niedziela, 31 maja 2015

PODSUMOWANIE MIESIĄCA: maj

W maju przeczytałam tylko 5 książek (2096 stron), ale z każdej jestem zadowolona, zresztą zobaczcie, jak wysoko oceniałam:
1. Markus Zusak - Złodziejka książek {8/10}
2. Jojo Moyes - Zanim się pojawiłeś {8/10}
3. Joanna Bator- Ciemno, prawie noc {8/10}
4. Herbjørg Wassmo - Te chwile {8/10}
5. Sarah Jio - Marcowe fiołki  {7/10}








W maju nie obejrzałam żadnego filmu, skończyłam 8 sezon Big Bang Theory. Co w takim razie robiłam?



Jeździłam na rowerze - 51 km wg Endomondo:



Zwiedzałam - 41 km wg Endomondo 


A jak Wam minął maj? :)

czwartek, 28 maja 2015

Markus Zusak- Złodziejka książek

Liesel, jako dziesięcioletnia dziewczynka, trafia pod opiekę rodziny zastępczej - Hansa i Rosy. Załamana śmiercią brata i opuszczona przez matkę, dziewczynka z trudem przyzwyczaja się do nowych warunków. Hans powoli staje się jej powiernikiem, ratuje ją podczas nocnych koszmarów i daje największy dar- uczy czytać złodziejkę książek. Po pogrzebie brata dziewczynka ukradła swoją pierwszą książkę - "Podręcznik grabarza", jednak nie potrafiła jej przeczytać. Liesel przy pomocy Hansa uczy się powoli czytać, poznaje nowe słowa i ich magię, kradnie kolejne książki, z nieodłącznym przyjacielem u boku. Przyjacielem, przed którym ma tylko jedną tajemnicę. Gdyby wyszła na jaw, mogłyby się stać niewyobrażalnie złe rzeczy... A wojna coraz bardziej zbliżała się do miasteczkach, by zamieszać w życiu jego mieszkańców.

O książce było na blogach głośno rok temu, przy okazji premiery filmu i wydania książki w filmowej okładce. Mnie ta moda prawie ominęła. Prawie, bo kupiłam książkę, ale nie przeczytałam jej od razu. Kiedy pokazałam Wam mój stos zaległościowy, jednym z najczęściej pojawiających się tytułów była „Złodziejka książek”, wiedziałam, że pora przestać się wahać i czas wreszcie sięgnąć po tę zachwalaną pozycję. Nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, nie pamiętałam nawet zarysu historii, choć czytałam wiele jej recenzji. Dlatego czytałam ją z otwartym umysłem, delektując się opowieścią, nie wybiegając niepotrzebnie myślami naprzód, nie wymyślając zakończenia.

Narratorem powieści była Śmierć. A w zasadzie powinnam napisać „był”, bowiem Śmierć to mężczyzna, który opowiada historię złodziejki książek. Dziwny to narrator, który w swojej opowieści zdradza ważne szczegóły przyszłych zdarzeń (a ja mimo wiedzy, co się stanie, zostałam na końcu zaskoczona). Przedstawia historię Niemców, zwykłych ludzi, którzy odczuwali skutki wojny wywołanej przez ich przywódcę. Oczywiście ich los był zdecydowanie mniej uciążliwy, niż ludności, która została napadnięta. W niedużym miasteczku życie, mimo wojny, toczyło się spokojnie. Była bieda, szczególnie w dzielnicy, w której mieszkała Liesel, lecz nie było niebezpiecznie, jeśli tylko zachowywało się pozory.

Urzekł mnie język powieści. Tak jak złodziejka książek chciałam kolekcjonować słowa, które pięknie łączyły się w zdania. Wtrącane uwagi Śmierci, opowiadania Maxa, urozmaicały treść książki. Bez problemu zrozumiałam co fani książki widzą w „Złodziejce książek”. To nietypowa opowieść o niezwykłej dziewczynce osadzona w czasach drugiej wojny światowej. Jednocześnie książka jest całkiem inna niż pozostałe opowiadające o wojnie. A Liesel była nietypową bohaterką. Do szczęścia wystarczała jej możliwość czytania książek i kilka bliskich osób wokół. Wojna sprawiła, że potrafiła docenić codzienne życie, małe przyjemności, wartość przyjaźni. To książka o książkach i miłości do książek, do słowa pisanego, szacunku do nich. 

Postawmy współczesnego mola książkowego na miejscu Liesel. Co byłby w stanie zrobić w tych ciężkich czasach, by zdobyć kolejny tytuł? Ile razy byłby stanie czytać jedną książkę, nie tracąc radości z czytania? Sama łapię się na tym, że chcę czytać coraz więcej i więcej nowych książek, zapominając, że kilka lat temu potrafiłam co jakiś czas wracać do moich ulubionych, czytać je ponownie i za każdym razem czerpiąc z tego przyjemność. A jak jest u Was? Zdarza Wam się teraz wracać do dawnych ulubionych powieści?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Stos zaległościowy (2/20 +2)










Książki Autora:
- Moje tak zwane życie
- Posłaniec
- Walczący Ruben Wolfe
- Złodziejka książek

niedziela, 24 maja 2015

PRZEDPREMIEROWO! Herbjørg Wassmo - Te chwile

Co zrobić, gdy wszyscy wokół wymagają od Ciebie normalności i przeciętności, tym mocniej, im bardziej wyczuwają, że jesteś inny niż oni? Ukrywać się za rutyną codziennych obowiązków, udając, że nie wiesz, o czym mówią? Czy dać sobie szansę na rozwinięcie skrzydeł, nie zważając na własny wstyd i zdziwienie innych?

Ona nie pasowała do wąskich ram społeczeństwa, zawsze czuła się inna, zawsze stała z boku. Czasem miała dość samotności, chciała się dopasować i poddawała się konwenansom. Jednocześnie coraz mocniej pragnąc czegoś dla siebie. Miała rodzinę, męża, dzieci, ale nie czuła się z tym szczęśliwa. Pragnęła tworzyć.

Herbjørg Wassmo to znana norweska pisarka, wielokrotnie nagradzana za swoją twórczość. "Te chwile" to czwarta książka autorki wydana w Polsce, pierwsza, którą miałam okazję przeczytać. Herbjørg Wassmo pisze o głównej bohaterce zawsze w trzeciej osobie, nie używając jej imienia, zresztą nie nazwała żadnej postaci książki, jakby chciała się zdystansować od tej historii, określanej jako autobiografia autorki. "Te chwile" to opowieść o życiu kobiety, od dzieciństwa w niewielkiej miejscowości, poprzez pierwszą ciążę, niedopasowane małżeństwo, drugie dziecko, aż po wydanie debiutanckiego tomiku poezji i wreszcie powieści.

Główna bohaterka jest nieszczęśliwą kobietą, szukającą swojego miejsca w życiu, nie radzącą sobie z uczuciami. Nie realizuje się jako żona, matka, nauczycielka, czym zyskuje milczącą pogardę społeczeństwa. Po wielu latach, gdy wreszcie dostaje swoją szansę, nie waha się i trafia między ludzi, którzy są do niej podobni. Porzuca dotychczasowe życie, by zacząć żyć naprawdę. Czy to da jej spełnienie?
To nie jest łatwa powieść, na początku musiałam się skupić, przywyknąć do niepokojącego stylu autorki. Nie ma tu ekscytującego początku, czy zaskakującego zakończenia. To książka, którą próbuje się jak nowe, nieznane danie. Najpierw powoli, ostrożnie, przyzwyczajając się do smaku słów. Potem coraz szybciej i bardziej zachłannie, aż dochodzi się do momentu, kiedy z żalem i zdumieniem trzeba stwierdzić, że to koniec. I wtedy wyrzuca się sobie, że nie potrafiło się od początku do końca nią delektować i odczuwać wszystkimi zmysłami. Herbjørg Wassmo tworzy powieść krótkimi pociągnięciami literackiego pędzla. Pisze krótkie rozdziały, naznaczone plamami zdarzeń, by następnie przejść do kolejnego fragmentu życia głównej bohaterki. Impresjonistyczne, nieostre, ulotnie chwile. Tylko niektóre pełne szczęścia, zdecydowana większość przepełniona smutkiem. Tu sen miesza się z jawą, prawdziwe wydarzenia ścierają się z wyobrażonymi spotkaniami ze znanymi pisarzami. Opisy przyrody, niekończąca się, przerażająca zima, potęgują mroczny, nieco przygnębiający klimat książki. W tym zamarzniętym świecie nie powinni dziwić ludzie o skostniałych poglądach i zimnych sercach. Czy doczekają się wiosny?

Gdy spojrzy się na "Te chwile" z szerszej perspektywy, widać los kobiety, którą społeczeństwo chce na siłę dopasować do zbyt ciasnej formy. Ta kobieta długo zbiera siły, by wreszcie pokazać, na co ją stać. Powieść uświadamia, że trzeba walczyć o siebie. Nie dać się ograniczyć, tylko spełniać swoje marzenia.

Premiera książki 3 czerwca 2015

Za możliwość zrecenzowania  dziękuję Pani Karolinie, wydawnictwu Smak Słowa i Business & Culture.

Twórczość autorki:
- Dom ze ślepą werandą
- Księga Diny
- Stulecie
- Te chwile

środa, 20 maja 2015

Jodi Picoult - Tam, gdzie ty

Zoe i Max od lat bezskutecznie starają się o dziecko. Dzięki lekarzom udało im się wreszcie dokonać cudu i Zoe zaszła w ciążę. Jednak nienarodzone dziecko umiera, a Zoe pogrąża się w otchłani rozpaczy. Max postanawia się z nią rozwieść i każde z nich zaczyna życie na własny rachunek. Max- walcząc z nałogiem i udzielając się w kościele. Zoe- dalej zajmując się muzykoterapią i spotykając z Venessą. Kiedy kobiety się pobierają i chcą wykorzystać zarodki Zoe i Maxa, by zajść w ciążę, mężczyzna nagle postanawia walczyć o swoje nienarodzone dzieci.

Przy książkach Jodi Picoult nie da się nudzić. Zawsze wybiera taki temat powieści, wobec którego nie można przejść obojętnie, bez ustalenia własnego zdania. Szybko wyrobiłam sobie opinię, komu przyznałabym prawo do skorzystania z zarodków.
Akcja znów toczy się przed sądem. Z jednej strony jest małżeństwo dwóch kobiet, które nie jest zalegalizowane w stanie, w którym mieszkają. Z drugiej strony Max, alkoholik, świeżo nawrócony, niezgadzający się na profanację istoty małżeństwa, pragnący przekazać zarodki parze idealnej - bratu i bratowej, u których mieszka po rozwodzie. Nauka kościoła ściera się z prawem do wolności poglądów, tak ważnym w Stanach Zjednoczonych. Padają nieustanne pytania, kto zapewni dzieciom lepszą opiekę, kto pokaże lepszy model rodziny, jakie wartości ukształtują jego charakter.

Przy czytaniu powieści "Tam gdzie ty" łatwo o wzruszenie. Poza salą sądową możemy bliżej poznać Zoe, Maxa i Venessę, gdyż to oni na zmianę są narratorami kolejnych rozdziałów. Delikatna Zoe, próbująca muzyką pomóc ludziom zamkniętym w sobie, cierpiącym czy umierającym. Max walczy z kuszącym nałogiem i jeszcze bardziej kuszącą nadzieją na zakazaną miłość, szukający pocieszenia tam, gdzie wybaczają mu przewinienia. I Venessa, z pozoru pewna siebie kobieta o ustalonych poglądach, w głębi duszy bojąca się odrzucenia i samotności. Bohaterowie książki Picoult nie są jednowymiarowi, zawsze możemy im się przyjrzeć z każdej strony i zdecydować kogo obdarzymy sympatią, a kogo nie chcielibyśmy spotkać na naszej drodze.

Nadal jestem ciekawa, jak inaczej mogłaby się potoczyć rozprawa, jaką wtedy decyzję podjąłby sąd (bo tym razem decydował sam sąd, bez ławy przysięgłych). Mnie pozostają rozmyślania, a Wam życzę miłej lektury, gdy sięgniecie po tę książkę.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Czytam Opasłe Tomiska








Książki Jodi Picoult:
- Bez mojej zgody + EKRANIZACJA: "Bez mojej zgody" (My Sister's Keeper, 2009)
- Czarownice z Salem Falls + EKRANIZACJA: "Czarownice z Salem Falls"  (Salem Falls, 2011)
Deszczowa noc (7/10)
- Drugie spojrzenie
Dziesiąty krąg (6/10) EKRANIZACJA: "Dziesiąty Krąg" (The Tenth Circle, 2008)
- Głos serca
Jak z obrazka (7/10)
- Jesień cudów
- Już czas
- Karuzela uczuć  (7/10) + EKRANIZACJA: "W imię miłości" (The Pact, 2002)
- Krucha jak lód (9/10)
- Linia życia
Pół życia (6/10)
- Przemiana
- Świadectwo prawdy + EKRANIZACJA: "Cała prawda" (Plain Truth, 2004)
- Tam gdzie ty (7/10)
- To, co zostało
- W imię miłości
- W naszym domu
- Zagubiona przeszłość
- Z innej bajki (napisana wraz z córką)

piątek, 15 maja 2015

Stosow(n)y wpis

Dotychczas nie publikowałam takich wpisów, poza Stosem Zaległościowym, jednak ostatnio przewinęła mi się przez dom większa niż zazwyczaj liczba książek i postanowiłam je uwiecznić.

Stos biblioteczny:
W zeszłym roku czytałam już jedną książkę autorki - "Dom na plaży" i kwestią czasu było, kiedy sięgnę po kolejną. Ten czas właśnie nadszedł.
2) Virginia C. Andrews - "Kwiaty na poddaszu"
Recenzja książki co jakiś czas przewijała się przez blogosferę, nie pozostawiając mnie obojętną wobec tej historii.
O książce było głośno, gdy w 2013 roku zdobyła nagrodę Nike, od tamtej pory ciągle pojawiała się na moich kolejnych listach do przeczytania. Czytam ją od kilku dni i jestem pod wrażeniem.
Niedawno w Polsce ukazała się jej nowa książka ("Razem będzie lepiej"), dlatego postanowiłam zapoznać się z jej poprzednią książką. Recenzja wkrótce na blogu.
Głośna premiera z końca 2014 roku, z każdą kolejną przeczytaną recenzją przesuwana w górę listy do przeczytania.
6) Aleksander Sołżenicyn - "Oddział chorych na raka"
W dawnych czasach, gdy miałam już profil na Lubimy czytać, ale nie czytałam blogów o książkach, czasem nie wiedziałam co czytać i korzystałam z rekomendacji LC. Być może po wysokiej ocenie "Jeźdźca miedzianego" została mi polecona literatura rosyjska.

Stos domowy:
1) Katarzyna Michalak - "Wiśniowy dworek"
2) Katarzyna Michalak - "W imię miłości"
Ponieważ większość kobiet w mojej rodzinie lubi książki Michalak, postanowiłam w spółce z mamą uzupełnić nasze skromne zbiory, korzystając z tego, że co 2 tygodnie dostępna jest w kioskach kolejna książka autorki.
Prezent do chłopaka, tylko odrobinę sugerowany. Aktualnie jest ze mną w mojej podróży marzeń :)
4) Susan Vreeland - "Niedziela nad Sekwaną"
Francja, impresjoniści, rozkoszna grubość i cena 10 zł- sprawiły, że uległam i musiałam kupić.
Egzemplarz recenzyjny otrzymany od wydawnictwa Smak Słowa. Książka miała premierę 6 maja.
6) Elizabeth Haran - "Szept wiatru"
Miałam nieodpartą ochotę na jakiś literacki romans z dawnych czasów. Mam nadzieję, że się nie zawiodę!

Stos zaległościowy
W marcu prezentowałam Wam zaległości na półkach i obiecywałam sobie, że kolejną książkę będę mogła kupić, gdy przeczytam jedną ze stosu. Jak widać- niezbyt mi to wyszło. Kupiłam 4 książki, razem z prezentem i egzemplarzem od wydawnictwa Smak Słowa, jest 6 nowości. Chyba i tak wygrywam z tym niegroźnym nałogiem (i przy okazji robię statystyki moim ulubionym filiom MBP) ;)

Zaległości: przeczytane 2/20
Nowości: przeczytane 1/6

P.S. Nie mogłam Was zostawić bez piosenki. Takiej aktualnej.

środa, 13 maja 2015

Kathryn Tylor - Barwy miłości

Grace pechowo rozpoczyna trzymiesięczną praktykę w Londynie. Już na lotnisku zaczepia szefa, myśląc, że przyjechał ją odebrać. Potem okazuje się, że mieszkanie, które wynajęła, nie istnieje. Pomaga jej nowa koleżanka z firmy, Anne, proponując wspólne mieszkanie i ostrzegając przed nieprzyzwoicie przystojnym szefem. Na ostrzeżenia jest jednak za późno, gdyż Jonathan Huntington już zauważył Grace i zrobił z niej swoją asystentkę. To nie jedyna rola, jaką dziewczyna chciałaby odegrać w jego życiu. Czy ten pełen tajemnic mężczyzna pozwoli jej na to?
Ostatnio czytałam kilka recenzji tej erotycznej powieści, wszystkie wydały mi się dość pozytywne i bardzo chciałam sprawdzić, jak ja odbiorę tę książkę. Przy czytaniu nie udało mi się uniknąć porównań do trylogii o Greyu. Tym bardziej, że okładka jest utrzymana w bardzo podobnym klimacie, na pierwszy rzut oka kojarzącym się z tym słynnym (czy osławionym?) erotykiem.

Uwaga! Teraz ważna informacja: 
Przeczytałam wszystkie 3 części trylogii o Greyu i nie czuję się z tego powodu skrzywdzona przez los, powiem więcej: wciągnęła mnie historia Any i Christiana. Ale o ekranizacji nie mogę powiedzieć tego samego.

Niewątpliwą zaletą "Barw miłości" jest fakt, że bardzo dobrze i szybko się ją czyta, a zakończenie nie jest przewidywalne. Ale daleka byłabym od zachwytów nad tą książką. Historia jakich wiele ostatnimi czasy- on bogaty i przystojny, ona biedniejsza i niedoświadczona. Wpadają sobie w oko, ona zaczyna snuć wizje wspólnego życia i żywi do niego coraz głębsze uczucia, jemu zależy tylko na seksie (który jest zawsze fantastyczny) i jeśli nawet czuje coś więcej, skrywa to za swoimi zasadami. Ona deklaruje, że zrobi dla niego wszystko, ale gdy przychodzi do realizacji obietnicy...

Choć nie było tu wewnętrznej bogini, ani notorycznego przygryzania wargi, za to często pojawiała się perełka. Widać taki urok powieści erotycznej, zawsze jakieś źle dobrane określenie musi się przewijać w tekście i śmieszyć lub irytować. 

Dlaczego dałam dobrą ocenę? Bo mimo woli wciągnęłam się w tę historię, a otwarte zakończenie dobrze zagrało swoją rolę i sprawiło, że ciekawa jestem, jak się potoczą relację miedzy parą głównych bohaterów. Przypomniała mi wakacje, kiedy na wsi z kuzynką odkryłyśmy pudło harlequinów i zaczytywałyśmy się nimi, zupełnie nie przejmując się tym, że każdy był przewidywalny i podobny. Jeśli lubicie powieści erotyczne i potraficie je zaakceptować ze wszystkimi wadami gatunku, dajcie książce szansę. Ale jeśli na dźwięk słowa "Grey" wzdrygacie się z obrzydzenia, omijajcie "Barwy miłości" szerokim łukiem.


Twórczość autorki:
- Barwy miłości
- Nieznośna dziedziczka
- Twardy orzech do zgryzienia

sobota, 9 maja 2015

Gaja Grzegorzewska - Topielica

Julia Dobrowolska - młoda, piękna pani detektyw, znak charakterystyczny: blizna na policzku, kiedyś występowała w telewizji, teraz prowadzi własną agencję.
Upalne lato. Julia wraz z Wiktorem, swoim dawnym partnerem telewizyjnym, jedzie na Mazury przeprowadzić szkolenie dla detektywów i trochę odpocząć. Przypadek sprawia, że w porcie spotyka swojego byłego kochanka i pod wpływem impulsu zgadza się płynąć w rejs z nim, jego narzeczoną i i ich znajomymi. Życie na luksusowym jachcie najpierw płynie sielankowo, jednak stopniowo napięcie pomiędzy pasażerami zaczyna wzrastać. Pogoda też nie daje wytchnienia- ciągłe upały wzmagają rozdrażnienie. Tajemnicza pasażerka i nagły sztorm całkowicie odmienią leniwy rejs.
Książkę Gai Grzegorzewskiej poleciła mi ciocia-bibliotekarka, mocno zachęcając, dlatego bez namysłu zaczęłam ją czytać. Jeśli jednak Wy również mielibyście ochotę na czytanie "Topielicy", lepiej zacząć od pierwszego tomu cyklu książek o Julii Dobrowolskiej:
1. Żniwiarz
2. Noc z czwartku na niedzielę
3. Topielica
4. Grób

Gdybym miała określić gatunek książki, nie powiedziałabym, że to kryminał. Więcej tu wątków obyczajowych, wieczorne popijawy, trochę erotyzmu, tajemnicza śmierć dziecka sprzed piętnastu lat. Właściwe śledztwo zaczyna się dopiero za połową książki i jak dla mnie przedstawione jest trochę zbyt skrótowo, nie angażując emocjonalnie, nie wzbudzając napięcia. Aż marzy się, żeby zostało bardziej rozbudowane. Pozytywnie za to oceniłam umieszczenie akcji na Mazurach, które literacko (i nie tylko) dobrze mi się kojarzą.

Znów nie potrafiłam polubić głównej bohaterki, choć naprawdę się starałam. Piękna i szczupła, jest bezwzględna dla potencjalnej rywalki, wyrzucając jej każdy zbędny gram tłuszczu, oczywiście nie prosto w oczy, krytykowała ją ciągle w myślach. Żałuję, że nie zaczęłam czytać książek o Julii w odpowiedniej kolejności. Może wtedy dowiedziałabym się skąd u niej ciągle obronna postawa, podszywana agresją. Tu działała w dość ekstremalnych warunkach, nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu. Zastanawiam się, czy dać jej jeszcze szansę, by zobaczyć, czy pod tą dość odpychającą, snobistyczną powłoką jest ktoś, kogo mogłabym zrozumieć. Ale wiecie... trochę z tym poczekam, jest przecież tyle innych książek do sprawdzenia!














Twórczość Autorki:
- Betonowy Pałac
- Orchidea
- Cykl z Julią Dobrowolską:
   1. Żniwiarz
   2. Noc z czwartku na niedzielę
   3. Topielica
   4. Grób

wtorek, 5 maja 2015

Cecelia Ahern - Na końcu tęczy

Rosie i Alex są przyjaciółmi od dzieciństwa. Kiedy to możliwe- są nierozłączni, kiedy coś ich rozdziela- piszą do siebie listy, maile i smsy. I właśnie z tych wiadomości poznajemy historię ich życia. Kiedy rodzice Alexa przeprowadzają się do Ameryki i zabierają chłopaka ze sobą, Alex i Rosie są zrozpaczeni. Ich życia wpadają na inne tory, a pewne sytuacje sprawiają, że nic już nigdy nie będzie takie, jak kiedyś... Czy ich przyjaźń przetrwa wszystkie próby? I czy w ogóle jest możliwa przyjaźń między kobietą ma mężczyzną?
Cecelia Ahern stworzyła kolejną pełną kojącego ciepła powieść (wydaną w 2014 roku jako „Love, Rosie”, przy okazji promowania filmu pod tym samym tytułem). Z rozbawieniem czytałam liściki dzieci, często wymieniane w szkole, z nadzieją wczytywałam się w listy nastolatków, listy dorosłych ludzi często napawały mnie smutkiem. W tej książce nie ma narratora, nie ma dialogów (no, chyba że na internetowym czacie). Historię Rosie i Alexa poznajemy z listów, które piszą do siebie, do swoich przyjaciół, rodziny. Ta nietypowa forma nie przeszkadzała w czytaniu, raczej wprowadzała element świeżości, choć o wszystkich wydarzeniach dowiadywałam się po fakcie, gdy któryś z bohaterów opisał je w liście. Zabawne sytuacje, błędy w pisowni popełniane przez dzieci (i nie tylko!), nadzieja na pozytywne zakończenie- te elementy sprawiały, że książkę „Na końcu tęczy” czytałam z uśmiechem na twarzy. I muszę przyznać, że zakochałam się w tej historii.

Alex i Rosie nie byli ideałami, popełniali błędy, kłócili się, a jednak ciągle wracali do swojej przyjaźni. Czasem denerwowało mnie ich zachowanie, potem znów ich uwielbiałam. Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy zrozumieją, kim są dla siebie, przecież ja to wiedziałam od początku! Im było trzeba trochę więcej czasu… Ale czy mogą żałować, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej? Życzyłam im lepszej wspólnej historii, lecz wtedy straciliby ważną cząstkę siebie.

Jak długo można czekać na miłość? Chciałam, żeby to było dla nich prostsze, jedno spojrzenie, czy słynne wspólne milczenie i już wiadomo. Jednak bohaterowie przekonali się, że to nie wystarczy. Nauczyli się walczyć o swoje marzenia, a nie biernie czekać na ich spełnienie.

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- Najpierw książka, potem film
(Love, Rosie/ premiera: 05.12.2014)
- Czytam Opasłe Tomiska
- Klucznik (coś białego)








Książki Autorki:
- Dziewczyna w lustrze
- Dziękuję za wspomnienia
- Gdybyś mnie teraz zobaczył
- Kiedy Cię poznałam (premiera 6 maja 2015)
- Kraina zwana Tutaj
- Love, Rosie (wydana przedtem jako "Na końcu tęczy")
- Podarunek
- Pora na życie
P.S. Kocham Cię {9/10} + EKRANIZACJA: "P.S. Kocham Cię"
- Sto imion
- Zakochać się

niedziela, 3 maja 2015

PODSUMOWANIE MIESIĄCA: marzec & kwiecień

W okresie okołoświatecznym umknęło mi podsumowanie marca, dlatego teraz zapraszam Was na podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy. 

W marcu przeczytałam 7 książek, dwie z nich ("Dźwięki wspomnień" i "Lardżelka") miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości Autorek. Największe wrażenie zrobiły na mnie "Florystka" oraz "Marsjanin". O rozczarowaniach może nie będę pisać, bo było kilka... Marzec to łącznie 2 343 przeczytane strony.

Kwiecień to 6 przeczytanych książek, które dały łącznie 3 143 przeczytane strony, czyli mój tegoroczny rekord. W tym miesiącu miałam okazję zrecenzować dla Was przedpremierowo książkę J.L. Horsta- Psy gończe. Zakochałam się w historii Ceceli Ahern "Na końcu tęczy", która w zeszłym roku została wydana jako "Love, Rosie".
6. Jorn Lier Horst - Psy gończe {7/10}


Jeśli macie okazję być w maju w Gliwicach, serdecznie polecam Wam musical "Rodzina Addamsów" w Gliwickim Teatrze Muzycznym. Świetna rozrywka na wysokim poziomie gwarantowana. A jeśli miałabym coś odradzać, to (oczywiście?) "Pięćdziesiąt twarzy Greya"- czytałam książkę i nie oceniłam jej źle, ale ten film kompletnie nie trafił w moje wyobrażenia o głównych bohaterach, a mój M. strasznie się wynudził.


W ostatnich dwóch miesiącach dodaliśmy 14 nowych pozycji i 5 recenzji do pozycji już istniejących. Na liście jest już 140 książek, które trzeba przeczytać, zanim sięgniecie po film. Najaktywniejsze osoby to Anna P.Monweg i Plichcia. Gratuluję i zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w zabawie "Najpierw książka, potem film"!

A jak Wasze kwietniowe wyniki czytelnicze?