poniedziałek, 3 marca 2014

Podsumowanie miesiąca

Troszkę spóźnione, ale już wszystko nadrabiam :)

Niestety luty nie był całkiem udanym miesiącem, przez ostatnie 2 tyg nie mogłam ćwiczyć i trochę mnie to rozbijało, jednak poniedziałkowe zajęcia Bokwy weszły mi w nawyk i bez nich tydzień zaczynał się jakoś gorzej ;) Przerwałam misję na Slank.pl, ale planuję do niej wrócić w najbliższym czasie (chyba, że zacznę chodzić na Zumbę). Dlatego w tym podsumowaniu nie będę publikować moich marnych fit-wyników ;) 

{Zresztą w marcu nie będę potrzebować treningów, żeby się pobudzić. Postanowiłam się przemóc i od dziś jeżdżę autem do pracy, dlatego przez godzinę dziennie mam puls w granicach 110 :P)

Brak aktywności fizycznej przełożył się na większą ilość przeczytanych książek, w tym miesiącu było ich 10, co od początku roku daje 18 książek i 47,7 cm. Pozytywnie zaskoczyły mnie "Igrzyska śmierci", myślałam, że jestem za stara na czytanie tego, a okazało się, że historia Katniss bardzo mnie wciągnęła. Oczywiście w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć Slaughter (zostały mi już tylko jej dwie książki :( ) oraz książek z zimową okładką. Moją opinię o "Miłości w stylu retro" możecie sprawdzić na lubimyczytac.pl, tutaj wspomnę tylko, że takie książki nazywam miłymi komediami romantycznymi, ta jest napisana w pomysłem, zresztą bardzo lubię książki Kinselli i jeśli chcecie przeczytać coś o miłości ze szczęśliwym zakończeniem, to naprawdę polecam :) Za to "Trzy oblicza pożądania" zdecydowanie odradzam :D



Filmów znów nie było zbyt dużo, ale powoli nadrabiam zaległości. Nie byłabym sobą, gdybym nie obejrzała jakiejś ekranizacji, "Triszna" jest na podstawie Tessy D'Uberville, choć powiązanie jest dość luźne i gdybym nie wiedziała o tym, to mogłabym nie połączyć filmu z książką. O "Igrzyskach Śmierci" chyba nie muszę dużo pisać, obejrzałam świeżo po przeczytaniu i chociaż książka lepsza, to film również mi się podobał. Na "Jestem Bogiem" trafiłam przypadkiem w TV i najpierw trochę oglądałam, a trochę czytałam, ale ostatecznie wygrał z książką. Czy jestem ostatnią osobą, która oglądała "Drogówkę"? Po filmach Wojciecha Smarzowskiego zawsze mam podobne odczucia, że wszystko o czym opowiada jest straszne, ale niestety prawdziwe. 


Miłego wieczoru! :)

P.S. I jeszcze bonus. Podobają się Wam matowe paznokcie? Na Zszywce znalazłam sposób, jak zrobić je domowym sposobem (wykorzystując mąkę). Podobał mi się efekt, ale metoda ma 2 wady, przez które już nie będę tak ozdabiać paznokci: strasznie długo schną, a potem baaardzo ciężko się je zmywa.

15 komentarzy:

  1. Lovely ma matowy topcoat - zmywa się łatwo, szybko schnie (o wiele szybciej niż sam lakier!) i efekt utrzymuje się do 5 dni. Polecam :)

    Domyślam się, że obie książki Slaughter tak samo fajne, jak poprzednie? Jakoś nie mogę się za nie zabrać... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli muszę odwiedzić Rossmana i sprawdzić to :D
      Slaughter trzyma poziom, nie wiem kogo będę potem tak uwielbiać :P

      Usuń
  2. 10 książek? oj... to wypadam przy Tobie co najmniej blado ;p
    Oglądałam Jestem bogiem (podobał mi się) i oglądałam Igrzyska śmierci, a przed Drogówka wzbraniam się jak tylko mogę, bo nie chcę obejrzeć i kropka ;p - więc nie jesteś ostatnią osobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę książek przeczytałam na telefonie w autobusach, teraz zmieniłam środek lokomocji, więc będzie ich mniej ;)
      Ja byłam ciekawa tego filmu, więc w końcu obejrzałam, ale nie będę Cię namawiać ;p

      Usuń
  3. wow 10 ksiazek - sporo;):)

    a jesli chcesz poczytac jeszcze wiecej o zdrowym stylu zycia, dietach, cwiczeniach, treningachy wskcz na http://beslimuk.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, sporo książek udało Ci się przeczytać, ja w tym miesiącu ledwo 5 ;-) "Drogówkę" oglądałam, a "Trisznę" na pewno obejrzę :-) A co do paznokci to dobrze wiedzieć, nie lubię długo schnących paznokci ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię, bo zawsze zdążę je zniszczyć, zanim wyschną :P

      Usuń
  5. Gratuluję świetnych wyników! Też myślałam, że jestem za stara na trylogię Igrzysk Śmierci, a tymczasem książki jest raczej poważne.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Drogówka" to jeden z lepszych polskich filmów :) A co do "Igrzysk.." to muszę się w końcu za nie zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Smarzowskiego oglądałam dwa filmy Drogówkę i Pod mocnym aniołem. Mocne kino, które długo pozostaje w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod mocnym aniołem jeszcze na mnie czeka :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! :)