Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - Inna bajka

Jedna noc sprawiła, że wymarzona przyszłość Karoliny pękła jak bańka mydlana. Nie skończy studiów, nie pójdzie na staż, nie zdobędzie świetnej pracy. Jest w ciąży i nie chce o tym powiedzieć ojcu dziecka, by nie psuć szczęścia przyjaciółki. Jednak to czas zweryfikuje, kto jest jej prawdziwym przyjacielem, a kto zniknie z jej życia. Czy ta bajka może się dobrze skończyć?

Gdy ktoś lub coś rujnuje Ci marzenia, jak na to reagujesz? Z radością przyjmujesz nadchodzącą zmianę, czy może walczysz, próbując za wszelką cenę wrócić do poprzedniego dobrego etapu w swoim życiu? Karolina była ambitna, miała dalekosiężne plany, wiedziała co chce robić na piątym roku studiów i w dalszym życiu. Nie przewidywała w nich wakacyjnej wpadki, ciąża w tym wieku wydała się jej karą. Tego nie mogła cofnąć, zaprzeczanie nie odczarowało rzeczywistości. Piąty rok studiów zaczęła z nudnościami i mocnym postanowieniem, że ojciec dziecka nie dowie się o ciąży.


W ciągu dziewięciu miesięcy Karolina zmieniała się. Przekonała się, jak nietrafnie oceniała swoich bliskich. Zaskoczyła ją reakcja babki i ojca. Zdziwiło zachowanie ludzi, których uważała za swoich przyjaciół. Choć dla siebie nie widziała nadziei na miłość, konsekwentnie odmawiając sobie jakichkolwiek prób, mieszała w związkach obok siebie, zawsze w dobrych intencjach. 

Spodobała mi się konstrukcja postaci w powieści, takich naturalnych, z charakterystycznymi cechami. Takich bohaterów jak Karolina, czy jej babcia, musiałam polubić od razu! Cała książka utrzymana była w pogodnym nastroju, choć życie głównej bohaterki nie zawsze było łatwe. Ale ciągle wierzyłam, że taka realistka, jak ona, da sobie radę z problemami, wytrwa w swoich postanowieniach. To historia o miłości, która pojawia się nieśmiało, niepostrzeżenie, by po dziewięciu miesiącach wybuchnąć z ogromną siłą, niszcząc wszystkie negatywne wspomnienia. Tak, mówię o miłości do dziecka. Ale inna miłość też się pojawia, choć może nie w tak oczywisty sposób. 


"Inna bajka" ma szczęśliwe zakończenie. Choć Karolina nie tak wyobrażała sobie przyszłość, zmiana scenariusza wcale nie wyszła jej na złe. Odkryła w sobie siłę. Choć nie była księżniczką, w synku odnalazła swojego księcia i największe na świecie szczęście. Czego chcieć więcej? To książka idealna na letnie czytanie, pozostawiła mnie z uśmiechem na ustach i mnóstwem pozytywnych uczuć w sercu.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Klucznik 1.  Tyłem, bokiem lub z profilu

Książki autorki:
- Dom na skraju
- Inna bajka
- Meandry miłości
- Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek
- Nie licząc kota, czyli kolejna historia miłosna

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Sarah Jio - Marcowe fiołki

Po rozstaniu z mężem, Emily, pisarka, wyjeżdża na miesiąc do starej ciotki, na wyspę, gdzie w dzieciństwie spędzała wakacje. Prawie natychmiast pojawiają się przy niej dwaj mężczyźni- jej były chłopak Greg i tajemniczy Jack. Ale nie tylko oni pochłaniają uwagę kobiety. Emily znalazła w swojej sypialni pamiętnik sprzed sześćdziesięciu lat. Nie potrafi oderwać się od lektury, tym bardziej, że przyjaciółka ciotki podpowiedziała jej, że dzięki niemu zrozumie historię swojej rodziny.
Po trochę trudniejszych lekturach miałam ochotę na powieść o miłości ze szczęśliwym zakończeniem i liczyłam na to, że książka Sarah Jio "Marcowe fiołki" zapewni mi to, podobnie jak w zeszłym roku "Dom na plaży". Historia zapowiadała się cudownie. Kobieta szukająca pocieszenia w miejscu, które kocha od lat. Przystojny mężczyzna (a nawet dwaj!) i obiecująca znajomość. A do tego tajemnice sprzed lat. Idealny zestaw. Chciałam poznać wszystkie sekrety, zrozumieć ciągły brak odpowiedzi na niektóre pytania.

Polubiłam Emily, świetnie rozumiałam jej uczucia i wątpliwości, podziwiałam za pewne decyzje. Dałam się uwieść klimatowi książki. Cudowne miejsce, przyroda budząca się do życia, dająca nadzieję, nowy, lepszy początek. Wiedziałam, którego mężczyznę wybierze Emily, ale nie przeszkadzało mi to w odbiorze. Od autorki dostałam to, czego potrzebowałam - lekką, ciepłą książkę o miłości, którą czyta się niezwykle szybko i która przenosi nas w świat pięknych uczuć. "Marcowe fiołki" polecam każdemu, kto chce sięgnąć po historię miłośną z gwarancją dobrego zakończenia. Poprawia humor w taką deszczową pogodę.

Książki Sarah Jio:
- Dom na jeziorze
- Dom na plaży {ocena 7/10}
- Jeżynowa zima
- Kameliowy ogród
- Marcowe fiołki {ocena 7/10}

środa, 3 czerwca 2015

Jojo Moyes - Zanim się pojawiłeś

Gdy Lou straciła pracę, naszły ją obawy o przyszłość rodziny, jej dochody były ważną pozycją w domowym budżecie. Jak miała znaleźć nową posadę bez odpowiedniego wykształcenia, z doświadczeniem pracy jedynie w kawiarni? Dlatego propozycję dobrze płatnej pracy: opieki na mężczyzną z porażeniem czterech kończyn, potraktowała jak dar. Lou szybko przekonała się, że nie będzie to łatwy zarobek, a rozgoryczony Will nieraz zepsuje jej pogodny nastrój. Coś jednak zaczęło się zmieniać, Will wpuścił Lou do swojego świata i pozwolił poznać się od lepszej strony. Kiedy dziewczyna poznaje jego tajemniczą umowę z rodzicami, dokłada wszelkich starań, by Will odzyskał znów radość życia. Ale czy to wystarczy?
Brzmi jak początek przejmującego romansu, prawda? Ja w każdym razie tak się nastawiłam. I musiałam z niechętnym uznaniem przyznać, że ta historia to zdecydowanie coś więcej niż powieść o miłości. Oryginalny tytuł lepiej oddaje treść książki, pozwala na domysły, kto na kogo miał wpływ... Will był aktywnym, bogatym, przystojnym i pewnym siebie mężczyzną, który od życia brał, na co miał ochotę. Wypadek zmienił wszystko, Will stał się całkowicie zależny od innych i po dwóch latach miał dość takiego życia. Kalectwo zmusiło go, by został człowiekiem, jakim nigdy nie chciał być. Spotkanie Lou, choć wymuszone, wniosło w jego ponure życie trochę słońca. Ale nie tylko ona sprawiała, że się zmieniał, on też miał na nią duży wpływ, próbował jej pomóc zrozumieć, że jeszcze wszystko może zmienić, podczas gdy on nie miał już tej możliwości. Mógł samodzielnie podjąć już tylko jedną ważną decyzję. Czy słuszną?

"Zanim się pojawiłeś" jest głosem w dyskusji próbującej ustalić, czy człowiek ma prawo decydować o zakończeniu swojego życia. Czy osoba, której całe życie było niesamowitą przygodą, a teraz jest przykuta do wózka, zdana na łaskę lekarzy, pielęgniarek, opiekunów, może zdecydować, że to nie ma sensu i nie chce takiego istnienia. Nie potrafię zrozumieć takiego podejścia. Nawet nie chcę się zastanawiać, jak sama bym się czuła w takiej sytuacji. Książkę czytałam z ostrożnym optymizmem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie.

Jojo Moyes stworzyła piękną historię o miłości, która ma do pokonania przeszkody, by móc trwać dalej. Lou i Will- tacy odmienni, a jednak podobni do siebie. Głównym narratorem jest Lou, lecz w kilku rozdziałach oddaje głos innym, byśmy mogli spojrzeć na historię z różnych perspektyw. Autorka pokazywała różne racje, jednak ja ciągle obstawałam przy swojej wersji zakończenia: musi być happy end! I wiecie co? Wiecie?

Książki Autorki:
- Ostatni list od kochanka
- Razem będzie lepiej
- Srebrna Zatoka
- Zakazany owoc
- Zanim się pojawiłeś

środa, 13 maja 2015

Kathryn Tylor - Barwy miłości

Grace pechowo rozpoczyna trzymiesięczną praktykę w Londynie. Już na lotnisku zaczepia szefa, myśląc, że przyjechał ją odebrać. Potem okazuje się, że mieszkanie, które wynajęła, nie istnieje. Pomaga jej nowa koleżanka z firmy, Anne, proponując wspólne mieszkanie i ostrzegając przed nieprzyzwoicie przystojnym szefem. Na ostrzeżenia jest jednak za późno, gdyż Jonathan Huntington już zauważył Grace i zrobił z niej swoją asystentkę. To nie jedyna rola, jaką dziewczyna chciałaby odegrać w jego życiu. Czy ten pełen tajemnic mężczyzna pozwoli jej na to?
Ostatnio czytałam kilka recenzji tej erotycznej powieści, wszystkie wydały mi się dość pozytywne i bardzo chciałam sprawdzić, jak ja odbiorę tę książkę. Przy czytaniu nie udało mi się uniknąć porównań do trylogii o Greyu. Tym bardziej, że okładka jest utrzymana w bardzo podobnym klimacie, na pierwszy rzut oka kojarzącym się z tym słynnym (czy osławionym?) erotykiem.

Uwaga! Teraz ważna informacja: 
Przeczytałam wszystkie 3 części trylogii o Greyu i nie czuję się z tego powodu skrzywdzona przez los, powiem więcej: wciągnęła mnie historia Any i Christiana. Ale o ekranizacji nie mogę powiedzieć tego samego.

Niewątpliwą zaletą "Barw miłości" jest fakt, że bardzo dobrze i szybko się ją czyta, a zakończenie nie jest przewidywalne. Ale daleka byłabym od zachwytów nad tą książką. Historia jakich wiele ostatnimi czasy- on bogaty i przystojny, ona biedniejsza i niedoświadczona. Wpadają sobie w oko, ona zaczyna snuć wizje wspólnego życia i żywi do niego coraz głębsze uczucia, jemu zależy tylko na seksie (który jest zawsze fantastyczny) i jeśli nawet czuje coś więcej, skrywa to za swoimi zasadami. Ona deklaruje, że zrobi dla niego wszystko, ale gdy przychodzi do realizacji obietnicy...

Choć nie było tu wewnętrznej bogini, ani notorycznego przygryzania wargi, za to często pojawiała się perełka. Widać taki urok powieści erotycznej, zawsze jakieś źle dobrane określenie musi się przewijać w tekście i śmieszyć lub irytować. 

Dlaczego dałam dobrą ocenę? Bo mimo woli wciągnęłam się w tę historię, a otwarte zakończenie dobrze zagrało swoją rolę i sprawiło, że ciekawa jestem, jak się potoczą relację miedzy parą głównych bohaterów. Przypomniała mi wakacje, kiedy na wsi z kuzynką odkryłyśmy pudło harlequinów i zaczytywałyśmy się nimi, zupełnie nie przejmując się tym, że każdy był przewidywalny i podobny. Jeśli lubicie powieści erotyczne i potraficie je zaakceptować ze wszystkimi wadami gatunku, dajcie książce szansę. Ale jeśli na dźwięk słowa "Grey" wzdrygacie się z obrzydzenia, omijajcie "Barwy miłości" szerokim łukiem.


Twórczość autorki:
- Barwy miłości
- Nieznośna dziedziczka
- Twardy orzech do zgryzienia

wtorek, 5 maja 2015

Cecelia Ahern - Na końcu tęczy

Rosie i Alex są przyjaciółmi od dzieciństwa. Kiedy to możliwe- są nierozłączni, kiedy coś ich rozdziela- piszą do siebie listy, maile i smsy. I właśnie z tych wiadomości poznajemy historię ich życia. Kiedy rodzice Alexa przeprowadzają się do Ameryki i zabierają chłopaka ze sobą, Alex i Rosie są zrozpaczeni. Ich życia wpadają na inne tory, a pewne sytuacje sprawiają, że nic już nigdy nie będzie takie, jak kiedyś... Czy ich przyjaźń przetrwa wszystkie próby? I czy w ogóle jest możliwa przyjaźń między kobietą ma mężczyzną?
Cecelia Ahern stworzyła kolejną pełną kojącego ciepła powieść (wydaną w 2014 roku jako „Love, Rosie”, przy okazji promowania filmu pod tym samym tytułem). Z rozbawieniem czytałam liściki dzieci, często wymieniane w szkole, z nadzieją wczytywałam się w listy nastolatków, listy dorosłych ludzi często napawały mnie smutkiem. W tej książce nie ma narratora, nie ma dialogów (no, chyba że na internetowym czacie). Historię Rosie i Alexa poznajemy z listów, które piszą do siebie, do swoich przyjaciół, rodziny. Ta nietypowa forma nie przeszkadzała w czytaniu, raczej wprowadzała element świeżości, choć o wszystkich wydarzeniach dowiadywałam się po fakcie, gdy któryś z bohaterów opisał je w liście. Zabawne sytuacje, błędy w pisowni popełniane przez dzieci (i nie tylko!), nadzieja na pozytywne zakończenie- te elementy sprawiały, że książkę „Na końcu tęczy” czytałam z uśmiechem na twarzy. I muszę przyznać, że zakochałam się w tej historii.

Alex i Rosie nie byli ideałami, popełniali błędy, kłócili się, a jednak ciągle wracali do swojej przyjaźni. Czasem denerwowało mnie ich zachowanie, potem znów ich uwielbiałam. Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy zrozumieją, kim są dla siebie, przecież ja to wiedziałam od początku! Im było trzeba trochę więcej czasu… Ale czy mogą żałować, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej? Życzyłam im lepszej wspólnej historii, lecz wtedy straciliby ważną cząstkę siebie.

Jak długo można czekać na miłość? Chciałam, żeby to było dla nich prostsze, jedno spojrzenie, czy słynne wspólne milczenie i już wiadomo. Jednak bohaterowie przekonali się, że to nie wystarczy. Nauczyli się walczyć o swoje marzenia, a nie biernie czekać na ich spełnienie.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Najpierw książka, potem film
(Love, Rosie/ premiera: 05.12.2014)
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik (coś białego)








Książki Autorki:
- Dziewczyna w lustrze
- Dziękuję za wspomnienia
- Gdybyś mnie teraz zobaczył
- Kiedy Cię poznałam (premiera 6 maja 2015)
- Kraina zwana Tutaj
- Love, Rosie (wydana przedtem jako "Na końcu tęczy")
- Podarunek
- Pora na życie
P.S. Kocham Cię {9/10} + EKRANIZACJA: "P.S. Kocham Cię"
- Sto imion
- Zakochać się

środa, 22 kwietnia 2015

K.A. Tucker - Dziesięć płytkich oddechów


Kacey jako jedyna nie zginęła w wypadku samochodowym, w którym śmierć poniosły cztery bliskie jej osoby, jednak utraciła wtedy sens życia. I choć od tamtej pory minęły już cztery lata, ona ciągle nie może tego przeboleć i przebaczyć sprawcy. Z młodszą siostrą wyprowadzają się od rodziny, wynajmują tanie mieszkanie i rozpoczynają nowe życie w Miami. Zamknięta w sobie Kacey nie chce rozmawiać o przeszłości, tworzy wokół siebie mur obronny, który ciężko sforsować, nie chce nikogo dopuścić do siebie bliżej. A jednak jej zapora nie jest wystarczająco silna, Kacey, wbrew sobie zaprzyjaźniła się z sąsiadką i jej córeczką i zaczęła darzyć uczuciem przystojnego Trenta. Przed Kacey jeszcze ciągle kilka niebezpiecznych zakrętów na jej życiowej drodze. Czy pozwoli sobie pomóc?


Do tej pory byłam przekonana, że nie lubię nurtu YA/NA w literaturze, gdzie wszyscy bohaterowie są podobni i mają podobne zmartwienia. K.A. Tucker zmieniła moje zdanie. Kacey nie była zalęknioną studentką, lecz dziewczyną, z powodzeniem udającą pewną siebie, która utrzymywała siebie i młodszą siostrę. Swój strach maskowała agresją, cieplejsze uczucia- oziębłym tonem. Ale kiedy jej sąsiadem zostaje niesamowicie (a jakże!) przystojny Trent, Kacey przestaje być sobą i wszystko się zmienia… Oczywiście Trent też ma sekret z przeszłości (i tu mankament książki: już w połowie można się zacząć domyślać, o co chodzi), który rozbije ich związek, ale… sami wiecie, takie książki przecież muszą się dobrze kończyć!

Kilka scen łóżkowych napisanych ze smakiem, nie powinno razić osób nielubiących erotyków, ale pozwoliło oddać napięcie między młodymi ludźmi. Do tego dodajmy kilka zabawnych momentów i kilka takich, które wstrzymywały mój oddech na chwilę.

Dlaczego spodobała mi się taka przewidywalna, zgodna z regułami romansu książka?
Bo mnie wzruszyła, a ostatnio rzadko to się zdarza.
Bo bohaterowie, choć zwyczajowo idealnie wyglądający, nie mieli schematycznych charakterów.
Bo poruszony został problem pijanych kierowców, który wzbudza we mnie duże emocje.
Bo zauroczyła mnie okładka.
Bo książka pozwoliła mi się oderwać od rzeczywistości, kiedy tego potrzebowałam i spędzić miło czas.
Tylko tyle, czy aż tyle?
Mnie wystarczyło, a Wam?

Dlatego jeśli ciągle (lub prawie ciągle, jak ja) czytacie kryminały, oderwijcie się od nich na wieczór, czy dwa, sięgnijcie po „Dziesięć płytkich oddechów”. W ten sposób zaspokoicie kobiecą stronę duszy. Polecam! 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska 

Pozostałe książki K.A. Tucker:
Cykl Ten Tiny Breaths:
1. Dziesięć płytkich oddechów
2. Jedno małe kłamstwo
3. Cztery sekundy do stracenia

poniedziałek, 23 marca 2015

Jodi Picoult - Karuzela uczuć

Choć staram się dawkować sobie powieści Jodi Picoult, rzadko udaje mi się wyjść z biblioteki bez jej książki. Wybieram tytuł, który jako pierwszy rzuci mi się w oczy i mam pewność, że nie będę rozczarowana. Tym razem trafiłam na „Karuzelę uczuć”.
Chris i Emily znali się od urodzenia. Dokładniej: Chris znał Emily od momentu, w którym się urodziła, a on miał 3 miesiące. Ich rodzice mieszkali obok siebie i przyjaźnili się, więc dzieci dorastały razem, traktując się jak rodzeństwo, aż w pewnym momencie ich relacje się zmieniły i zostały parą, co wszystkim wydało się naturalną koleją rzeczy. Wszyscy wróżyli im wspólną przyszłość, byli nierozłączni i stworzeni dla siebie. Dlatego trudno było sobie wyobrazić, że pewnego dnia oboje znajdą się w szpitalu: martwa Emily i ranny Chris, oskarżony o morderstwo. Chłopak twierdzi, mieli oboje popełnić samobójstwo. Rozprawa sądowa wykaże, czy Chris jest winny, ale czy pozwoli na poznanie prawdy?


Czytając tę książkę, doszłam do wniosku, że Jodi Picoult lubi stawiać swoich bohaterów przed sądem. Pozwala czytelnikowi wysłuchać argumentów obrony, kontrargumentów oskarżenia, postanowienia przysięgłych (które ponownie mnie zszokowało. Czy ja czegoś nie rozumiem, czy naprawdę w USA nie decydują przepisy, ale zdanie kilku przypadkowych osób?). Sama nie ocenia, ale pozwala na wydanie własnej decyzji, poprzez ukazanie historii z różnych perspektyw.

Na scenę zostało wprowadzonych kilka postaci. Poza Chrisem, któremu towarzyszymy najczęściej, poznajemy także Emily, jej rodziców i rodziców Chrisa. Tak! – nie pomyliłam się, retrospekcje pozwoliły na poznanie Emily podczas kilku decydujących momentów w jej życiu, Autorka przenosiła czytelnika w czasie, by lepiej zrozumiał wydarzenia, które rozgrywały się w teraźniejszości.  Zostali przedstawieni rodzice nastolatków w różnych fazach rozpaczy. Matka Emily, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią córki, oskarża Chrisa o morderstwo. Jej ojciec, który wyrzuca sobie, że nie zauważył wcześniej cierpienia dziewczyny. Rodzice Chrisa, bezwzględnie wierzący w niewinność syna, próbujący pozbierać się i wieść normalne życie ze względu na swoją młodszą córkę. 

Tragedia, która mogła scalić przyjaźń, dokonała w niej rozłamu. Miłość tak bezgraniczna, że prowadzi do śmierci. Proces, w którym głównej roli nie gra prawda, a dowody przedstawiane przez strony. Jodi Picoult po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć powieść, która wciągnie czytelnika i postawi przed ciężką decyzją – kto był winny?
 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska
- Najpierw książka, potem film! - "W imię miłości" (The Pact, 2002)

Pozostałe książki Autorki:



















- Bez mojej zgody + EKRANIZACJA: "Bez mojej zgody" (My Sister's Keeper, 2009)
- Czarownice z Salem Falls + EKRANIZACJA: "Czarownice z Salem Falls"  (Salem Falls, 2011)
- Deszczowa noc (7/10)
- Drugie spojrzenie
Dziesiąty krąg (6/10) EKRANIZACJA: "Dziesiąty Krąg" (The Tenth Circle, 2008)
- Głos serca
- Jak z obrazka (7/10)
- Jesień cudów
- Już czas
- Krucha jak lód (9/10)
- Linia życia
Pół życia (6/10)
- Przemiana
- Świadectwo prawdy + EKRANIZACJA: "Cała prawda" (Plain Truth, 2004)
- Tam gdzie ty
- To, co zostało
- W imię miłości
- W naszym domu
- Zagubiona przeszłość
- Z innej bajki (napisana wraz z córką)

środa, 18 marca 2015

Sara Gruen - Woda dla słoni

O książce "Woda dla słoni" słyszałam już dawno, kojarzyłam filmową okładkę i byłam nastawioną na romans z akcją w Afryce. Chcecie wiedzieć, jak bardzo się myliłam?


Poznajcie Jacoba Jankowskiego. Ma ponad 90 lat i mieszka w domu opieki. Podekscytowany przyjazdem cyrku do miasta, zaczyna wspominać przeszłość.
Jacob był studentem weterynarii. Kilka dni przed zakończeniem studiów, dostaje wiadomość, że jego rodzice zginęli w wypadku, a majątek przeszedł na własność banku. Zrozpaczony chłopak nie był w stanie napisać egzaminów końcowych, uciekł, biegł przed siebie, aż opadł z sił i wskoczył do przejeżdżającego pociągu.  A pociąg okazał się należeć do wędrownego cyrku! Jacob poznał tu przyjaciół, spotkał miłość i przeżył najbardziej niesamowitą przygodę w swoim życiu.

Choć byłam nastawiona na prostą historię o miłości, urzekła mnie ta powieść. Z przyjemnością czytałam o cyrku jeżdżącym po Ameryce w latach 30. XX wieku, o niezwykle sprytnej słonicy i nieuzasadnionej przemocy (choć to już było mniej przyjemne). A także o zakazanej miłości, najpierw nieśmiałej, potem uderzającej z siłą zdolną przezwyciężyć wszelkie przeciwności. Jacob również przeszedł metamorfozę. Z pogrążonego w żałobie, zrozpaczonego, niepewnego przyszłości chłopaka, zmienił się w mężczyznę odpowiedzialnego za wiele stworzeń, znajdujących się pod jego opieką, gotowego na wszystko.

Jeśli jesteście przeciwnikami cyrku, ta książka raczej pogłębi Waszą niechęć. Bo chociaż możliwość poznania życia cyrku za kulisami sprawia, że historia jest niesamowita, to można też zobaczyć ciemną stronę tej instytucji rozrywkowej i to, jak traktowano zwierzęta.

Muszę wspomnieć o moim pierwszym skojarzeniu. Pamiętacie starą disneyowską bajkę o latającym słoniku Dumbo? Przy czytaniu książki, od razu mi się przypomniała i bez trudu wyobraziłam sobie pełne ludzi i zwierząt barwne cyrkowe wagony.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam opasłe tomiska
- Klucznik 2. Coś czerwonego
- Najpierw książka, potem film