i wieczór, tylko żałowałam, że tak szybko się ją czyta. I choć zakończenie było emocjonujące, pozostał pewien niedosyt. Mimo wszystko- niezapomniane przeżycia gwarantowane :)

Pozostałe książki autorki:
- Bellagrand
- Czerwone liście
- Droga do raju
- Dzieci wolności
- Dziewczyna na Times Square
- Jeździec miedziany
- Ogród letni
- Pieśń o poranku
- Przepisy Tatiany
- Tatiana i Aleksander
- Tully

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
- Historie z trupem

wtorek, 16 września 2014

Cecelia Ahern - Pamiętnik z przyszłości

Gdybyście mieli możliwość poznania przyszłości, skorzystalibyście z tej szansy? A gdyby poznana przyszłość Wam nie odpowiadała, zrobilibyście coś, żeby ją zmienić? Jeśli chcecie sprawdzić, jak wiedzę o przyszłości wykorzystywała bohaterka magicznej książki Cecelii Ahern "Pamiętnik z przyszłości"- zapraszam do zapoznania się z moją recenzją.



Kiedy ma się wszystko, nie docenia się niczego. Do takiego wniosku doszła Tamara Goodwin, kiedy po samobójstwie ojca i przejęciu majątku przez bank, musiała wraz z matką przenieść się do jej brata i jego żony na wieś. Szesnastolatka nie czuła się tam dobrze. Denerwowała ją nadopiekuńczość i tajemnice ciotki. I otępienie mamy. Nudziła się w tej małej, choć urokliwej wiosce, z ruinami zamku (przepraszam, z zamkiem). Dlatego chętnie nawiązywała kontakty ze wszystkimi (nielicznymi) osobami, które spotykała. Każda z nich wniosła coś do jej życia. Począwszy od Marcusa, obwoźnego bibliotekarza, dzięki któremu zdobywa tytułowy pamiętnik, poprzez siostrę Ignacjusz, po Weasleya. Kiedy dziewczyna postanawia odkryć tajemnice ciotki, nie spodziewa się, do czego to doprowadzi. Bo posiadanie pamiętnika, w którym opisany był jutrzejszy dzień, nie był najbardziej zaskakującą rzeczą, jaka jej się przytrafiła...

Po raz kolejny Cecelia Ahern świetnie trafiła w mój gust czytelniczy. Za pierwszym razem historią o sile miłości (moja recenzja książki "P.S. Kocham Cię"). Tym razem urokliwym krajobrazem oraz tajemnicą rodzinną. Oraz optymizmem promieniującym z kart tej książki, sprawiającym, że czytałam ją (poza niektórymi fragmentami) z uśmiechem na twarzy, bo tak właśnie działa magia. Choć akcja rozwijała się powoli, historia nie pozwalała się nudzić. A pod koniec nabrała takiego tempa, że nie mogłam odłożyć książki, dopóki jej nie skończyłam. Bohaterowie zmieniali się wraz z kolejnymi stronami. Na początku Tamara była rozpieszczoną nastolatką, dbającą tylko o siebie, którą niełatwo było polubić. Jednak tragedia, która ją dotknęła, nie pozostała bez wpływu na jej charakter, pozwoliła jej spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i zrozumieć, co było złe. Zdziwiła mnie metamorfoza jeszcze jednej osoby, ale żeby zbyt wiele nie zdradzać, nie powiem Wam o kogo chodzi. Kto przeczytał, ten wie. Kto nie wie, niech przeczyta :D

W ten sposób dochodzimy do podsumowania. Bo jeśli jeszcze zastanawiacie się, czy przeczytać jakąś książkę Cecelii Ahern, to możecie przestać się zastanawiać, bo odpowiedź brzmi: TAK! :)


A jest w czym wybierać:
- Na końcu tęczy + EKRANIZACJA: "Love, Rosie" (w polskich kinach od 7 listopada!)
- Gdybyś mnie teraz zobaczył
- Kraina zwana Tutaj
- Dziękuję za wspomnienia
- Podarunek
- P.S. Kocham Cię {9/10} + EKRANIZACJA: "P.S. Kocham Cię"
- Sto imion
- Pora na życie
- Dziewczyna w lustrze
- Zakochać się






Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
- Klucznik (sierpniowy- 2 w 1: literatura europejska, (wy)pożyczona)

piątek, 5 września 2014

Priscille Sibley- Obietnica Gwiezdnego Pyłu

Spróbuj to sobie wyobrazić (choć kobietom może być trudniej). Masz żonę, którą kochasz nad życie i która już nigdy nie odzyska przytomności. Spełnisz jej wolę i nie pozwolisz jej egzystować jako warzywo? A co jeśli w tym momencie decydujesz nie tylko o jej życiu? Zapraszam na recenzję książki "Obietnica gwiezdnego pyłu" - Priscille Sibley, o trudnych moralnych i emocjonalnych dylematach.


"Była sobie kiedyś dziewczyna, która tak bardzo kochała gwiazdy, że poleciała rakietą..."  str 412

Elle była astronautą. Matt neurochirurgiem. Od dziecka się przyjaźnili, przez wiele lat kochali, aż wreszcie pobrali i przez kilka lat byli ze sobą szczęśliwi. Do pewnego tragicznego dnia...
 Wczoraj wieczorem leżeli na tarasie, wtuleni w siebie, szczęśliwi, oglądając spadające gwiazdy. Dziś wieczorem ona leży na szpitalnym łóżku, po skomplikowanej operacji, z uszkodzeniami mózgu, a on siedzi przy niej i próbuje pogodzić się z myślą, że nie pozostało nic innego, niż spełnić życzenie żony- odłączyć ją od urządzenia sztucznie podtrzymującego życie. Gdy wydaje się, ze nie ma już nadziei, okazuje się, że jest szansa na przeżycie. Ale nie dla jego żony, tylko dla ich dziecka, okazuje się bowiem, że kobieta jest w ciąży! Matt postanawia, że wbrew oświadczeniu życia Elle, nie pozwoli na odłączenie aparatury, dopóki dziecko się nie urodzi. Nie ma jednak wielu sprzymierzeńców. Jego matka i większość rodziny, uważają, że to nieludzkie użyć ciała kobiety jako inkubatora dla płodu, który ma zaledwie kilka tygodni. Zwłaszcza w tej sytuacji, kiedy Elle wyraźnie zastrzegła, że mają pozwolić jej umrzeć, bojąc się losu swojej matki, która powoli i w cierpieniu umierała na raka. Obie strony zatrudniają prawników i rozpoczyna się sądowa (i pozasądowa) walka o to, czy prawo matki do decydowania o swoim życiu jest ważniejsze niż prawo dziecka (płodu) do życia.

"W tamta noc- naszą ostatnią noc - leżeliśmy przepełnieni zachwytem, ponownie urzeczeni Perseidami, które przeistaczały pył kosmiczny we wstęgi światła." str 9

W sierpniu trafiałam na książki poruszające trudną tematykę i ta była jedną z nich. Jedne z pierwszych zdań o oglądaniu spadających gwiazd, sprawiło, że od razu poczułam emocjonalnie związana z bohaterami. Sama zawsze w sierpniu z chłopakiem czekam na Perseidy i są to dla mnie jedne z piękniejszych chwil w ciągu roku. Dlatego wydarzenia z następnych stron szczególnie mocno we mnie uderzyły. Całym sercem byłam po stronie Matta, razem z nim przeżywałam tę tragedię i zastanawiałam się, jak on sobie poradzi. Szczególnie, że co jakiś czas autorka pozwalała nam się przenieść do przeszłości i poznać miłosną historię tej pary.


Matt uważa, że wie, czego pragnęłaby jego żona w tej sytuacji. Choć wie, jak cierpiała jej matka, wierzy, że pragnienie urodzenia dziecka było silniejsze. Ale czy zdoła udowodnić to przed sądem? Jako neurochirurg musiał zdawać sobie sprawę, że Elle już nigdy się nie wybudzi. A jednak ciągle miał nadzieję, że stanie się cud.

"Powtórzyłem badanie neurologiczne. Nic poza tym się nie zmieniło. Nie było mowy o żadnym cudzie. A może jednak stał się cud- czeka i robi fikołki." str 285

Walka przed sądem o prawo do uratowania dziecka, czy inaczej wykorzystania ciała żony, budzi wiele kontrowersji. Kto ma prawo ocenić, co chciałaby osoba, która już nigdy nie odzyska świadomości? Czy zdanie męża może być ważniejsze od oświadczenia woli? Próbowałam się postawić w tej sytuacji. Pomijając nawet koszty opieki w szpitalu czy innym ośrodku, czy zgodziłabym się, aby utrzymywano mnie sztucznie (podkreślam, że sztucznie, bez aparatury bym nie przeżyła) przy życiu, żeby utrzymać ciążę? Nie wiem. Zresztą decyzja nie należałaby i tak do mnie (a może warto już teraz napisać oświadczenie woli? jak to działa w Polsce?). Jeśli nie czułabym bólu, nie miałabym nic przeciwko temu, żeby być żywym inkubatorem dla własnego dziecka, ale kto może to zagwarantować? Jednak czy samotny mężczyzna będący w żałobie będzie dobrym ojcem dla nowonarodzonego dziecka? Myślę i myślę i nadal nie wiem..

Trudne decyzje, trudne tematy do rozmyślań, wzbudzające bardzo wiele emocji. Naprawdę polecam tę książkę, udany debiut!

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+3,1)
- Czytam opasłe tomiska (416 stron)
- Klucznik sierpniowy - (wy)pożyczona




"Odblask" ciągle czeka na osobę, która zabierze go w dalszą podróż ;) Szczegóły akcji "Podaj dalej, czyli książka w podróży" znajdziecie TUTAJ.



piątek, 8 sierpnia 2014

David Nicholls - Jeden dzień

Dex i Em. Em i Dex. To miała być wspaniała historia o źle dobranej parze. Jesteście ciekawi mojej opinii o książce "Jeden dzień" Davida Nichollsa?

Ona- idealistka, niepewna siebie dziewczyna, wierząca w sens manifestacji, chce zostać pisarką.
On - bogaty, przystojny, pewny siebie. W przyszłości chciałby być dokładnie taki sam.

Ostatnią noc studenckiego życia spędzili razem, nie tylko rozmawiając i snując plany na przyszłość. Zdawali sobie sprawę, że nie są dla siebie stworzeni, że ich cele i pragnienia się różnią, dlatego nie myśleli o związku, ale postanowili utrzymywać kontakt. Śledzimy ich losy przed 20 lat, każdego 15 lipca sprawdzamy co się u nich dzieje. Czy studencka znajomość ma prawo przetrwać, przez tyle lat?

Emma ma świadomość, że kocha Dextera, jednak jeszcze bardziej jest pewna tego, że nie powinni ze sobą być. W każdym liście pisanym do niego na początku znajomości, stara się ukrywać siłę swojego uczucia. On zaś traktuje ją wyłącznie jako przyjaciółkę, której może się pochwalić swoimi licznymi podbojami miłosnymi. I podczas gdy Emma utkwiła w nudnej i męczącej pracy w restauracji, Dexter został prezenterem telewizyjnym, spełniając swoje marzenie z młodości- nadal był przystojny i bogaty. Choć ich życie diametralnie się różniło, mimo tego coś przyciągało ich do siebie i sprawiało, że nadal spotykali się co jakiś czas. Ale ich rozmowy coraz częściej kończyły się kłótniami, nie byli już tymi samymi ludźmi, co parę lat temu. Kilka zdarzeń sprawia, że ich życie kompletnie się odmienia, nic już nie jest takie jak dawniej, a przyjaciele muszą poradzić sobie z nowym podziałem ról. 

Od razu przyznam, że miałam wobec tej książki ogromne oczekiwania. Najpierw słyszałam o świetnym filmie, który "koniecznie musisz obejrzeć!". Potem okazało się, że jest on ekranizacją książki, która jest jeszcze lepsza. Dlatego wiedziałam, że muszę ją przeczytać! I wiecie co? Rozczarowałam się. Oczekiwałam wspaniałej historii miłosnej, silnych emocji, podobnych do tych, które wywołała książka "P.S. Kocham Cię". Nie dostałam tego. Owszem, historia jest dobra, unikalna. Jednak przez większość książki bardziej się nudziłam i denerwowałam na bohaterów, niż wzruszałam. Może byłoby inaczej, gdybym nie spodziewała się niczego po tej powieści, nie czytała pozytywnych recenzji czy opinii na okładce. Dlatego jeśli jeszcze jej nie czytaliście i jesteście zniechęceni moją niezbyt pozytywną opinią, mimo tego przeczytajcie "Jeden dzień" i myślę, że Wy z kolei rozczarujecie się pozytywnie. Poważnie ;) Bo to nie jest zła książka, gdyby nie moje wygórowane oczekiwania, oceniłabym ją wyżej.

Inne książki autora:
- Dobry początek
- Dubler
- Szansa na sukces


Książka bierze udział w wyzwaniach:



piątek, 11 lipca 2014

P.S. Kocham Cię


Nie wiem, czy to dzięki Waszym opiniom na blogach, czy dzięki temu, że akurat tę książkę wybrałam na pierwsze spotkanie z Ahern, ale jestem zachwycona, zakochałam się od pierwszego rozdziału i chcę więcej!

Holly ma niecałe 30 lat i od dwóch miesięcy jest wdową. Jej mąż Gerry miał raka mózgu i przegrał tę nierówną wojnę, a ona nie potrafi się z tym pogodzić i rozpocząć życie na nowo. Nie wychodzi z domu, prawie nie spotyka się z innymi ludźmi. Aż do dnia, kiedy wreszcie odważa się pojechać do rodziców i odebrać kopertę zaadresowaną do niej. Okazuje się, że w środku są krótkie listy od Gerrego, w których zleca jej do wykonania różne czynności. I tak zaczyna się jej powrót do normalnego życia. Nadal nie jest jej łatwo, ale te liściki otwierane na początku każdego miesiąca nadają sens jej istnieniu, skłaniają do działania i zmuszają do wyjścia z domu. A co najważniejsze- Holly dzięki nim czuje się, jakby Gerry był przy niej i nadal ją kochał, tak jak zapewniał na końcu każdego liściku. Kobieta może liczyć na wsparcie swojej licznej rodziny oraz przyjaciół, jednak czy będzie w stanie spełnić wszystkie polecenia zmarłego męża i zacząć tworzyć nowe wspomnienia, zamiast ciągle żyć przeszłością?

Jak wspomniała- książka urzekła mnie od początku. Już po kilku stronach zaczęłam płakać razem z Holly, współczując jej po śmierci ukochanego. Doskonale rozumiałam jej stan, niechęć do dalszego samotnego życia. I chociaż często śmiałam się z jej przygód z przyjaciółkami, nadal wyczuwałam jej smutek. Cecelia Ahern opisała piękną miłość, historię kobiety i mężczyzny, którzy byli dla siebie wszystkim: kochankami, przyjaciółmi, bratnimi duszami. Gerry znał Holly tak dobrze, że wiedział, jak ciężko jej będzie po jego śmierci, postanowił jej ułatwić przeżycie żałoby, mobilizując do zadań. Może nawet nie zdawał sobie sprawy, że jego listy staną się jej przykazaniami, jedynym powodem do życia. Jednak co zrobi Holly, gdy listów zabraknie? 

Jeśli poszukujecie książki idealnej, to naprawdę polecam- łzy, wybuchy śmiechu, znajdziecie tutaj wszystko. Opisane cierpienie jest prawdziwe do bólu, ale mimo wszystko daje nadzieję, że śmierć bliskiej osoby nie musi być też naszą śmiercią, zawsze można spróbować żyć od nowa. A co najważniejsze- książka nie jest przewidywalna, za co dziękuję Autorce ;)



Pozostałe książki autorki:
- Na końcu tęczy
- Gdybyś mnie teraz zobaczył
- Kraina zwana Tutaj
- Dziękuję za wspomnienia
- Podarunek
- Pamiętnik z przyszłości
- Sto imion
- Pora na życie
- Dziewczyna w lustrze
- Zakochać się










Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Czytam opasłe tomiska456 str